Donald Tusk spotkał się z załogą Rafako. "Nie wyobrażam sobie, by efektem działania władzy było zniszczenie polskiej firmy"

- Rafako trzeba ratować, decyzje są w rękach rządzących - mówił Donald Tusk podczas spotkania z załogą firmy w Raciborzu. Przewodniczący PO odpowiedział na apel związków zawodowych, które zwróciły się do polityków różnych opcji, by pomogli w konflikcie z Tauronem. Spółka ta wezwała Rafako do zapłaty ponad 1,3 mld złotych tytułem kar, co grozi upadłością raciborskiego zakładu.
Zobacz wideo

- Nie wyobrażam sobie, żeby efektem działania władzy i wielkiej spółki Skarbu Państwa - Tauronu - było zniszczenie innej polskiej firmy - powiedział Donald Tusk w hali produkcyjnej Rafako w Raciborzu. Lider Platformy Obywatelskiej przekonywał, że "nie przyjechał tu, by brylować w mediach na tle pracowników i zbijać w ten sposób polityczny kapitał".

- Argumentacja, tych którzy mnie tu zaprosili brzmiała następująco: już nie ma czas. To są ostatnie dni, więc może sam fakt, że krzyczę w tej sprawie uświadomi rządzącym, że politycznie im się nie opłaca nie pomagać - wyjaśniał były premier. - Ja wiem, że mnie używacie jako nacisku na Morawieckiego. Okej. Jeśli ja dziś więcej nie mogę zrobić, to mogę dać się tak użyć - dodał.

Związkowcy apelują do rządzących

Klika dni temu związki zawodowe działające w Rafako zaapelowały do rządu oraz Jarosława Kaczyńskiego o interwencję w sprawie dramatycznej sytuacji firmy. List związkowców był efektem zaostrzenia sporu pomiędzy Rafako a Tauronem. Jak podkreślają związkowcy, został podpisany przez kilkuset pracowników Rafako oraz członków ich rodzin.

- Odpowiedzi ze strony partii rządzącej nie mamy - poinformował Marek Tylka, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Rafako. Na pytanie, czy wizyta Donalda Tuska nie jest upolitycznieniem całego sporu - odpowiada, że nie. Tłumaczy, że związek jest apolityczny, ale działa w imieniu pracowników, którzy są zatrudnieni w firmie, która może upaść. - To, że odpowiedział akurat pan Tusk? No cóż, bardzo nam jest miło z tego powodu, choć są wśród nas ludzie różnych opcji - komentował Tylka.

Spór między Rafako a Tauronem

Rafako było wykonawcą bloku energetycznego 910 MW Taurona w Jaworznie. Spółki od wielu miesięcy spierają się w związku z problemami w jego działaniu. Blok miał być najnowocześniejszą jednostką tego typu w polskim systemie energetycznym, kosztował około 6 mld złotych . Przed tygodniem Tauron wezwał Rafako do zapłaty ponad 1,3 mld złotych tytułem kar umownych i odszkodowań. Rafako w całości kwestionuje żądania spółki i zapowiada, że zamierza złożyć wniosek o upadłość. Tauron zarzuca wykonawcy obiektu m.in. wady konstrukcyjne. Rafako odpowiada, że blok był zasypywany węglem nieodpowiedniej jakości. Tauron twierdzi, że te zarzuty nie mają pokrycia w rzeczywistości.

- Przeżyliśmy powódź w Raciborzu, przeżyliśmy komunizm, ale nie przeżyjemy prezesa z Tauronu - mówił TOK FM jeden z pracowników Rafako.

- Tauron Wytwarzanie ma nadzieję, że dojdzie do porozumienia z Rafako - powiedział z kolei prezes tej spółki energetycznej Trajan Szuladziński, podczas konferencji prasowej. - We wtorek rozpoczną się mediacje pomiędzy spółkami - dodał.

- Nie możemy zgodzić się na to, że będziemy gwarantować sprawne działanie bloku, do którego nie wiadomo co jest sypane. Domagamy się, żeby propozycje, które składamy od miesięcy, zostały poważnie potraktowane i żeby nie stawiano nam warunków brzegowych - mówił Jacek Balcer, rzecznik Rafako. Przekonywał również, że potrzeba decyzji organów nadzoru Tauronu, który - jego zdaniem - chce pogrzebać Rafako. - My wiemy jakie są powody [kłopotów z blokiem]. Jeżeli będzie potrzeba, to będziemy o nich głośno i otwarcie mówić - dodał Balcer.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny