Śląskie. "Łostow go w spokoju". Na poddaszu zadomowiły się nietoperze. Wezwali chiropterologa

Mieszkańcy bloku przy ulicy Srebrnej w Miasteczku Śląskim mają od niedawna nietypowe towarzystwo. Na poddaszu zadomowiła się spora rodzina nietoperzy. - Boja się ich, jeszcze jak! - mówią nam lokatorzy. Wspólnota jednak uspokaja i przekonuje, że goście nie będą sprawiać problemów.
Zobacz wideo

Jak mówi Katarzyna Piecha, zarządca nieruchomości Wspólnoty Mieszkaniowej w Miasteczku Śląskim i członek Zarządu Międzygminnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, przestrzeń, którą upodobały sobie nietoperze, nie jest dostępna dla lokatorów. - Jest to tzw. stropodach. Poprosiliśmy o pomoc fachowca - chiropterologa, czyli eksperta od nietoperzy, który określił gatunek tych latających ssaków. Na szczęście dla lokatorów Srebrnej, którzy nietoperzy się boją, goście jeszcze przed zimą odlecą do swojego miejsca zimowania. Poddasze bloku wybrali sobie tylko na czas rozrodczy, który trwa latem - opisuje.

Zarządca uspokaja, że nietoperze nie powinny sprawiać problemów mieszkańcom, wręcz przeciwnie. Nocami mogą robić im nawet przysługę, zjadając komary i inne szkodliwe owady. - Spotkanie z chiropterologiem było dla nas bardzo ważne, bo dowiedzieliśmy się, jak zareagować i czego nie robić, żeby nie wyrządzić żadnej krzywdy tym zwierzętom - podkreśla Katarzyna Piecha.

"Boja się, jeszcze jak!"

Temat nietoperzy nie jest na Srebrnej nowy. Kiedyś jeden z nich wleciał do klatki schodowej bloku i wisiał jakiś czas. Stało się tak, ponieważ lokatorzy - podczas upałów - pootwierali okna na klatce. Kiedy ktoś włączył oświetlenie, do środka zaczęły wlatywać komary, a za nimi nietoperz. - Od dwóch lat nietoperzy na Srebrnej jednak nie było, a co roku sprawdzamy w tym celu wszystkie stropodachy w zarządzanych przez nas budynkach - zapewnia Piecha.

Nie wszyscy mieszkańcy bloku przy Srebrnej o nietoperzach wiedzą. Niektórzy słyszeli, że są, inni nawet je widzieli, ale nie na poddaszu, a między blokami. Jedna z mieszkanek mówi nam, że nietoperzy wprawdzie nie widziała ani nie słyszała, ale obawia się, że któryś wleci do jej mieszkania. Tak było w ubiegłym roku, ale mąż lokatorki wykazał się wtedy nie tylko zimną krwią, ale i empatią. Polecił żonie: "łostow go w spokoju, łon se odpocznie i poleci dali" i tak się też stało.

Na pytanie, czy boi się nietoperzy, lokatorka odpowiada: "Boja się, jeszcze jak! W środku mysz, a tu skrzydła. Boja się, że mi do włosów wleci. Mom lynk i zamykom balkon, ale terozki jest tak goronco...".

Nietoperz nie jest lubiany

Nietoperze często wybierają poddasza domów. Borowiec wielki, największy nietoperz żyjący w Polsce, mimo że jest związany z lasem, to jednak nie stroni od parków czy poddaszy na osiedlach. - Ten gatunek powinien na zimę odlatywać na południe, a bardzo często zostaje [w Polsce] i jeśli zima okaże się ostra, to raczej nie będzie miał szansy na przeżycie - wyjaśnia Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia w Mikołowie, działającego przy Nadleśnictwie  Katowice

W Polsce żyje kilkanaście gatunków nietoperzy i wszystkie są pod ścisłą ochroną. Oznacza to, że wszystko, co z nimi związane, jest chronione: stanowiska lęgowe, stanowiska hibernacji czy kolonie rozrodcze. - Nie wolno nam zrobić czegokolwiek, co wiązałoby się z zakłócaniem spokoju tym ssakom. W przeciwnym wypadku grożą nam bardzo poważne konsekwencje prawne - przestrzega Wąsiński.

Nasz rozmówca przyznaje, że nietoperze nie mają w Polsce zbyt dobrej sławy. Wiele osób, jak mówi, chyba naoglądało się horrorów. - Wyobrażają sobie, że nietoperze będą wysysać im krew, że wplątują się we włosy. To tak jak z Czerwonym Kapturkiem, ta bajka zrobiła bardzo złą robotę dla wilka - mówi Wąsiński.

- Zdarzały się nawet telefony do Leśnego Pogotowia w Mikołowie z prośbą, żeby "zabrać to świństwo" lub "zniszczyć" - cytuje z przykrością leśnik. I podkreśla, że przecież nietoperze to wyjątkowo pożyteczne zwierzęta. Zjadają ogromne ilości komarów, much, ciem, różnych szkodliwych owadów - to ich podstawowe menu.

- Niedawno mieliśmy sytuację z dużą kolonią rozrodczą w Czerwionce-Leszczynach. Dotyczyła jednego najmniejszych z polskich nietoperzy, Karlika. Problem mieszkańców był taki, że odchody nietoperzy spadały na taras ich domu, zaśmiecając teren. W takich sytuacjach powinniśmy szukać pomocy w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - radzi Wąsiński.

Co zrobić, kiedy przez okno wleci nietoperz?

Kiedy zdarzy się, że do naszego mieszkania wleci nietoperz - przede wszystkim trzeba zachować spokój. Należy pozamykać drzwi do innych pomieszczeń, żeby nie poleciał głębiej. Powinno się też wyprowadzić psy czy koty, które znajdują się w tym samym pomieszczeniu, co nietoperz i koniecznie zgasić światło, ponieważ do światła lgną wszelkie owady, czyli pożywienie nietoperza.

Najlepiej otworzyć na oścież okna, odsłaniając firanki czy zasłony. Najczęściej zdarza się, że nietoperz sam opuści nasze mieszkanie. Jeśli jednak nie chce odlecieć albo jest ranny, skontaktujmy się z chiropterologiem, najbliższym ośrodkiem rehabilitacji zwierząt czy strażą miejską. Numery kontaktowe można znaleźć na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Ku przestrodze

Na koniec Wąsiński zwraca uwagę, że nikt nie ma prawa - na własną rękę - likwidować stanowiska nietoperzy, usuwać ich lub uszczelniać miejsca, przez które dostały się na poddasze. - Byłoby to skazanie nietoperzy na cierpienie i śmierć. Mówi o tym paragraf o znęcaniu się nad zwierzętami w ustawie o ich ochronie. To już nie tylko wykroczenie, ale przestępstwo i to zagrożone karą pozbawienia wolności - ostrzega. - To, że nie znamy zwyczajów zwierzęcia, jego biologii, zachowań i nie podoba nam się jego wygląd lub boimy się go, nie uprawnia nas do tego, żeby mu robić krzywdę - kwituje leśnik.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny