Częstochowa. W wakacje dostali 99 fałszywych alarmów. "Nie chodzi o głupie dowcipy"

W lipcu i w sierpniu straż pożarna w Częstochowie interweniowała łącznie 1817 razy. Blisko 100 zgłoszeń to fałszywe alarmy. Jak słyszymy, czasem zdarza się, że ktoś wzywa służby, bo widzi dym wylatujący z okna. Natomiast po przyjeździe na miejsce okazuje się, że to para wodna albo kurz z remontowanego mieszkania.
Zobacz wideo

Częstochowscy strażacy dzielą swoje interwencje na trzy kategorie: pożary, fałszywe alarmy i "pozostałe", czyli np. usuwanie gniazd os i szerszeni, a także wypadki drogowe. Do pożaru podczas wakacji straż wyjeżdżała 159 razy. Paliły się głównie nieużytki, suche trawy czy ścierniska. Największe pożary były w miejscowościach Kościelec i Wierzchowisko, gdzie spaliło się kilka hektarów tego typu terenu.

Fałszywych alarmów było natomiast 99. Oficer prasowy st. kpt Marcin Pudło wyjaśnia, że chodzi tu nie o głupie dowcipy - jak często myślą mieszkańcy - ale np. o sytuacje, gdy zgłoszenie jest wywołane przez błąd w sygnalizacji pożarowej. Czasem też zdarza się, że ktoś wzywa straż pożarną, bo widzi dym wylatujący z okna. Natomiast po przyjeździe na miejsce okazuje się, że to para wodna albo kurz z remontowanego mieszkania.

Strażacy podkreślają, że w tym roku odnotowano stosunkowo mało interwencji związanych z wypadkami w wodzie. - Na szczęście na terenie powiatu częstochowskiego nikt nie utonął w okresie wakacyjnym - mówi Marcin Pudło. Nie było więc potrzeby interwencji grupy wodno-nurkowej. Jak dodaje nasz rozmówca, to wynik edukacyjnych działań, które prowadzą nie tylko strażacy, ale też policjanci, WOPR czy inne służby.

Coraz więcej os i szerszeni

Wzrosła za to liczba wezwań do usuwania gniazd szerszeni czy os. Było ich w wakacje ponad 140. - Jeśli dostajemy zgłoszenie dotyczące domu mieszkalnego, to wyjeżdżamy i pomagamy, ale gdy chodzi o starą szopę, ogródek działkowy, gdzie od dawna nikt nie przychodzi czy opuszczony garaż lub pustostan, to już niekoniecznie strażacy powinni zajmować się takimi sprawami - uważa oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego PSP w Częstochowie. Podkreśla jednak, że każde zgłoszenie jest przez strażaków sprawdzane i jeśli istnieje niebezpieczeństwo dla ludzi - podejmowane są odpowiednie działania.

Jak słyszymy, zdarzają się też wezwania do naruszenia instalacji gazowej, np. podczas prac ziemnych. - Wtedy też mamy sporo pracy, ponieważ taka sytuacja wymaga dogłębnego sprawdzenia, czy gaz, który się wydobywał, nie jest zagrożeniem i czy jest już bezpiecznie - przyznaje nasz rozmówca.

Wypadki drogowe

Strażacy wyjeżdżają również do wypadków drogowych. W lipcu i w sierpniu na częstochowskich drogach zginęły cztery osoby. Bardzo niebezpieczny i tragiczny w skutkach był sierpniowy wypadek w Jackowie, gdzie traktor z przyczepą wjechał wprost pod pędzący pociąg na przejeździe kolejowym. Zginął kierowca traktora, a z pociągu trzeba było ewakuować prawie 350 pasażerów.

- To była akcja bardzo wymagająca głównie pod względem logistycznym. Trzeba było ewakuować wiele osób wprost na torowisko i przewieźć autobusami w bezpieczne miejsce - wspomina Marcin Pudło.

W związku ze zbliżającą się jesienią nasz rozmówca apeluje do mieszkańców, by nie wypalali liści, nieużytków i koniecznie sprawdzili stan techniczny kominów oraz czujników tlenku węgla. - Sprawdźmy, czy są sprawne i czy mają świeże baterie. Każdy czujnik ma funkcję "test". To jedno naciśnięcie guzika, a może uratować nam życie - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny