"Rząd PiS odleciał". Śląsko-dąbrowska "Solidarność" ogłasza pogotowie protestacyjne

Śląsko-dąbrowska "Solidarność" ogłosiła pogotowie protestacyjne. Decyzja jest związana z coraz trudniejszą sytuacją finansową gospodarstw domowych i drastycznym pogorszeniem się kondycji przedsiębiorstw funkcjonujących w regionie. Związkowcy domagają się od rządu działań, które doprowadzą do obniżki cen energii.
Zobacz wideo

Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" mówi wprost: "Niestety, z przykrością stwierdzamy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości odleciał". - Głównym grzechem rządu jest chyba to, że rząd słucha sam siebie. Nie słucha dobrych rad. Nie słucha dobrych rozwiązań. Nie bierze tych rozwiązań pod uwagę. Racja rządu jest 'najracjejsza', cytując klasyka, a to jest droga donikąd - przekonuje.

Związkowcy domagają się od rządu natychmiastowych rozwiązań systemowych, które ustabilizują rynek energii w Polsce. Zdaniem Kolorza rząd powinien - po pierwsze - zawiesić obligo giełdowe, czyli "monopol zawiązany przez spółki energetyczne" i obowiązek sprzedaży energii elektrycznej przez giełdę. - Jeżeli obligo byłoby zawieszone, to zdaniem naszych ekspertów cena energii z automatu mogłaby spaść o 50 procent - przekonuje szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". I dodaje, że należy powołać specjalną instytucję, która mogłaby skupować, a potem sprzedawać energię firmom i obywatelom. - To jest taki odwrócony monopol - mówi Kolorz.

Związkowcy dają rządowi jeszcze trochę czasu

Kolejny postulat dotyczy zawieszenia systemu unijnego handlu emisjami. Zdaniem związkowca premier Mateusz Morawiecki mógłby to zrobić podczas najbliższego szczytu UE. - Chciałbym zobaczyć przedstawicieli polskiego rządu, którzy na forum Unii walną wreszcie pięścią w stół i powiedzą: zawieście ten system! Zróbmy tak, że cena energii nie tylko w Polsce będzie tania, ale i w całej Unii - mówi Kolorz.

Trzeci postulat związkowców dotyczy podpisanej przed dwoma laty umowy społecznej. Chodzi m.in. o realizację inwestycji w nowoczesne technologie energetyczne. - Gdybyśmy w kraju mieli dzisiaj własną instalację zgazowywania węgla, to nie czekalibyśmy z trwogą, co się będzie działo z Baltic Pipe: czy będzie on zapełniony, czy też nie, a mielibyśmy ponad cztery miliardy metrów sześciennych gazu z własnego surowca - wyjaśnia przewodniczący.

"Solidarność" daje czas rządowi do połowy października. Grozi manifestacjami w regionie i w stolicy. Na razie pogotowie oznacza oflagowanie budynków zakładów w regionie oraz akcje informacyjne. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny