"Nie będziemy nikogo pytać, dlaczego tu przyszedł". W Bydgoszczy wraca akcja rozdawania ciepłych posiłków

- Początkowo zbieraliśmy żywność tylko dla bezdomnych, teraz przyjdą też mieszkańcy, których po prostu nie stać na jedzenie - mówi Ireneusz Nitkiewicz, wolontariusz bydgoskiej Fundacji Chcepomagam, która organizuje kolejną już edycję akcji "Ciepło serca w słoiku".
Zobacz wideo

W tym roku akcja odbędzie się już po raz 14. Co roku cieszy się dużym zainteresowaniem bydgoszczan. Mieszkańcy dzielą się świątecznym posiłkiem z bezdomnymi. Jedzenie rozdawane jest w centrum miasta albo rozwożone przez wolontariuszy bezpośrednio do potrzebujących. Symbolem tej akcji stał się gorący bigos w słoiku.

- Początkowo zbieraliśmy żywność tylko dla bezdomnych. Teraz przyjdą też mieszkańcy, których po prostu nie stać na jedzenie. Ale nie będziemy nikogo pytać o to, dlaczego tu przyszedł - mówi TOK FM Ireneusz Nitkiewicz z Fundacji Chcepomagam. - Zbieramy więc już teraz żywność o przedłużonym terminie przydatności. Konserwy, makarony, kasze, ale też kosmetyki, maszynki do golenia czy pastę i szczoteczki do zębów - wylicza. Społecznicy zawiozą dary do Centrum Pomocy dla Bezdomnych Kobiet i Matek z Dziećmi w Bydgoszczy oraz do bydgoskiego Centrum Pomocy dla Bezdomnych Mężczyzn.

"Pogodny i wzruszający moment"

Finał akcji odbędzie się 25 grudnia o godzinie 11, na placu Wolności. - Warto wyjść z domu, zabrać dzieci. Niech najmłodsi zobaczą, jak pięknie jest, kiedy można się podzielić z potrzebującymi. To zawsze jest pogodny i wzruszający moment. To jedyna w swoim rodzaju możliwość podzielenia się magią świąt - podkreśla Nitkiewicz.

- Ludzie pytają, czy można przyjść z jedną czekoladą albo kawałkiem makowca. Oczywiście, że tak. Pomyślcie państwo, co będzie, kiedy 50 osób przyjdzie z jedną czekoladą? Ile uzbieramy ciasta, jeśli 50 osób przyniesie kawałek sernika? Ile będzie barszczu, sałaki czy bigosu, kiedy 20 osób przyniesie po słoiku? - pyta nasz rozmówca.

I podaje przykład pewnego starszego pana, który od kilku lat przynosi trzy przewiązane wstążeczką czekolady. - Mówi, że ma niską emeryturę, ale tyle jest w stanie odłożyć, bo chce się dzielić - wskazuje Nitkiewicz.

Społecznicy mówią, że świąteczny finał akcji jest przedłużeniem pustego miejsca przy wigilijnym stole. - W domach symbolicznie zostawiamy wolny talerz dla zbłąkanego wędrowca. Spotkanie na placu Wolności będzie natomiast faktycznym spotkaniem z osobami, które z różnych względów znalazły się na życiowym zakręcie - słyszymy od naszego gościa. Jak dodaje Nitkiewicz, przygotowując świąteczne jedzenie, zawsze zrobimy za dużo, a biorąc pod uwagę bardzo wysokie dziś ceny żywności, możemy zawczasu odłożyć część do słoików, oddać bezdomnym czy potrzebującym, by nic się nie zmarnowało. Po świętach jedzenie będzie można przywieźć do jadłodzielni Wspólna Spiżarnia przy Gdańskiej 79.

Coraz więcej osób w potrzebie

Nitkiewicz mówi, że w kolejce po żywność ustawia się coraz więcej seniorów i to właśnie jedzenie jest teraz najbardziej potrzebne. Każdy, kto chce akcję wesprzeć, a wie, że w święta nie będzie mógł do centrum miasta przyjechać, może zrobić zakupy i dostarczyć je do jednego z partnerów akcji.

Od kilku lat wolontariusze zbierają też słodycze i zabawki dla podopiecznych domów dziecka w Bydgoszczy i okolicy. - Prosimy tylko, żeby zabawki, maskotki czy książki były nowe - mówi Nitkiewicz. Dla najmłodszych można też przynieść coś słodkiego. - Dajmy dzieciom odrobinę radości - dodaje wolontariusz.

W tym roku z akcji na pewno skorzystają też uchodźcy z Ukrainy, którzy zatrzymali się w Bydgoszczy. Szczegóły dotyczące zbiórki darów oraz miejsc, gdzie można je dostarczyć, znaleźć można w mediach społecznościowych Fundacji Chcepomagam.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny