Nagłe przyspieszenie w sanatoriach. "Myśleli, że pojadą za dwa lata, a mogą już jesienią"

W Kujawsko-Pomorskiem aż trzykrotnie skrócił się czas oczekiwania na pobyt w sanatorium. Pacjenci chętni na wyjazd do Ciechocinka czy Kołobrzegu czekają już nie 30, lecz tylko 10 miesięcy. - Pacjenci są bardzo zaskoczeni, bo liczyli, że wyjadą za dwa lata, a mogą już jesienią - słyszymy w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Zobacz wideo

Jeszcze do niedawna na standardowe leczenie - czyli 21 dni pobytu w uzdrowisku razem z zabiegami - pacjenci z regionu czekali nawet 2,5 roku. Dziś ten czas skrócił się trzykrotnie - do zaledwie 10 miesięcy.

- Udało się to przede wszystkim dzięki dodatkowym środkom finansowym, ale też dzięki wypracowaniu lepszego zarządzania rezygnacjami z leczenia uzdrowiskowego. Skierowania, które pacjenci zwracają, są bardzo szybko zagospodarowywane - tłumaczy nam Barbara Nawrocka, rzeczniczka Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Dzięki temu więcej pacjentów może skorzystać z leczenia, oczekując na nie znacznie, znacznie krócej niż do tej pory - dodaje.

Do zaledwie trzech miesięcy skrócił się także czas oczekiwania na leczenie szpitalne. Kolejek praktycznie w ogóle nie ma także na leczenie sanatoryjne dzieci (od 3. do 7. roku życia z opiekunem). - Pacjenci, którzy do nas dzwonią, są bardzo zaskoczeni, że mogą wyjechać na turnus na przykład jeszcze w tym roku, a nie za dwa lata. Niektórzy planowali już inne wyjazdy i aktywności, a tu się okazuje, że będą jednak mieli miejsce w uzdrowisku - śmieje się nasza rozmówczyni.

Wiosną i latem drożej za pobyt i wyżywienie 

Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za wszystkie zabiegi, które zostały zlecone przez lekarza. Pacjenci muszą jednak częściowo pokryć koszty pobytu i wyżywienia w uzdrowisku. Stawki są takie same, jak w ubiegłym roku, ale warto pamiętać, że od maja do września - czyli w tzw. sezonie wysokim - jest drożej.

Na przykład za pokój jednoosobowy z łazienką trzeba zapłacić nie 32,60 zł, a 40,90 zł (za dobę), a za pokój dwuosobowy - nie 19,50 zł lecz 27,30 zł. - To są opłaty, których uzdrowiska nie mogą sobie same regulować, bo są określone na podstawie rozporządzenia ministra zdrowia i są jednakowe na terenie całego kraju. Dodam, że pobyt dziecka jest bezpłatny - mówi nam Nawrocka.

Dodatkowo pacjenci muszą pokryć z własnej kieszeni koszty dojazdu do uzdrowiska, opłatę klimatyczną (jeśli jest obowiązkowa w danej miejscowości) oraz opłaty dodatkowe, np. za telewizję, suszarkę do włosów lub czajnik elektryczny. - Są uzdrowiska, gdzie takie rzeczy są w standardzie i pacjent z tego tytułu nie ponosi dodatkowej opłaty, ale są też takie, w których trzeba będzie dopłacić i uzdrowiska mają do tego prawo. Przed wyjazdem warto to sprawdzić, żeby nie być zaskoczonym - radzi rzeczniczka. - Pacjenci mogą też oczywiście wykupić sobie dodatkowe zabiegi, jeśli mają taką potrzebę, a lekarz wyrazi na nie zgodę - dodaje.

W sanatoriach obowiązuje nakaz noszenia maseczek, podobnie jak we wszystkich placówkach opieki zdrowotnej. Nie trzeba jednak przed wyjazdem robić testów na koronawirusa.

Do sanatorium raz na 18 miesięcy

Skierowanie do sanatorium może wystawić dowolny lekarz, w tym także lekarz rodzinny. Należy je dostarczyć do Narodowego Funduszu Zdrowia nie później niż 30 dni od daty wystawienia. - Kiedyś nie było takiego ograniczenia, dlatego wiele osób może o tym nie wiedzieć. Jeśli minie 30 dni, to skierowanie traci ważność i trzeba pójść do lekarza po nowe - ostrzega Nawrocka.

Jeśli chcemy pojechać do sanatorium po raz kolejny, to następne skierowanie można złożyć do NFZ dopiero po upływie 12 miesięcy od zakończenia ostatniego leczenia. Do sanatorium można pojechać nie częściej niż raz na 18 miesięcy.

>> Więcej informacji z Kujawsko-Pomorskiego znajdziesz tu <<

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny