Ruszyło miejskie kąpielisko przy molo w Sopocie. "W sezonie sprzątamy nawet 30-40 ton glonów dziennie"

Podczas gdy w Gdańsku i w Gdyni pierwsze strzeżone plaże otwarte zastaną 24 czerwca, w Sopocie sezon kąpielowy już się rozpoczął. 15 czerwca otwarte zostało kąpielisko miejskie przy molo. Na razie nad bezpieczeństwem plażowiczów czuwa dwóch ratowników, a nad czystością plaż - ekipy sprzatające. Na oku mają też glony.

W tym roku mieszkańcy i turyści, którzy przyjadą do Sopotu, będą mogli korzystać z siedmiu strzeżonych kąpielisk, każde o długości 100 m linii brzegowej. Cztery kąpieliska znajdują się po stronie północnej molo, trzy po stronie południowej. Zaczną działać pierwszego lipca. Wyjątkiem jest kąpielisko miejskie tuż przy molo, przy wejściu na plażę nr 23. Tu sezon plażowy ruszył już 15 czerwca. To kąpielisko będzie czynne do 15 września, codziennie w godz. 9.30-17.30.

Plaża miejska w tym sezonie, podobnie jak w ubiegłych latach, przygotowana jest do do odwiedzin osób z niepełnosprawnościami i innych osób o szczególnych potrzebach. - Mamy szeroką kładkę prowadzącą w głąb plaży, toaletę i przebieralnie, opłukiwacze z wygodnym dojazdem, a także specjalną amfibię umożliwiającą kąpiel osobom z niepełnosprawnościami. Na miejscu do dyspozycji są również pracownicy kąpieliska - informuje Magdalena Czarzyńska-Jachim, wiceprezydentka Sopotu.

Bezpieczeństwa plażowiczów w Sopocie strzec będzie WOPR. Dodatkowo teren plaż w lipcu i sierpniu, w godzinach 8.00-20.00 monitorować będzie grupa interwencyjna, czyli zespół składający się z ratowników wodnych wyposażonych w odpowiedni sprzęt do pływania, samochód terenowy oraz sprzęt medyczny do udzielania pierwszej pomocy. Poza tym czynny będzie punkt pomocy przedmedycznej w siedzibie sopockiego WOPR, a monitoring wybrzeża będzie prowadzony również z użyciem drona z kamerą termowizyjną.

Czystość sopockich plaż kontrolują pracownicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Plaże sprzątane są codziennie - ręcznie i mechanicznie, także z glonów. - Glony, które często są powodem niepokoju turystów, to jest po prostu życie biologiczne morza i trudno to wyeliminować. Staramy się je sprzątać, jak już zostaną wyrzucone na plażę - mówi Magdalena Czarzyńska-Jachim. A jest co sprzątać. W sezonie zbiera się dziennie nawet 30-40 ton glonów.

Roczny koszt sprzątania plaż miejskich to ponad 600 tysięcy złotych.

W tym miejscu warto przypomnieć, że glony to nie sinice. Glony, choć nie wyglądają estetycznie i w wyniku rozkładu przez bakterie mogą wydzielać nieprzyjemny zapach, to same nie są szkodliwe i nie są źródłem toksyn. Co innego sinice. Jak przypomina sanepid, sinice (cyjanobakterie) należą do bakterii i zaliczane są do najstarszych organizmów występujących na Ziemi. Występują zarówno w wodach słonych, jak i śródlądowych. W przypadku zakwitu sinic zaleca się absolutny zakaz wchodzenia do wody.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny