"Rety, wreszcie ktoś o nas pomyślał". Nietypowa inicjatywa bydgoskich aktywistek

- Pracując już 13 lat ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, nie da się nie zauważyć, że opiekujący się osobami zależnymi są marginalizowani - mówi TOK FM Katarzyna Zwierzchowska z bydgoskiej Fundacji Dignitate. Organizacja powstała po to, by zadbać i docenić opiekunki dzieci z niepełnosprawnościami.
Zobacz wideo

Fundacja Dignitate została założona przez bydgoszczanki, które - jak mówią - chciały dać odrobinę wytchnienia mamom zajmującymi się od lat, dzień i noc, dziećmi z niepełnosprawnościami. - By poczuły się podmiotem działania i czyjejś uwagi. Żeby je przytulić, uaktywnić ich mocne strony. Bo mają ich wiele, a czasami się ich wstydzą - mówi Katarzyna Zwierzchowska, przedstawicielka organizacji. - One całe swoje życie dostosowują do potrzeb swoich chorych dzieci, a o sobie przestają myśleć. Często nawet uważają, że o sobie nie mają prawa myśleć i właśnie temu chciałybyśmy przeciwdziałać - dodaje.

Zwierzchowska pracuje ze środowiskiem niepełnosprawnych ponad 10 lat. Jak mówi, nie da się nie zauważyć, że opiekunowie takich osób są marginalizowani. I celem działania Fundacji Dignitate jest m.in. to, by zwrócić na nich uwagę i docenić ich pracę.

Pięć minut dla siebie

Pierwsze zajęcia dla mam dzieci z niepełnosprawnościami poprowadziła Monika Drapińska - utalentowana plastycznie mama 19-letniego Huberta. Chłopak, na skutek błędu medycznego, urodził się z wielonarządową niepełnosprawnością. - Długo dochodziłam do tego, jak ważne i dla mnie, i dla mojego dziecka jest to, żebym miała choć chwilę dla siebie. Przez wiele lat moja uwaga była skierowana wyłącznie na syna. Moje zainteresowania też skierowałam poniekąd w jego stronę - mówi nam Drapińska.

- Realizowałam się poprzez robienie różnych pomocy potrzebnych do terapii, ale absolutnie poza byciem mamą nigdzie nie wychodziłam. Z czasem doszłam do wniosku, że muszę znaleźć te pięć minut tylko dla siebie, żebym mogła dobrze funkcjonować jako opiekun. Wychodzi mi to coraz lepiej - dodaje.

Pani Monice w opiece nad synem od początku pomagała mama. - Kiedy Hubert był mały, babcia potrafiła go nakarmić, przebrać. Mogłam więc ich zostawić i pójść na przykład do fryzjera. Teraz Hubert jest dorosły, a mama to już starsza osoba i prostu nie ma tyle siły. Kiedy więc usłyszałam o Fundacji Dignitate, pomyślałam: "rety, wreszcie ktoś o nas - opiekunach - pomyślał" - stwierdza Drapińska.  

"Nasza fundacja przyciąga mnóstwo dobrych osób"

Co ważne - fundacja organizuje czas nie tylko matkom, ale w tym samym czasie dba także o ich dzieci. Kobiety, co zauważa zresztą Drapińska, mają tę pewność, że kiedy one zajmują się sobą, ich pociechy też są bezpieczne i zaopiekowane. - Nie jest łatwo zaufać komuś, kto ma zająć się naszym dzieckiem, tymczasem tu nie ma z tym problemu. My jesteśmy w jednej sali, a w drugiej są nasi podopieczni - opisuje mama 19-letniego Huberta.

- Mamy to szczęście, że nasza fundacja przyciąga mnóstwo dobrych osób - cieszy się Katarzyna Zwierzchowska. - Kiedy my organizujemy zajęcia dla mam, ich dziećmi zajmują się animatorzy, studenci, nasze zdrowe dzieci albo ich znajomi - dodaje. Fundacja Dignitate współpracuje między innymi z harcerzami z 7. Bydgoskiej Drużyny "Młode wilki", z 93. Bydgoskiej Drużyny "Arbor", studenckim stowarzyszeniem Siła Otwartych Serc czy Fundacją Piękny Dzień Mamy.

Jedną z akcji, którą Fundacja Dignitate organizowała i która - jak słyszymy - okazała się prawdziwym hitem, był Beauty Day dla mam dzieci z niepełnosprawnościami. - Mieliśmy 20 stanowisk fryzjersko-kosmetycznych. Panie przyniosły nie tylko kosmetyki do stylizacji, ale też prezenty dla naszych pań. Pięknie wymalowane i uczesane mamy pozowały do zdjęć. Było mnóstwo uśmiechu, śmiechu, wzruszeń. Nawet teraz, kiedy o tym opowiadam, łza kręci mi się w oku, bo dałyśmy tym kobietom nie tylko kilka godzin przyjemnej zabawy, ale też możliwość, (…) by znów poczuły się po prostu kobietami - opowiada Zwierzchowska.

Potrzebne wsparcie

- Na naszych spotkaniach pojawia się około 20 mam. Chętnie przyjęłybyśmy więcej, ale nie mamy warunków - przyznaje przedstawicielka organizacji. Fundacja organizuje spotkania w salach Bydgoskiego Centrum Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu przy Gdańskiej 5. - To dla nas wielkie ułatwienie, bo nie musimy płacić za wynajem pomieszczeń, a każdy pozyskany grosz możemy przeznaczyć na upominki dla naszych beneficjentów - mówi Zwierzchowska.

Fundacja potrzebuje środków finansowych, by organizować zajęcia. - Potrzebujemy też środków własnych, by móc pisać wnioski i starać się o granty, choćby z projektów Urzędu Marszałkowskiego. Zbieramy też drobiazgi, które wręczamy naszym wolontariuszom. Mamy koszyczek, w którym są jakieś smycze do kluczy czy telefonów, jakieś drobne kosmetyki. Do tego kawa, herbata czy cukier - wylicza Zwierzchowska.

Fundacja szuka też osób, które chciałyby zorganizować zajęcia dla mam. - Mamy mnóstwo pomysłów, ale nie stać nas na zaproszenie specjalistów, którzy takie zajęcia mogliby poprowadzić - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny