Leśnicy szykują się na grudzień i przestrzegają: Kradzież drzewek się nie opłaca

Nie chrust z lasu na opał, a drewno opałowe lub "gałęziówkę" można kupić w lesie - mówi Marek Mróz, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. I dodaje, że można to robić od bardzo dawna, w cenie - jego zdaniem - przyjaznej dla naszego portfela.

W zależności od nadleśnictwa widać różnice w zainteresowaniu zakupem drewna w lasach. Na przykład w dużych miastach, gdzie dominuje ogrzewanie centralne, nie ma dużego popytu. Inaczej jest w małych miejscowościach lub na obrzeżach miast, gdzie funkcjonują jeszcze piece.

Tam ludzie od zawsze korzystali z drewna opałowego z lasu, kupując je w formie gotowej lub takie, które możemy "samowyrobić", czyli zebrać samemu. - Osoby korzystające z pozyskiwania drewna opałowego, zbierając je w lesie, twierdzą, że jest to dodatkowe, a nie podstawowe źródło ciepła - twierdzi Marek Mróz, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Na pytanie, jak leśnicy radzą sobie z osobami, które nielegalnie zbierają drewno z lasu, Marek Mróz odpowiada: "pomidor". Jak zapewnia - tajemnicą jest to, w jaki sposób działają odpowiednie służby, w tym strażnicy leśni i na przykład gdzie zakładają fotopułapki.

Mróz podkreśla też, że grudzień to miesiąc podwyższonej gotowości strażników leśnych - chodzi o kradzież drzewek, wśród których dominuje oczywiście choinka. Leśnik odradza takie pomysły. Jak mówi, to się nie opłaca, ponieważ kary są wysokie, a cena drzewka kupionego u leśniczego - stosunkowo niska.

Jak dostać drewno?

Drzewo z lasu można normalnie kupić. Rzecznik RPDL podkreśla, że procedura nie jest skomplikowana. Jednym ze sposobów pozyskania drewna opałowego jest tzw. samowyrób. Pierwsze kroki powinniśmy skierować do leśniczego w naszym terenie. On powie nam, czy ma powierzchnie pozrębowe, na których takie drewno się pozyskuje .

Jeżeli jest taka możliwość, trzeba przejść obowiązkowe szkolenie BHP. Leśniczy wskaże konkretną powierzchnię, z której można zebrać drewno, ale tylko to, które leży na ściółce. - Nie można ścinać drzewa czy gałęzi - zaznacza Marek Mróz. Zabieramy ze sobą do lasu swoją piłę spalinową bądź ręczną. Przygotowujemy odcinki drewna, których długość jest określona przez leśniczego. Układamy w jeden stos. Następnie leśniczy dokonuje obmiaru i wystawia asygnatę, z którą idziemy do kasy. - Dopiero wtedy możemy legalnie drewno z lasu wywieźć - podkreśla nasz rozmówca.

Trzeba jednak pamiętać, że drewno, które pozyskamy z lasu, jest drewnem świeżym i będzie się nadawało do palenia dopiero za rok. Drewno przedsezonowane powinno mieć około 20 procent wilgotności, wtedy będzie miało właściwą kaloryczność. Inaczej może zapychać komin i zwiększać zanieczyszczenie powietrza. 

Nasz rozmówca zwraca też uwagę, że drewno z drzew iglastych nie do końca nadaje się do palenia w nieprzystosowanych paleniskach, a leśnicy zdecydowanie odradzają palenie iglakami w kominkach. - W drewnie z drzew iglastych jest dużo żywicy, która generuje pewne ilości sadzy, a więc z czyszczeniem kominków będzie znacznie więcej pracy - tłumaczy rzecznik RDLP w Katowicach. Do kominków leśnicy sugerują drewno liściaste, zwłaszcza twarde gatunki, jak dąb, buk czy grab.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny