Bydgoskie fotopułapki łapią wandali. "Ich lokalizacji nie podajemy, by zmylić przeciwnika"

Fotopułapki złapały kolejnych wandali podrzucających śmieci w Bydgoszczy. - Nasi pracownicy przeglądają od 250 do 300 tysięcy zdjęć miesięcznie - słyszymy od strażników miejskich. Od początku lipca - gdy miasto zainstalowało 50 mobilnych kamer - na gorącym uczynku udało się przyłapać 12 osób.
Zobacz wideo

Kupione przez urząd miasta kamery działają 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Fotopułapki podglądają tereny leśne, parki, okolice ogródków działkowych i wiat śmietnikowych na bydgoskich osiedlach. - Ich konkretnej lokalizacji nie podajemy, by zmylić przeciwnika - mówił nam wiceprezydent Bydgoszczy Michał Sztybel.

Dwa razy złapany na gorącym uczynku

W ostatnich tygodniach mobilne fotopułapki złapały kolejnych wandali podrzucających śmieci. - 3 października, przy ogródkach działkowych, kierowca dostawczego samochodu wyrzucił do kontenera plastikowe części samochodowe i opony. Część śmieci wylądowała też obok - opowiada starszy inspektor Piotr Mróz ze straży miejskiej w Bydgoszczy. - W tym samym miejscu ta sama osoba została też przyłapana drugi raz, 18 listopada - dodaje strażnik. Mężczyzna został dwukrotnie ukarany mandatem po 500 złotych i musiał uprzątnąć swoje śmieci.

Do drugiego zdarzenia doszło na jednym z bydgoskich osiedli. - Pan woził furgonetką części zniszczonych mebli oraz jakieś płyty paździerzowe i wyrzucał je przy wiatach śmietnikowych. Co ciekawe, zwoził te odpady pojemnikiem na śmieci, który zabrał sobie z innego osiedlowego śmietnika - opowiada inspektor. - Nie wziął tylko pod uwagę, że śmietniki są czipowane i dokładnie wiemy, gdzie powinny stać - dodaje.

Żeby wyłapać wandali, potrzebna jest niezwykle żmudna praca przed komputerem. 10 strażników miejskich każdego miesiąca przegląda setki tysięcy zdjęć zrobionych przez fotopułapki. - Kamery wzbudzają się na ruch zarówno w dzień, jak i w nocy, bo mają czujki na podczerwień. Wykonują przy tym pięć zdjęć. - opowiada Mróz. - To jest skala około 250 do 300 tysięcy zdjęć miesięcznie. To wszystko trzeba przejrzeć i wyłapać odpowiednie fotografie - dodaje nasz rozmówca.

500 złotych mandatu i sprzątanie

Straż miejska w Bydgoszczy przyjmuje rocznie ponad 1000 zgłoszeń od mieszkańców w sprawie dzikich wysypisk na terenach publicznych. - Można tam znaleźć wszystko: stare meble, części samochodowe, odpady poremontowe, z którymi część osób nie wie, co zrobić - wylicza Mróz. - Nam ciężko to zrozumieć, bo przecież są PSZOK-i, do których można to wywieźć - rozkłada ręce.

Za nielegalne wywożenie odpadów grozi mandat w wysokości 500 złotych. Wandal zobowiązany jest również do posprzątania po sobie, a jeśli tego nie zrobi, sprawa trafi do sądu i wówczas kara może wzrosnąć do 5 tysięcy złotych.

W ubiegłym roku miasto uprzątnęło aż 344 dzikie wysypiska, o łącznej masie 1 082,2 kg, co kosztowało podatników około 200 tysięcy złotych.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny