Policzyli żubry na Pomorzu Zachodnim. Jeszcze nigdy nie było tak złych danych

W północno-zachodniej Polsce - tylko w 2022 roku - zginęły 24 żubry. To najwięcej od 2005 roku, kiedy zaczęto liczyć te zwierzęta. WWF Polska bije na alarm i przekonuje, że odpowiedzialność za śmierć cennych gatunków ponoszą kłusownicy. - Aby ten proceder udało się opanować, konieczna jest efektywna współpraca organizacji pozarządowych z organami ścigania - mówią.
Zobacz wideo

Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze, jak co roku, podsumowało liczby dotyczące populacji żubra w regionie. Z danych przyrodników wynika, że w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim i wielkopolskim żyje aktualnie 349 żubrów. Niestety, 24 osobniki w minionym roku zginęły. Według specjalistów - to rekordowo dużo. Do tragicznych zdarzeń miało dochodzić głównie we wrześniu i październiku. Jak podaje ZTP - przeważnie stali za tym kłusownicy.

Eksperci zwracają uwagę na niepokojący trend dotyczący populacji żubra w regionie. Spójrzmy na dane - na Pomorzu Zachodnim średnio rodzi się około 40 cieląt rocznie. Co ciekawe, 2022 był pod tym względem rekordowy, bo na świecie pojawiło się 61 małych żubrów. Niestety nie przekłada się to na dynamiczne powiększanie ogólnej liczebności populacji, bo wiele zwierząt ginie.

W latach 2011-2020 populacja powiększała się średnio o około 27 osobników rocznie. Tymczasem w 2022 populacja żubrów wrosła zaledwie o 9 osobników.

Za taki stan rzeczy specjaliści z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego obwiniają przede wszystkim kłusowników. - Żaden inny czynnik nie ogranicza wzrostu populacji tak jak kłusownictwo. Kary nie są dotkliwe, a prowadzone dochodzenia często nieskuteczne. Pojawia się przyzwolenie na takie zachowania oraz poczucie bezkarności - mówi Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego. - Boimy się, że przy takim stanie spraw populacja wolnych żubrów w naszym regionie przestanie się rozwijać. Staramy się robić, co możemy, aby czuwać nad ich bezpieczeństwem, jednak nie jesteśmy w stanie pilnować każdego zwierzęcia - dodaje.

Tracz zwraca też uwagę, że wiedza obywateli na temat kłusownictwa jest szczątkowa, bo ci świetnie potrafią zacierać ślady. - Społeczeństwo nie ma pojęcia o skali problemu - przekonuje nasz rozmówca.

Jak liczy się żubry? 

Liczenie żubrów w województwie zachodniopomorskim to coroczne działanie prowadzone przez Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze od 2005 roku. Przyrodnicy zaczynali od stada 22 osobników w 2005 roku, które - dzięki wysiłkom wielu ludzi - udało się powiększyć ponad piętnastokrotnie.

Liczenie jest ważnym działaniem, które pokazuje m.in. to, w jakiej kondycji jest populacja. Dlatego specjaliści z ZTP podchodzą do sprawy bardzo precyzyjnie. Podstawą dla wykonania dokładnego liczenia jest telemetria. Zachodniopomorskie żubry noszą na szyjach łącznie 80 urządzeń telemetrycznych GPS, które dostarczają cennych informacji o położeniu i ruchach osobników oraz całych grup. Część urządzań jest sfinansowanych przez WWF Polska. Każda grupa zwierząt jest nadzorowana telemetrycznie, a w czasie liczenia każdy obserwator dostaje pozycję GPS stada, które ma policzyć. Dodatkowo zespół wyjeżdża w teren i wykonuje dokumentację fotograficzną. Mając taki nadzór nad zwierzętami, do Księgi Rodowodowej Żubrów podaje się konkretną liczbę osobników. Możliwy błąd to nie więcej niż 5 proc.

Społeczne przyzwolenie?

Specjaliści z WWF Polska podkreślają, że kłusownictwo jest jedną z najpoważniejszych przyczyn wymierania gatunków w Polsce i na świecie. Dotyczy to nie tylko żubrów. Weźmy na przykład tak wrażliwy gatunek, jakim są rysie. W ostatnim roku na Pomorzu Zachodnim zabito matkę z trzema młodymi

- Bardzo ważne jest wykrywanie sprawców tych nikczemnych czynów i ich karanie. Aby ten proceder udało się opanować i poważnie zredukować, konieczna jest efektywna współpraca organizacji pozarządowych z organami ścigania oraz wymiarem sprawiedliwości - policją, prokuraturą i sądami. Ważna jest też postawa zarządców terenu: gmin, nadleśnictw, kół łowieckich. To od ich postawy zależy, czy na danym terenie będzie pobłażanie i społeczna akceptacja dla tego typu zachowań. Bardzo się cieszymy, że można liczyć na media, które nagłaśniają takie przypadki i nie pozwalają, żeby sprawa została zamieciona pod dywan - mówi Stefan Jakimiuk, specjalista WWF Polska ds. ochrony gatunków.

>> Więcej informacji ze Szczecina znajdziesz tu <<

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny