Pierwszy przeszczep wątroby po zjedzeniu muchomora. W ratowanie życia pacjentce zaangażowano nawet Straż Graniczną

Zespół lekarzy ze Szczecina uratował życie kobiecie, która zjadła muchomora sromotnikowego. W akcję zaangażowanych było wiele służb, w tym pierwszy raz w historii - Straż Graniczna. W Światowym Dniu Donacji i Transplantacji lekarze przypominają, że zaledwie pół muchomora może oznaczać dawkę śmiertelną.

Pacjentka - po zjedzeniu muchomora sromotnikowego - do Szpitala Wojewódzkiego przy ulicy Arkońskiej w Szczecinie trafiła o 5 rano. Okazało się, że narząd od zgodnego dawcy jest, ale kilkaset kilometrów dalej. Rozpoczął się wyścig z czasem, w którym udział brało kilkadziesiąt osób.

- Zespół lekarzy z lotniska w Goleniowie do Malborka przetransportowało wojsko. Tam na lekarzy czekał już śmigłowiec Straży Granicznej, którym zespół poleciał na Warmię i Mazury. Po pobraniu narządu udało się wrócić do Szczecina w zaledwie 2,5 godziny. Tego samego dnia, przed godziną 23, pacjentka miała już przeszczepioną wątrobę - opowiada koordynator zespołu transplantacyjnego Michał Witkowski.

- Pacjentka przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii. Wszystko wskazuje na to, że uda jej się przeżyć ten dramatyczny epizod zatrucia sromotnikiem - mówi prof. Marta Wawrzynowicz-Syczewska z Oddziału Chorób Zakaźnych, Hepatologii i Transplantacji Wątroby Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie.

19-latka czekała na przeszczep walcząc z COVID-19

Zespół lekarzy ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie za kilka tygodni wykona tysięczny przeszczep wątroby. To drugi tak prężnie działający ośrodek w kraju. Są jednak takie przypadki, które zapamiętuje się na zawsze. Po pacjentce, która zjadła muchomora, drugim takim przypadkiem w ostatnim czasie jest walcząca o życie 19-latka. - Miała zbieg dwóch śmiertelnych, bardzo ciężkich chorób, czyli ciężką postać płucną COVID-19 i niewydolność wątroby - wylicza kierujący Oddziałem Intensywnej Terapii dr Zenon Czajkowski.

Dzięki terapii wątrobowo-zastępczej udało się pacjentkę utrzymać do czasu znalezienia odpowiedniego dawcy i udanego przeszczepu. - Nigdy nie można odtrąbić sukcesu, dopóki chory nie opuści oddziału, ale wydaje się, że powoli stan tej chorej będzie się normalizował - mówi dr Czajkowski.

Drugie i trzecie życie

Tylko w tym roku lekarze ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie przeszczepili 38 wątrób, a to nadal o połowę mniej niż przed pandemią. W 2019 roku takich przeszczepów wykonali 78. W czasie pandemii placówka była na pierwszym froncie walki z koronawirusem.

W styczniu tego roku zespół lekarzy wykonał drugi przeszczep wątroby u Renaty Łuczak. - 12 lat temu usłyszałam wyrok: złośliwy nowotwór wątroby z przerzutami do płuc. To był rodzinny dramat. Kilkanaście miesięcy później doczekałam się pierwszego przeszczepu - wspomina pacjentka. - Rok temu nowotwór wrócił. Teraz jestem po drugim przeszczepie. To niesamowite uczucie. Kiedy dzwoni koordynator i mówi: "Pani Renato proszę przyjechać, mamy dawcę". Serce łopocze. Gdyby nie te przeszczepy, nie było by mnie tutaj - opowiada dalej.

"New Amsterdam" i "Good Doctor"

W Polsce coraz więcej osób czeka na przeszczep, a liczba dawców nie wzrasta, a wręcz maleje. W ostatnich dwóch latach - przez pandemię - liczba przeszczepów znacznie się zmniejszyła. Najwyższa Izba Kontroli w ostatnim raporcie (z maja tego roku) wypomina Ministerstwu Zdrowia wstrzymanie prac nad przepisami, które mogłyby przyczynić się do poprawy funkcjonowania transplantologii w Polsce.

W naszym kraju zgoda na pobranie narządów od zmarłego dawcy jest domniemana, jeśli ktoś za życia nie wyraził sprzeciwu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. Mimo to lekarze rozmawiają z bliskimi osób, u których stwierdzono śmierć mózgu, ale możliwe jest jeszcze pobranie narządów do przeszczepów. Nadal mniej więcej co trzecia rodzina nie zgadza się na pobranie narządów od zmarłego, mimo że może to uratować życie i zdrowie wielu osobom.

- Świadomość w naszym kraju jest wciąż zbyt niska. To kwestia zmian systemowych, także w edukacji. Powinniśmy rozmawiać o tym w szkole, ale także w domu, aby ludzie znali wolę swoich bliskich - mówi koordynator zespołu transplantacyjnego Michał Witkowski. Przyznaje, że zbadanie dokładniej liczby odmów rodzin jest bardzo trudne. - To się zmienia, a dużo czynników ma wpływ na to, jak przebiegają takie rozmowy z rodzinami potencjalnych dawców. Co ciekawe, do uświadamiania nas przyczyniają się między innymi popularne seriale o tematyce medycznej - przyznaje koordynator.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny