"Sytuacja jest dynamiczna". Muzeum Gdańska zamyka oddziały. Pracownicy ochrony rozpoczęli protest

Muzeum Gdańska musiało zamknąć niektóre oddziały z powodu strajku pracowników ochrony. Ci domagają się m.in. wypłat zaległych pensji i czekają na rozmowy ze swoim pracodawcą. - Sytuacja jest dynamiczna - słyszymy.
Zobacz wideo

Wszystkie oddziały Muzeum Gdańska ochrania zewnętrzna firma, której pracownicy rozpoczęli protest. - Przychodzą do pracy, ale część z nich nie wykonuje swoich obowiązków - mówi nam Alicja Bittner z Muzeum Gdańska. We wtorek z tego powodu zamknięte były dwa oddziały, w tym popularny Dwór Artusa. W środę nieczynny jest jeden oddział - Ratusz Głównego Miasta. Jak długo to potrwa? Nie wiadomo. - To nie zależy od nas - podaje Bittner.

"Do protestu zostaliśmy zmuszeni poprzez działania Agencji Ochrony Kowalczyk, która: nie dotrzymuje terminów wypłat, nie przekazuje wypłat na konta pracowników, nie informuje pracowników o składowych pensji, nie wyposaża wszystkich pracowników w ubrania, nie przekazuje informacji na temat przysługujących dniach urlopu, stawek za godziny nocne, ekwiwalentu za pranie odzieży. Prowadzone od wielu miesięcy rozmowy z przedstawicielami AO Kowalczyk nie przyniosły, pomimo wielu obietnic, realnych zmian sytuacji finansowej" - czytamy w piśmie skierowanym przez pracowników ochrony na ręce dyrektora Muzeum Gdańska Waldemara Ossowskiego.

- Wczoraj [wtorek] kontaktowaliśmy się z centralą firmy ochroniarskiej i wezwaliśmy do jak najszybszego podjęcia działań, żeby muzeum mogło normalnie funkcjonować. Na razie nie dostaliśmy odpowiedzi, jak firma chce rozwiązać ten problem - przyznaje nasza rozmówczyni. - Czekamy, analizujemy umowę i jak trzeba będzie, będziemy wyciągać konsekwencje - dodaje.

My także próbowaliśmy skontaktować się z firmą ochroniarską. Na razie nasze pytania zostały bez odpowiedzi.

W środę Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku jest zamknięty dla zwiedzających. Może się zdarzyć, że jutro zamknięte będą także inne oddziały. Pracownicy ochrony czekają na rozmowy z pracodawcą. - Sytuacja jest dynamiczna - przyznaje Alicja Bittner. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny