Trójmiasto. Gdzie się podziały sinice? Jest szansa, że w te wakacje ich wcale nie zobaczymy

W lipcu na trójmiejskich kąpieliskach nie było zakwitu sinic. Według badaczy, taka sytuacja zdarzyła się dopiero drugi raz na przestrzeni prowadzonych przez dwie dekady obserwacji. Co więcej - jest spora szansa, że w te wakacje nie zobaczymy ich wcale.
Zobacz wideo

Wśród turystów często można usłyszeć opinie, że nad polskim morzem pewne są trzy zjawiska: drożyzna, tłok i sinice. To ostatnie z listy można na razie wykreślić. W lipcu 2022 roku sinice na pomorskich kąpieliskach właściwie się nie pojawiły.

- Faktycznie, w tym roku - do tej pory - nie obserwowaliśmy masowego zakwitu sinic na naszych kąpieliskach - potwierdza dr Justyna Kobos z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. Podaje jednak pewien wyjątek. Kąpieliska w okolicy Kątów Rybackich i Sztutowa raz były zamknięte z powodu zaobserwowanego zakwitu sinic, ale był to bardzo mały i lokalny zakwit. Zdarzył się pewnego popołudnia i praktycznie następnego dnia już go nie było. - Ten rok odbiega od tego, co obserwowaliśmy w latach poprzednich - podkreśla rozmówczyni TOK FM.

Sinice były, ale nie dopłynęły

Przyczyny korzystnego dla turystów i amatorów morskich kąpieli braku sinic trzeba doszukiwać się w pogodzie. Sinicom sprzyja wysoka temperatura i spokojna woda, tymczasem lato nad morzem nie jest upalne, a w lipcu nie brakowało wietrznych i burzowych dni.

- Na zdjęciach satelitarnych zakwit sinic w lipcu był obserwowany w centralnej części Bałtyku - tłumaczy dr Kobos. - Jednak zarówno kierunek wiatru, jak i falowanie oraz gwałtowne mieszanie wody w naszej strefie brzegowej sprawiły, że te masy powierzchniowych zakwitów sinic nie zostały przepchane do naszych kąpielisk - dodaje.

Sytuacja wyjątkowa

Dr Justyna Kobos bada sinice od 20 lat. Według jej obserwacji, najwięcej ich było w 2018 roku. - Pamiętamy, jak praktycznie przez dwa tygodnie zamknięte były wszystkie plaże - wspomina. - Był to bardzo spektakularny zakwit, na bardzo dużej powierzchni, jakby rozlana farba w całej Zatoce Gdańskiej. Zazwyczaj kąpieliska pozamykane są od dwóch do pięciu dni w całym sezonie wakacyjnym - nadmienia.

Na drugim biegunie był rok 2015, jedyny na przestrzeni badań, gdzie lipiec był bez sinic, ale kąpieliska trzeba było zamykać w sierpniu. Ten rok może być absolutnie wyjątkowy i narzekania turystów na sinice możemy nie usłyszeć wcale. - Na tę chwilę nawet na zdjęciach satelitarnych nie widzimy sinic w południowej części Bałtyku - przyznaje naukowczyni. - Niewielkie ilości pod powierzchnią można zaobserwować na Bałtyku centralnym i w jego północnej części. Możliwe więc, że w tym roku w ogóle ominie nas ich zakwitł - przewiduje.

Pozytywny aspekt katastrofy klimatycznej?

Do tej pory naukowcy obserwowali trzyletnią amplitudę intensywniejszego zakwitu sinic. Znak zapytania nad tą hipotezą stawiają jednak wyniki ostatnich lat. Dr Kobos spodziewała się, że po rekordowym 2018 roku więcej sinic będzie w roku 2021. Wysokich wskazań jednak nie było, a niemal całkowity brak sinic w bieżącym roku zmusza do kolejnych wniosków

- Możemy teraz obserwować zupełnie inną tendencję - zaznacza nasza rozmówczyni. - Mówimy o zmianach klimatu, które się przejawiają w różny sposób i może właśnie te gwałtowne zmiany pogody, które obserwujemy, te przemieszczające się różnego rodzaju fronty, burze i ulewy (...) będą sprawiały że tych zakwitów w naszej strefie brzegowej po prostu nie będziemy obserwować. To też jest ciekawe do badań - podsumowuje dr Kobos.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów