Bydgoszcz. Ruszy wypłata dodatku węglowego. Urzędnicy pracują po godzinach i w weekendy. "Nie ma mowy o urlopach"

W piątek rano w Bydgoszczy zbierze się nadzwyczajna sesja Rada Miasta, by zatwierdzić wypłaty dodatku węglowego. By pieniądze trafiły do mieszkańców, urzędnicy pracują po godzinach i w weekendy. - O urlopach nie ma teraz mowy - słyszymy w wydziale świadczeń rodzinnych.

22 września na konta kujawsko-pomorskich samorządów wpłynęło w sumie 550 mln zł. - W środę 21 września otrzymaliśmy za pośrednictwem Ministerstwa Klimatu i Środowiska pierwszą transzę środków i niezwłocznie przesłaliśmy je na konta samorządów - poinformował Tomasz Wiśniewski, rzecznik prasowy Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. - To około 80 proc. zgłoszonego zapotrzebowania - dodaje.

Kiedy bydgoszczanie dostaną pieniądze?

W Bydgoszczy wnioski o dodatek węglowy złożyło do tej pory ponad 8,6 tys. osób. Żeby urzędnicy z wydziału świadczeń rodzinnych mogli zlecić pierwsze przelewy, potrzebna jest jeszcze uchwała Rady Miasta Bydgoszczy zmieniająca budżet.

Nadzwyczajna sesja została zwołana na piątek, na godz. 8:00. - Wypłaty rozpoczną się niezwłocznie po sesji i podjęciu uchwały przez radnych, czyli w piątek 23 września - informuje rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy Marta Stachowiak. - Oczywiście niezmiennie zależy nam na tym, żeby te środki jak najszybciej trafiły do mieszkańców - zapewnia.

"Pracujemy po godzinach i w weekendy. O urlopie nie ma mowy"

Samorządy otrzymują od rządu na obsługę dodatku węglowego dwa procent z puli przekazanych środków, jednak przez ostatni miesiąc urzędnicy pracowali praktycznie za darmo. - Zatrudniliśmy na umowę-zlecenie czworo studentów, którzy w okienku przyjmują wnioski. Jednak rozpatrywaniem muszą się już zajmować  pracownicy naszego wydziału - tłumaczy nam Sylwia Wronka, zastępczyni dyrektora Wydziału Świadczeń Rodzinnych. - Dla nas jest to praca dodatkowa, bo nie jesteśmy w stanie jej zrealizować w godzinach pracy - dodaje.

W wydziale pracuje około 100 osób. By zweryfikować wnioski o dodatek węglowy, urzędnicy zostają po godzinach i przyjeżdżają do pracy także w soboty. - Pracownicy sami sobie ustalają, w które dni mogą zostać. Wiadomo, każdy ma inną sytuację rodzinną - wyjaśnia Wronka.

- O urlopach nie ma mowy? - pytamy. - Zdecydowanie nie! To jest najtrudniejszy czas. Zresztą co roku jest to okres świadczeniowy, kiedy mamy bardzo dużo, bo tysiące wniosków o świadczenia rodzinne czy alimentacyjne. Jednak w tym roku doszedł jeszcze dodatek osłonowy, który nadal wypłacamy i teraz - dodatki na węgiel, pellet itd. - wymienia nasza rozmówczyni.

"To już ponad nasze siły"

Od początku roku bydgoski wydział świadczeń rodzinnych przyjął aż 20 tys. wniosków o dodatek osłonowy i to też jest dodatkowe zadanie zlecone mu przez administrację rządową. - Weryfikacja zajmuje nam bardzo dużo czasu, bo to są wnioski dochodowe. Musimy ściągać dane z różnych podsystemów obejmujących m.in. składkę zdrowotną. Jeśli - jak w przypadku emerytów i rencistów - ta składka się nie pokazuje w systemie, to musimy pisać zapytania do ZUS-u. Czasami czekamy na odpowiedź 2-3 miesiące. Przy 20 tys. wniosków pracy i dokumentów mamy mnóstwo - tłumaczy urzędniczka.

- Czujecie się przytłoczeni? - pytamy. - Tak. Jesteśmy już przeciążeni pracą. O ile ten dodatek węglowy jakoś zrobimy, to te kolejne dopłaty są już ponad nasze siły - martwi się Wronka.

Przed urzędnikami jeszcze przyjmowanie wniosków o dodatek do pelletu, oleju, drewna i gazu LPG. Według szacunków w Bydgoszczy złoży je około 5 tys. osób.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów