W Kielcach zostają anty-LGBT. Powiat nie wycofał kontrowersyjnego stanowiska

REKLAMA
Anna Gmiterek-Zabłocka
Rada Powiatu nie wyraziła zgody na wycofanie się ze stanowiska anty-LGBT przyjętego blisko cztery lata temu. Apelowała o to m.in. Polska 2050 na czele z posłanką Joanną Muchą. "To szansa na zrehabilitowanie się i pokazanie, że tolerancja to jedna z najważniejszych wartości w kraju" - podkreślała parlamentarzystka.
REKLAMA
Zobacz wideo

Powiat kielecki jest jednym z dwóch powiatów w województwie świętokrzyskim, który pozostał z uchwałą anty-LGBT - obok powiatu włoszczowskiego. Choć część radnych w Kielcach domagała się uchylenia kontrowersyjnego stanowiska. 

REKLAMA

Przypomnijmy, chodzi o dokument z 2019 roku. "Rada Powiatu w Kielcach jest daleka od stwarzania fałszywego zagrożenia wobec grupy osób LGBT. Natomiast sprzeciwiamy się wprost promowaniu przez to środowisko ideologii, w tym promowaniu homoseksualizmu w szkołach i życiu społecznym, wprowadzeniu wczesnej seksualizacji w szkołach, w tym wywieraniu ideologicznej presji na rzecz stosowania tzw. poprawności kulturowej i politycznej" - napisano w stanowisku przyjętym przed blisko czterema laty.

Wycofania kontrowersyjnego dokumentu domagała się m.in. Polska 2050. Radna tego klubu Anna Kosmala odczytała list od posłanki Joanny Muchy. Parlamentarzystka zwracała uwagę, że rezygnacja ze stanowiska to "szansa na zrehabilitowanie się i pokazanie, że tolerancja to jedna z najważniejszych wartości w kraju". Zaznaczyła, że wiele samorządów już zdecydowało się na ten krok.

"Mówicie państwo (...), że ta uchwała nie dyskryminuje, że odnosi się do tzw. ideologii, a nie ludzi. Mam propozycję. Zapytajcie ludzi LGBT o zdanie - czy czują się dyskryminowani, czy po uchwaleniu tego dokumentu liczba ataków słownych i fizycznych spadła, czy zwiększyła się. A przecież to obywatele państwa powiatu, których los powinien być w państwa zainteresowaniu" - podkreślała Joanna Mucha w liście do kieleckich radnych. 

"Jestem osobą przywiązaną do wartości chrześcijańskich" - pisała dalej posłanka. "Proszę pamiętajcie, co na temat osób homoseksualnych mówi Katolicka nauka społeczna: 'Pewna liczba kobiet i mężczyzn przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością" - to jest oficjalne stanowisko naszego Kościoła" - wskazała w liście Mucha. 

REKLAMA

Stanowisko zostaje

Radni Prawa i Sprawiedliwości nie zabierali głosu w trakcie dyskusji. Jedynie podczas odczytywania listu jeden z polityków wezwał: "Brońmy rodziny". 

Ostatecznie, w głosowaniu, 15 osób było przeciw uchyleniu kontrowersyjnego stanowiska anty-LGBT, osiem było za. Stanowisko obowiązuje więc dalej. To oznacza, że powiat kielecki może mieć poważne kłopoty z otrzymaniem funduszy z Unii Europejskiej, bo nie spełnia zasad zawartych w Karcie Praw Podstawowych, dotyczących m.in. niedyskryminacji. 

- Dziesięć lat temu starosta kielecki [Mirosław Gębski], jeszcze jako radny, brał udział w kontrdemonstracji do marszu milczenia przeciwko homofobii. Pozostaje konsekwentny w poglądach. Dziś robi, co tylko się da, żeby utrzymać uchwałę wzywającą do dyskryminacji społeczności LGBTQIA, nawet kosztem blokady kilku milionów złotych na aktywizację bezrobotnych - komentuje Jakub Gawron z Atlasu Nienawiści.

- Wbrew temu, co mówią samorządowcy, uchwały anty-LGBT nie są zagrożone żadnym przymusowym uchyleniem. Skutkują jedynie wstrzymaniem funduszy unijnych dla samorządów utrzymujących je w mocy. (...) Myślę, że w najgorszym przypadku uchwały blokujące fundusze staną się tematem wyborczym. I starostowie będą musieli przekonywać wyborców, że te dyskryminacyjne uchwały są więcej warte niż wielomilionowe projekty unijne - dodaje.

REKLAMA

Gdyby uchwały uchylono, powiaty kielecki i włoszczowski mogłyby otrzymać w sumie na aktywizację bezrobotnych prawie 9 milionów złotych. Chodzi o środki m.in. na sfinansowanie staży czy wyposażenie nowych miejsc pracy. 

"Dyplomatyczna próba umycia rąk"

Jakub Gawron odnosi się też do działań rządu i samorządowców w tej sprawie. - Gdyby rząd szukał jakiejś rekompensaty dla powiatów z dyskryminującymi uchwałami, to by poprosił inne resorty o opracowanie rozwiązań typu: zwiększenie inwestycji krajowych czy utworzenie funduszy celowych. Ale pewnie nie chce tego zrobić, bo by się zaraz ustawiła do niego kolejka innych gmin i powiatów z uchwałami anty-LGBT i utraconym dostępem do dofinansowania projektów wartych nawet kilkaset milionów złotych - przewiduje aktywista.

- Politycy Suwerennej Polski także tylko udają chęć pomocy powiatom. W rzeczywistości jedynie korzystają z okazji do przedwyborczej autopromocji. Biegają od tematu do tematu akurat podejmowanego przez media. Na konferencjach rzucają absurdalnymi hasłami, na przykład apelując do Donalda Tuska o "odblokowanie" funduszy. Gdyby rzeczywiście zależało im na dobru mieszkańców, to by zasugerowali władzom powiatów uchylenie uchwał. To mogłoby pomóc odblokować fundusze na aktywizację bezrobotnych. I to by realnie pomogło rodzinom z tych powiatów - przekonuje nasz rozmówca.

Nieoficjalnie mówi się, że Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej pracuje nad kryterium wyboru projektów dotyczącego niedyskryminacji. Jego spełnienie byłoby warunkiem uzyskania dofinansowania projektu ze środków europejskich. Jak wskazywał portalsamorządowy.pl, resort rozważa możliwość, by weryfikacja tego kryterium odbywała się na podstawie listy jednostek samorządu na stronie internetowej rzecznika praw obywatelskich, które podjęły uchwały anty-LGBT.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory