Naczelna Rada Lekarska interweniuje w sprawie uczelni w Elblągu. "Brak odpowiedniego przygotowania"

Wydział Lekarski Akademii Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu prowadzi nabór studentów i jednocześnie szuka kadry, która ma ich uczyć. Poszukiwani są wykładowcy od kluczowych przedmiotów, w tym od anatomii, fizjologii, histologii czy genetyki. - Nie tak to powinno wyglądać - słyszymy w Naczelnej Radzie Lekarskiej.
Zobacz wideo

"Wydział Lekarski Akademii Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu poszukuje osób do prowadzenia zajęć ze studentami kierunku lekarskiego w zakresie podstawowych nauk medycznych" - czytamy na stronie uczelni. Poszukiwani są wykładowcy od takich przedmiotów jak anatomia, histologia, genetyka, biologia molekularna, fizjologia, biochemia, patofizjologia i patologia. 

Ogłoszenie o naborzeOgłoszenie o naborze Fot. Screen ze strony uczelni

Jednocześnie do 9 września trwa nabór kandydatów na studentów na kierunku lekarskim. Chodzi o sześcioletnie, jednolite studia magisterskie. Uczelnia przewidziała 75 miejsc. Studia są płatne - 20 tysięcy zł za semestr w pierwszym roku (w kolejnych latach nieco drożej). Na stronie Akademii jest też informacja o tym, gdzie i jak można się starać o kredyt studencki. 

Dziekan Wydziału Lekarskiego elbląskiej uczelni dr nauk med. Jacek Perliński zapewnia nas, że kadra dla studentów, którzy zaczną studia od października, jest zabezpieczona. Skąd zatem poszukiwania wykładowców?

- Chodzi nam o rozeznanie rynku. Chcemy poznać chęci młodych lekarzy, którzy kończą studia i chcieliby się rozwijać dydaktycznie i naukowo w przedmiotach podstawowych na naszej uczelni. Przy okazji mogliby uczyć się przy osobach bardziej doświadczonych, by potem móc samodzielnie przejmować grupy ćwiczeniowe - mówi dziekan. Kadra podstawowa na dziś to z jednej strony wykładowcy elbląskiej uczelni, którzy zostali zatrudnieni już wcześniej, ale też naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego czy z uczelni w Bydgoszczy, którzy będą dojeżdżać na zajęcia. 

Gdy pytamy, co z bazą dydaktyczną, słyszymy, że uczelnia w Elblągu ma nowoczesne, powstałe trzy lata temu Centrum Symulacji Medycznej, a w nim m.in. laboratoria. Nie ma prosektorium, w którym muszą się odbywać zajęcia z anatomii. Dlatego, jak tłumaczy dziekan Perliński, studenci będą dojeżdżać na te zajęcia do prosektorium w Bydgoszczy (ok. 200 km). Jak słyszymy, będą to najprawdopodobniej trzy wyjazdy w roku akademickim.  

Co na to Naczelna Rada Lekarska?

Dr Damian Patecki z Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej nie chce komentować tej konkretnej sprawy, bo - jak mówi - tego typu sytuacja nie dotyczy wyłącznie uczelni z Elbląga. Kierunki lekarskie "wyrastają" w całej Polsce jak grzyby po deszczu, bo - jak twierdzi Ministerstwo Zdrowia - lekarzy w Polsce brakuje. Pytanie, czy za kilka lat nie okaże się, że jest ich nadmiar. Nie wiadomo bowiem, czy władza przeanalizowała, ilu lekarzy będzie potrzebnych w Polsce za 5 czy 10 lat i czy tworzenie na potęgę kierunków lekarskich to rzeczywiście właściwy trend. 

- Wydaje się, że wzrost liczby studentów medycyny może być częściowo nieuzasadniony bądź zbyt wysoki, a na pewno nie wiemy, czy jest adekwatny w stosunku do prognoz zapotrzebowania na kadrę lekarską. Jako Naczelna Rada Lekarska zwróciliśmy się do Ministerstwa Zdrowia, jak i do Ministerstwa Nauki z zapytaniem, jak w ciągu najbliższych 5-10 lat będzie wyglądać zapotrzebowanie na kadrę lekarską. Czekamy na odpowiedź - mówi TOK FM Damian Patecki. 

"To jakieś nieporozumienie"

Gdy pytamy, jakie mogą być skutki tego, że medycyny będą uczyć np. osoby bez doświadczenia dydaktycznego, odpowiada krótko: stracą na tym studenci. - Zdarza się, że uczelnie dostają negatywną opinię Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która bada, czy uczelnia ma wystarczające zasoby kadrowe, sprzętowe, czy studenci mają dostęp do odpowiedniej liczby laboratoriów i do prosektorium. I pomimo tego, że opinia jest negatywna, uczelnia dalej może kształcić studentów z nadzieją, że te braki zostaną nadrobione w trakcie - mówi Patecki. - Wiadomo, że to może skutkować obniżaniem poziomu kształcenia - nie ma wątpliwości nasz rozmówca. 

Zdaniem dr Renaty Florek-Szymańskiej z Porozumienia Chirurgów "Skalpel", nie może być tak, że medycyny uczą studentów lekarze "z przypadku". - Lekarze, którzy mają zajęcia ze studentami, powinni być przygotowani jako dydaktycy. Wyrywanie osób przypadkowych tylko dlatego, że mają dyplom lekarza lub pracują w jakimś konkretnym oddziale, do prowadzenia zajęć ze studentami medycyny, to jakieś nieporozumienie - mówi pani doktor.

- Zostało otwartych tyle kierunków lekarskich, które nie posiadają odpowiedniej bazy kadrowej, żadnej bazy dydaktycznej, że ja się po prostu obawiam, co dalej będzie z medycyną, co dalej będzie z zawodem lekarza - dodaje nasza rozmówczyni. 

"Samorząd lekarski stanowczo sprzeciwia się obniżaniu jakości kształcenia przyszłych lekarzy, poprzez dopuszczanie do prowadzenia kształcenia na kierunku lekarskim uczelni posiadających negatywną opinię Państwowej Komisji Akredytacyjnej lub - jak w przypadku uczelni w Elblągu - co do przygotowania których pojawiają się wątpliwości" - pisze do ministra edukacji i nauki prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski. 

By więcej osób mogło się dostać na płatne studia medyczne, na kierunek lekarski, Ministerstwo Zdrowia opracowało koncepcję specjalnych kredytów. We współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego uruchomiło Fundusz Kredytowania Studiów Medycznych. "Fundusz pomoże sfinansować odpłatne studia medyczne i zwiększyć liczbę lekarzy w Polsce" - czytamy na stronie resortu. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny