To sprzęt do ratowania życia, a nie pamiątka z wakacji. W Gdyni apelują, by "pamelki" zostawić w spokoju

Już nie tylko na plaży Śródmieście. W tym roku "pamelki", czyli bojki ratownicze, są dostępne na wszystkich czterech gdyńskich kąpieliskach. Mają pomóc ratować życie poza godzinami pracy ratowników, dlatego ci apelują, by nie zabierać ich z plaży.
Zobacz wideo

W tym roku w Gdyni czynne są cztery kąpieliska: Babie Doły, Śródmieście, Redłowo i Orłowo. Funkcjonują one każdego dnia - w sezonie letnim - od godziny 9.30 do 17.30. Bezpieczeństwa osób kąpiących strzeże zastęp ratowników oraz specjalna Grupa Interwencyjna Ratownictwa Wodnego Gdyńskiego Centrum Sportu. Są też "pamelki", czyli bojki ratownicze. 

Pierwszy raz pojawiły się w Gdyni w ubiegłym sezonie, ale tylko na plaży Śródmieście. Ich celem było i jest ratowanie życia, gdy akurat nie ma na plaży ratownika. Charakterystyczne czerwone lub pomarańczowe boje od dawna są używane na plażach w Stanach Zjednoczonych czy Australii. W Gdyni to było nowatorskie rozwiązanie, traktowane jako pilotaż. - Jeśli się sprawdzi, to bojki pojawią się też na innych plażach - deklarował wtedy Paweł Brutel, zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Sportu.

Pomysł się sprawdził. - Na szczęście nikt nie musiał korzystać z tych bojek, ale jedna zginęła. Ktoś ją zabrał - mówi nam Marek Urbaniak z GCS. - Mam nadzieję, że w tym roku nikt nie będzie kradł sprzętu ratowniczego - dodaje.

"Pamelki" są już wszędzie. Jak z nich korzystać?

Od 1 lipca tego roku w "pamelki" wyposażone są już wszystkie gdyńskie kąpieliska. Bojki znajdują się na specjalnych stojakach. Można na nich też znaleźć najważniejsze informacje na temat udzielania pomocy poszkodowanemu. Jednak - jak przypominają ratownicy - zanim zdejmiemy bojkę i ruszymy ratować tonącego, należy zawsze wezwać pomoc. Numer alarmowy nad wodą to 601 100 100 lub 112.

- Jeśli jesteśmy pewni swoich umiejętności i czujemy się na siłach, bierzemy bojkę, zakładamy szelkę przez ramię i płyniemy na ratunek osobie tonącej. Zachowując bezpieczną odległość, podajemy bojkę, a nie rękę. To ważne, bo osoba tonąca może i nas wciągnąć pod wodę - tłumaczy ratownik Rafał Tymiński.

Co ważne, "pamelki" mają pomóc ratować życie poza godzinami pracy ratowników. W godzinach od 9.30 do 17.30 nad bezpieczeństwem kapiących się czuwają osoby specjalne do tego przygotowane. - Od 1998 roku na strzeżonych kąpieliskach morskich w Gdyni nikt nie utonął - podkreśla Marek Urbaniak z Gdyńskiego Centrum Sportu.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny