"Lubimy narzekać, ale każdy i tak te święta zrobi, nie? Zastaw się, a postaw się. Tak jest w Polsce"

- Bez karpia nie ma świąt. Nawet jakby miał być po 50 złotych za kilogram, to kupię, bo to jest tradycja - słyszymy od mieszkańców Bydgoszczy. Nasi rozmówcy będą jednak gotować mniej i oszczędzać na prezentach.
Zobacz wideo

O świętach Bożego Narodzenia z mieszkańcami Bydgoszczy rozmawiamy na Osiedlu Leśnym, na skwerze Teresy Ciepły. Przed sklepem spożywczym spotykamy panią Annę, która przyjechała na zakupy rowerem. - Człowiek nie ma tyle pieniędzy, żeby sobie wystawne przyjęcie zrobić. U mnie na święta będzie osiem osób, bo rodzina się zjedzie i wnuki, więc trochę tego jedzenia trzeba mieć - mówi seniorka. - Mięso bardzo podrożało, no i ryby, ale nie martwię się, bo na pewno będzie dużo promocji - dodaje z uśmiechem.

Osiem osób będzie też gościć pani Helena, mieszkanka Leśnego, która wyszła na poranne zakupy. - Trzeba będzie oszczędzać. Przygotuję to, co zwykle, ale pewnie mniej. Pierogi czy ryby będą w tym roku wyporcjowane, by starczyło dla wszystkich, ale tak trzeba - opowiada nasza rozmówczyni. - Na pewno będę szukała promocji, bo mam aplikację, ale na razie jeszcze nie wiem, ile konkretnie wydam - dodaje.

"Karp musi być. Bez niego nie ma świąt"

Na Kujawach i Pomorzu na wigilijnym stole bardzo popularny jest karp. Za kilogram świeżej ryby trzeba zapłacić od 27 do 30 złotych. To o 30 procent drożej niż w ubiegłym roku. Wysokie ceny jednak nie odstraszają. - Karp musi być. Innej ryby nie akceptuję - śmieje się pani Anna. - Drogi jest w tym roku, ale to nie kupię czterech, jak zwykle, tylko jednego - zastanawia się.

 - U mnie też musi być obowiązkowo filet z dorsza, pstrąg, no i karp - dodaje pani Helena.

Pan Roman, którego spotykamy w drodze do domu z porannych zakupów, także nie wyobraża sobie wigilii bez karpia. - Moja rodzina uwielbia ryby, a karpia to już szczególnie. Nawet jakby miał być po 50 złotych za kilogram, to się kupi, bo to jest tradycja - uważa.

Oszczędzanie na prezentach

Nasi rozmówcy przyznają, że w tym roku będą oszczędzać na prezentach. - Upominków będzie mniej i na pewno będą mniej kosztowne, na przykład skarpetki, kawa, jakieś słodycze - wylicza pani Anna. - Dzieciom to wiadomo, kupi się jakąś zabawkę, ale to już rodzice podpowiedzą, co konkretnie - dodaje.

Na prezenty od Gwiazdora (na Kujawach to on przynosi prezenty) liczy 8-letnia Maja z Nakła. - Chciałabym dostać sterowane auto. To by był super prezent - rozmarzyła się dziewczynka.

Maja ma jeszcze dwójkę młodszego rodzeństwa. Rodzinę utrzymuje tylko tata. - Ja nie pracuję, więc z jednej pensji trudno jest przygotować święta - przyznaje mama dziewczynki, pani Ania. - Wiemy, co dzieci chcą dostać, więc postaramy się im to kupić. Jeśli chodzi o jedzenie, to w tym roku na pewno będzie w mniejszych ilościach - dodaje. Wylicza, że na same prezenty dla trójki dzieci i pozostałych najbliższych wyda w tym roku 500 zł.

O świętach na razie nie myślą za to pani Żaneta i jej mąż Marcin. - Pod koniec listopada wydaliśmy córkę za mąż. Poszły na to wszystkie oszczędności. Nie wiem, czy będzie nas stać na święta - przyznaje kobieta. - Wszystko strasznie podrożało, nie tylko ryby, ale też mięso, nabiał. Zabiera człowiek na zakupy 100 złotych i nic nie ma w siatce - dodaje rozgoryczona.

- My lubimy narzekać, ale każdy i tak te święta zrobi, nie? Zastaw się, a postaw się, tak jest w Polsce. Nawet są tacy, co pożyczą, byle święta były - uśmiecha się na pożegnanie pan Roman.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny