"Nie sposób dziś stanąć do świętowania". Gdańsk rezygnuje z upamiętnienia "powrotu do Macierzy"

Nie będzie wciągnięcia flagi na maszt ani spotkania z kombatantami i harcerzami. Miasto nie zamierza świętować rocznicy "Powrotu Gdańska do Macierzy", w którym brały udział wojska radzieckie.
Zobacz wideo

- W obliczu tragedii, jaka spotyka naszych ukraińskich sąsiadów i powtarzającego się, niewyobrażalnego okrucieństwa Rosjan, nie sposób dziś stanąć do świętowania, które byłoby jednocześnie wspomnieniem sowieckich żołnierzy - poinformowała Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska.

"Powrót Gdańska do Macierzy" to wydarzenie upamiętniające powrót Gdańska w granice Polski w 1945 roku, którego symbolem było wciągnięcie polskiej flagi na maszt Dworu Artusa. 28 marca dwaj polscy czołgiści: podporucznik Bronisław Wilczewski i chorąży Zbigniew Michel, wspięli się na budynek i dotarli do masztu, na którym wciąż powiewała hitlerowska flaga ze swastyką. Zerwali ją i wciągnęli flagę biało-czerwoną, która zawisła tam po ponad 150 latach.

Z tej okazji co roku - 27 marca - w Gdańsku odbywały uroczystości upamiętniające to wydarzenie. Brali w nich udział kombatanci, samorządowcy, przedstawicie Sejmu i Senatu, harcerze oraz uczniowie gdańskich szkół.

- Zawsze jednak pamiętaliśmy, jak wielkim kosztem Gdańsk wracał w granice Rzeczypospolitej. Kiedy biało-czerwona ponownie powiewała nad miastem, nadal trwał ostrzał artyleryjski. Gdańsk płonął, a dookoła były już tylko ruiny - wspominała Owczarczak. - Zwycięstwo z nazizmem zostało okupione dostaniem się Gdańska, tak jak reszty Polski, na wiele lat w strefę wpływów sowieckiego komunizmu. Dziś Rosja, pod przywództwem Władimira Putina, próbuje zrobić to samo z Ukrainą i jej mieszkańcami - dodała.

I dlatego w tym roku uroczystość "Powrotu Gdańska do Macierzy" nie odbędzie się.

Zerwana współpraca

Nie będzie też współpracy z rosyjskimi miastami. Podczas marcowej sesji Rady Miasta Gdańska, radni jednogłośnie zdecydowali o przerwaniu wieloletniej współpracy z Sankt Petersburgiem i Kaliningradem. Dzień później miasto nie przedłużyło umowy z Rosyjskim Centrum Nauki i Kultury. Lokal przy ulicy Długiej zajmowany był od lat '60. Od tygodnia jest już pusty.

- To są symboliczne gesty. Ale całym sercem staramy się wspierać tych aktywnych, szalenie odważnych obywateli rosyjskich, którzy mimo wielkich kar, które im grożą, protestują na ulicach. Bo tak, jak za czasów komunistycznych, opozycja w Polsce była bardzo mocno wspierana przez Zachód, tak bez wsparcia i budowy prawdziwie obywatelskiego społeczeństwa w Rosji, Putin nigdy nie zostanie odsunięty od władzy - mówiła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny