"Prąd oszalał, gaz oszalał, wodór robi się ciekawy". Gdynia testuje autobus z elektrownią na pokładzie

Wodorowy autobus wyjechał testowo na ulice Gdyni. To druga po Gdańsku prezentacja zbudowanego przez polskich inżynierów pojazdu w miejskim, regularnym ruchu. Samorządowcy są zainteresowani jego zakupem, ale nie ukrywają, że barierą mogą być pieniądze.

Producenci prototypowego NesoBusa o jego cenie na razie mówić nie chcą, ale trzeba się spodziewać, że będzie znacznie droższy od spalinowych czy elektrycznych pojazdów. Miejski budżet nie udźwignie takiego zakupu bez wsparcia.

- Bez dofinansowania, bez środków zewnętrznych, które zasilą kupno, eksploatację czy postawienie stacji tankowania i całą tę technologię, bardzo skomplikowaną ale silnie ekologiczną, nie dałoby rady tego zrobić - mówi Bogusław Stasiak, prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Gdyni. - Dofinansowanie to podstawa wejścia w taki projekt - dodaje.

- Obserwujemy rynek, rozmawiamy z producentami i liczymy koszty - rozkłada ręce szef PKM. - Czasy są trudne, paliwo oszalało, gaz sprężony oszalał, energia elektryczna czai się do skoku kosztowego, dlatego wodór robi się ciekawy - podsumowuje nasz rozmówca.

Atrakcyjność wodoru mierzona ceną prądu

Bardzo istotny będzie, zdaniem samorządowców, koszt eksploatacji, który dzisiaj trudno przewidzieć, a który trzeba porównywać do notowanego obecnie.

- Wydaje mi się, że ceny energii elektrycznej szybują na takie poziomy, że za chwilę nie będzie już dylematu "co jest droższe" - przyznaje wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała. - Może się nawet okazać, że wodór wcale nie jest droższy od energii elektrycznej - zastanawia się.

- Wielkością graniczną jest porównywalna cena - przekonuje z kolei Bogusław Stasiak. - By zakup pojazdu, jak i jego eksploatacja nie odbiegała od ceny, którą oferują sprzedawcy gazu, energii elektrycznej bądź oleju napędowego. No bo inaczej, poza silne proekologicznym wydźwiękiem takiego projektu, ekonomia by się nie spinała - podsumowuje. 

Na pytanie o to, kiedy wodorowe autobusy mogłyby pojawić się w gdyńskiej flocie, władze miasta wprost nie odpowiadają. - Szybciej niż później - uśmiecha się Gruszecka-Spychała. - Wielkim atutem, który ma Gdynia, są zaawansowane prace nad stacją tankowania i myślę, że pozwoli nam to szybciej realizować plany, które ma dzisiaj większość miast w Polsce - zapowiada.

Doświadczenia z gazem Gdynia już ma

Gdyński samorząd ekologiczne rozwiązania w transporcie publicznym wprowadza od lat. Komunikacja miejska opiera się w dużej mierze na trolejbusach, jeszcze w czerwcu do eksploatacji weszły 24 elektrobusy. Od kilkunastu lat pasażerowie mogą korzystać z autobusów napędzanych gazem ziemnym.

- Te miliony przejechanych kilometrów i lata eksploatacji to ogrom doświadczeń, które mogą się przydać - zapewnia Bogusław Stasiak. - Autobusy wodorowe to oczywiście inna technologia, ale mamy przecież doświadczenia tankowania, eksploatacji i remontowania instalacji gazowych - dodaje.

450 kilometrów zasięgu, tankowanie w 15 minut

NesoBus to zaprojektowany i wyprodukowany w Polsce zeroemisyjny miejski autobus wodorowy. Napędzają go silniki elektryczne ukryte w piastach kół, a prąd pochodzi z ogniwa paliwowego, w którym wodór łączy się z tlenem.

Autobus zużywa średnio około 8 kg wodoru na 100 km. Zbiorniki mają pojemność 37,5 kg wodoru, co pozwala na przejechanie ok. 450 km. Tankowanie trwa zaledwie kwadrans.

Wodorowy autobus będzie woził gdyńskich pasażerów przez dwa dni, potem pojedzie kusić kolejne polskie samorządy.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny