Kartę pamięci aparatu ukrył w cukierku. Wyjątkowe zdjęcia z oblężonego Mariupola trafiły do Gdańska

Ostatnie zdjęcie w oblężonym Mariupolu Wiaczesław Twerdochlib zrobił 22 marca. Kartę pamięci z aparatu ukrył w cukierku i tylko dzięki temu ten unikalny materiał ocalał. Dziś jego zdjęcia można oglądać na wystawie plenerowej w Gdańsku.
Zobacz wideo

- Gdy zaczęła się wojna, nie mogłem pozostać obojętny. W Mariupolu, mojej małej ojczyźnie, stałem się wolontariuszem. Rozwoziłem po schronach żywność, dostarczałem wodę i zaopatrzenie. W przerwach między bombardowaniami fotografowałem rodzinne miasto, które zmieniało się dosłownie w oczach - wspomina Wiaczesław Twerdochlib, autor fotografii. Z jego zdjęć udało się stworzyć wyjątkową wystawę "Mariupol - bohaterskie miasto".

Wiaczesław, jak sam mówi, pozostał w Mariupolu do ostatniej chwili, dopóki nie weszli Rosjanie. - Ich słowa: "Podejdźcie bliżej, nie będziemy strzelać" zapamiętam na całe życie. Potem pieszo wyszedłem z osaczonego miasta. Teraz chcę, aby o tym, co tam się wydarzyło, dowiedział się cały świat - dodaje.

Skąd zdjęcia w Gdańsku?

Kiedy Wiaczesław Twerdochlib dotarł do Zaporoża, skontaktował się z Narodowym Muzeum Historii Ukrainy w II Wojnie Światowej w Kijowie. Wtedy też zapadła decyzja o zorganizowaniu wystawy pokazującej to, co działo się w Mariupolu. Zdjęcia trafiły do kilku europejskich miast - także do Gdańska. Janusz Marszalec, zastępca dyrektora Muzeum Gdańska, który jest współautorem ekspozycji, postanowił pokazać coś jeszcze. - Na wystawie kontrastujemy obrazy niszczonego, palonego przez Rosjan Mariupola z portretami miasta sprzed wojny - mówi nam Marszalec.

Twórcy wystawy chcieli, aby gdańszczanie zapamiętali Mariupol nie tylko jako ruiny, ale również piękne miasto szczęśliwych ludzi, którym było przed 24 lutego. - Było to miejsce niezwykle dynamicznie się rozwijające, choć od lat żyjące na krawędzi wojny. I to kwitnące miasto Rosjanie obrócili w ruiny, celowo niszcząc budynek po budynku. Ponad 90 procent miasta jest w gruzach. Wśród zgliszcz nadal żyją mieszkańcy, którym nie udało się uciec. Te zdjęcia dokumentują życie oblężonego miasta - dodaje dyrektor.

Nadanie imienia Skweru Bohaterskiego Mariupola w GdańskuNadanie imienia Skweru Bohaterskiego Mariupola w Gdańsku Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Jedno ze zdjęć prezentowanych na wystawie przedstawia parę, prawdopodobnie małżeństwo, okryte kocami. Ci ludzie ukrywali się w podziemiach Teatru Dramatycznego w Mariupolu. Do czasu bombardowania. - Prawdopodobnie już nie żyją. W gruzach tego teatru zginęło co najmniej 300 osób - przypomina Janusz Marszalec. Teraz Mariupol porównywany jest do Warszawy po powstaniu w 1944 roku czy do zniszczonego po wojnie Gdańska. - Dlatego mamy nadzieję, że tak jak Gdańsk, tak i Mariupol zostanie odbudowany i wstanie z popiołów - podkreśla dyrektor.

Wystawa plenerowa "Mariupol - bohaterskie miasto" jest prezentowana przy skwerze Bohaterskiego Mariupola u zbiegu ulic Partyzantów i Matki Polki w Gdańsku, niedaleko Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej. To 20 zdjęć. Można je oglądać do 3 września.

Autor fotografii Wiaczesław Twerdochlib urodził się w 1984 roku w Mariupolu. Tam dorastał i zaczynał pracę jako dziennikarz. Potem pracował w USA, Polsce i Belgii. Teraz przebywa w Zaporożu. - Ta wystawa to przede wszystkim wyraz solidarności wobec mieszkańców Mariupola. Ma dawać nadzieję, ale też przypominać, że wojna wciąż trwa - podkreśla Janusz Marszalec.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny