"Skala cięć w pandemii dziś wydaje się śmieszna". Gdańsk i Gdynia czekają na ceny prądu i szykują oszczędności

Zaciskanie pasa na niespotykaną skalę czeka polskie samorządy. Dziury w przyszłorocznych budżetach będą spowodowane przez drastyczny wzrost cen energii i efekty Polskiego Ładu. Gdańsk i Gdynia jeszcze nie wiedzą ile zapłacą za prąd, ale już szykują plan oszczędzania.

Zarówno Gdańsk, jak i Gdynia ogłosiły przetargi na energię elektryczną jako grupy zakupowe z sąsiednimi samorządami. W Gdyni koperty z ofertami zostaną otwarte 22 września, w Gdańsku zapoznanie się z propozycjami dostawców zaplanowano na 29 września.

- Patrzymy po innych miastach, gdzie ta stawka wzrosła pięcio- czy sześciokrotnie - nie ukrywa obaw wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak. - W skali miasta to może być wzrost z 80 milionów do 400 milionów złotych - dodaje.

- Wydaje mi się, że 500 proc. to jeszcze nie byłby koniec świata - kręci głową wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała. - To znaczy porównując się z ofertami w innych miastach, wiemy, że może być gorzej. Zdarzają się podwyżki o 600 czy 900 proc. 500 proc. wydaje się więc być pewną średnią, która jest typowa dla całej Polski. Niestety dokładnie tego się spodziewamy - przyznaje.

Skreślanie, ograniczanie, cięcia...

W tej sytuacji "skreślanie", "ograniczanie" i "cięcia" to słowa, które w rozmowach o budżetowych planach padają niestety najczęściej.

- W tej trudnej sytuacji miasto będzie musiało szukać ograniczeń, i to nie będą ograniczenia drobne - zastrzega Grzelak i wymienia to, co w jego opinii będzie najbardziej bolesne. - Na pewno będziemy musieli myśleć o rezygnacji z niektórych zaplanowanych inwestycji i na pewno będziemy musieli prowadzić cięcia w utrzymaniu: ograniczać pielęgnację zieleni, ograniczać sprzątanie, oświetlenie będzie ograniczane do absolutnego minimum - wylicza.

Oszczędności będą odczuwalne w codziennym życiu mieszkańców, samorządowcy na liście ograniczeń widzą ofertę kulturalną czy sportową.

- Mam nadzieję że uda nam się utrzymać poziom pracy przewozowej - przyznaje Gruszecka-Spychała. - Ale zagwarantować tego nie mogę, nie wykluczam, że kursów komunikacji miejskiej będzie mniej. Z pewnością wdrożymy działania oszczędnościowe na poziomie zużycia energii elektrycznej i ciepła - dodaje.

Ostateczna lista cięć jeszcze przed nami

Samorządowcy zastrzegają, że konkretną listę ograniczeń i cięć poznamy w ciągu najbliższych tygodni, po przeanalizowaniu ofert na dostawę energii elektrycznej, a także po otrzymaniu informacji z Ministerstwa Finansów na temat dochodowej strony budżetów miast.

Rozmiary tego, co nas czeka, dobrze oddaje to, jak urzędnicy wspominają pakiet oszczędności wprowadzony po pandemicznym lockdownie.

- Jesteśmy jak u Hitchcocka. Dziś skala cięć w pandemii wydaje się śmieszna wobec sytuacji związanej z energią, ale również z dochodami samorządów, co zafundował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Przychodzą ciężkie czasy, trzeba się przygotować i przetrwać po to, żeby miasto w przyszłości mogło stanąć na nogi - podsumowuje wiceprezydent Gdańska.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów