Dokarmiać czy nie? "Nie możemy robić ptakom stołówki na kilka dni, bo je oszukamy"

- Dokarmianie ptaków w mieście to temat trudny i trochę kontrowersyjny - mówi Sabina Cieśla-Nobis, kierowniczka sekcji ptaków w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym w Chorzowie. Podkreśla, że wiele osób robi przy tym podstawowe błędy i radzi, jak ich uniknąć.
Zobacz wideo

- Dokarmianie ptaków i innych zwierząt jest ingerencją człowieka w ich naturę - mówi Sabina Cieśla-Nobis. - Trochę zabrzmi to brutalnie, ale okres zimy czy złych warunków pogodowych to taki moment w naturze, gdzie osobniki najsłabsze zostają wyeliminowane. Nie będą się dalej rozmnażać, a więc nie będą przekazywać słabszych genów. W ten sposób natura wzmacnia dany gatunek ptaków - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Jeśli dokarmiać, to z głową

Ostatnie zimy na Górnym Śląsku nie były na tyle trudne, żeby ptaki nie mogły sobie poradzić same. - Moim zdaniem, jeśli warunki są ekstremalne, czyli na przykład jest dwadzieścia parę stopni mrozu, to możemy dokarmiać ptaki, tyle że to dokarmianie musi odbywać się z głową - zaznacza Cieśla-Nobis. - Nie możemy dokarmiać nagle i przez chwilę. Nie możemy zrobić ptakom stołówki na kilka dni, bo po prostu je oszukamy - wyjaśnia.

Ekspertka zwraca uwagę, że ptaki szybko orientują się, gdzie mogą zdobyć pokarm. Przyzwyczają się do tego i nagłe odcięcie ich od dokarmiania - bo np. wyjedziemy na delegację - spowoduje, że będą miały parę dni głodówki, zanim zlokalizują sobie kolejne źródło pokarmu.

Cieśla-Nobis podkreśla też, że chleb nie jest dobrym pokarmem dla ptaków. Zawiera szereg ulepszaczy i zbyt duże ilości soli. W efekcie może prowadzić do zatruć i poważnych chorób. Niestety najczęściej to właśnie pieczywo (nierzadko już nieświeże) jest wykorzystywane przez nieświadome osoby do karmienia ptactwa. Nasza rozmówczyni apeluje, że jeśli już decydujemy się na dokarmianie, to wystarczy kupić w sklepie ziarno lub mieszanki przeznaczone właśnie dla ptaków.

Skrzydlaci na Górnym Śląsku

- Nie ma takiej grupy ptaków na Górnym Śląsku, która jest silniejsza od innej - uważa Cieśla-Nobis. Jak dodaje, na pewno gorzej mają wszystkie drobne ptaki śpiewające, takie jak sikory, kowaliki czy kosy. - Są małe, mają szybką przemianę materii i muszą znaleźć pokarm w krótkim okresie, kiedy jest jasno. Szaruga i noc jest dla nich bardzo długim czasem, który muszą wytrzymać zanim znowu zrobi się jasno i będą mogły szukać pokarmu - tłumaczy.

- Może trochę łatwiej niż śpiewająca drobnica mają większe ptaki krukowate: kawki, sroki, sójki czy gawrony. Są wybitnie inteligentne i dzięki temu potrafią szybciej zlokalizować źródła pokarmu. Obserwują nie tylko inne ptaki, ale też ludzi. Wiedzą, gdzie zostawiają resztki jedzenia, gdzie są karmniki i potrafią przegonić z nich inne ptaki - wyjaśnia.

Ptasie gangi

Cieśla-Nobis wskazuje też, że między ptakami zdarza się rywalizacja. - W jednej okolicy będą dominowały sroki, które będą swoistymi rozbójnikami. W innej wrony, jeszcze gdzie indziej kawki. Te ostatnie ptaki mają na tyle silne dzioby, że potrafią rozerwać foliowy worek ze śmieciami - mówi.

- Podczas obserwacji widziałam, że w okolicach pewnej restauracji kawka dokładnie wiedziała, kiedy wynosi się śmieci. Rozrywała worek i zjadała resztki zapiekanek czy pizzy - wspomina kierowniczka sekcji ptaków w śląskim ZOO.

Ptasia różnorodność na Górnym Śląsku

Jest sporo różnych opracowań dotyczących ptaków Górnego Śląska. Dowiemy się z nich, jakie gatunki spotkamy w regionie i jaka jest mniej więcej ich liczebność. Jak mówi nam Cieśla-Nobis, w miastach są przede wszystkim drobne ptaki śpiewające, jak sikorki bogatki, modraszki, kowaliki, kosy, a z krukowatych na pewno sójki, sroki, wrony i kawki. - Z kolei na terenach podmiejskich mieszkają pustułki i myszołowy - zauważa. Wspomina też o jeszcze jednym ciekawym gatunku. - Zdziwilibyśmy się, ile jest sów w śląskich parkach, na cmentarzach czy na terenach podmiejskich - mówi. - Jeśli zdecydujemy się na nocny spacer, usłyszymy puszczyka, uszatkę, gdzieniegdzie trafia się pójdźka - dodaje.

Teren Górnego Śląska jest bardzo różnorodny - znajdziemy tu blokowiska, które są namiastką terenu skalistego, tereny otwarte, nieużytki, tereny domków jednorodzinnych, stare cmentarze czy parki. - Poszatkowaliśmy im jako ludzie ich teren, więc muszą się do tego dopasować. Jednym ptakom wychodzi to lepiej, innym gorzej - mówi Cieśla-Nobis.

Na Śląsku turyści i pasjonaci ptaków mogą już korzystać z 15-metrowej wieży obserwacyjnej w Wiśle Małej. Jej budowa została zrealizowana w ramach projektu life.vistula.pl, którego jednym z kluczowych zadań jest utworzenie infrastruktury turystycznej oraz edukacja na temat ochrony rybitwy rzecznej i ślepowrona w Dolinie Górnej Wisły. Wieża zlokalizowana jest bezpośrednio przy drodze wojewódzkiej nr 939, między Wisłą Wielką a Strumieniem. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny