Gdzie się podziały te wszystkie meblościanki? "Zatruwamy siebie i sąsiadów"

Ponad 8 tysięcy gdańszczan złożyło wniosek o dodatek węglowy. Na zakup surowca w preferencyjnej cenie zdecydowało się niespełna 400 osób. - Być może część kupiła już węgiel gdzie indziej - mówią samorządowcy, ale zwracają też uwagę na inny zauważalny problem.
Zobacz wideo

- Węgiel w Gdańsku jest już dostarczany. Zgodnie z tym, o co wnioskują mieszkańcy. Natomiast nie zmienia to faktu, że cały system jest postawiony na głowie. Węgiel jest i można było dogadać się z tymi, którzy dystrybucją surowca zajmują się profesjonalnie. I tak zrobiliśmy my. Dogadaliśmy się ze składami węgla, służąc za pośrednika - mówi Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Zwraca jednak uwagę, że nawet samo pośredniczenie wymaga od miasta niemało pracy. Podkreśla kwestie związane z wprowadzeniem do budżetu środków, które wpłacają mieszkańcy Gdańska, a także zaangażowanie kilkunastu urzędników z Gdańskiego Centrum Świadczeń oraz ze spółki Gdańskie Usługi Komunalne. - Nie tak to powinno wyglądać. Czekamy, jakie kolejne zadanie spadnie na samorząd. Skoro jednak musimy to robić, realizujemy to zadanie bardzo dobrze - przekonuje Dulkiewicz.

Zainteresowanie zakupem węgla w cenie 2 tys. zł za tonę jest w Gdańsku umiarkowane. Do tutejszego centrum świadczeń wpłynęło do tej pory niespełna 400 wniosków o preferencyjny zakup surowca. Sam wniosek o dopłatę do węgla złożyło natomiast ponad 8 tys. mieszkańców.

- Spodziewamy się wzrostu, bo o dodatki węglowe wystąpiło nieporównywalnie więcej gospodarstw domowych. Liczymy się jednak z tym, że część tych osób kupiła już węgiel gdzie indziej - podaje Dulkiewicz.

Gdzie się podziały meblościanki?

Niepojące są też inne dane. Chodzi o statystyki dotyczące odbioru odpadów wielkogabarytowych. - W ostatnim czasie na obszarze, który obsługuje spółka Gdańskie Usługi Komunalne, spada radykalnie liczba wystawek. Przypominam, że wystawki to głównie meble. Według danych z analogicznego okresu ubiegłego roku, tych odpadów było 1256 ton, teraz mamy 1058 ton, czyli mamy spadek o 19 procent - mówi Janusz Kupcewicz-Szwoch, wiceprezes spółki Gdańskie Usługi Komunalne, zajmujący się koordynacją akcji dystrybucji węgla do mieszkańców.

- Może to świadczyć o spadku koniunktury gospodarczej. Jednak jeżdżąc po sektorze, który obsługujemy, zauważam, że to jest niestety gromadzenie opału w postaci płyt meblowych - dodaje.

Wiceprezes spółki Gdańskie Usługi Komunalne przypomina też, że gospodarstwa domowe należy ogrzewać wyłącznie paliwami do tego przeznaczonymi. To może być drewno, pellet, węgiel albo brykiet. Ale nie meble. - Paląc materiały meblowe zatruwamy siebie i sąsiadów - stwierdza.

Węgiel, którym dysponuje Gdańsk, to węgiel kolumbijski. Pierwsze transporty wyjechały do gdańszczan w tym tygodniu. W mieście dystrybucją surowca zajmuje się spółka PGE Paliwa. - Jest to podmiot, który dysponuje wystarczającymi siłami, aby w pełni zrealizować zapotrzebowanie, które mamy we wnioskach. Wynosi ono ponad 420 ton, z czego 28 procent to groszek, a 72 procent to orzech - mówi Piotr Kryszewski, zastępca prezydenta ds. usług komunalnych. Gdańsk sprzedaje węgiel w cenie 2 tys. za tonę. Pierwsza dostawa jest darmowa.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny