Komunikacyjny dramat w Bydgoszczy. Codziennie z rozkładu wypada kilka kursów autobusów. Brakuje kierowców

W bydgoskim MZK dramatycznie brakuje kierowców, dlatego na ulice wyjeżdżać będzie mniej autobusów. A te, które jeżdżą, będą kursować rzadziej. Od 1 października Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej zmieni rozkład jazdy. - Dostosujemy go do możliwości MZK - tłumaczą drogowcy.

Z powodu braków kadrowych w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych każdego dnia z rozkładów wypada kilka kursów. Byłoby ich więcej, gdyby nie to, że kierowcy biorą nadgodziny.

"W związku z nierealizowaniem przez Miejskie Zakłady Komunikacyjne usługi przewozowej na poziomie zapisanym w umowach, doszło w ostatnim czasie do znacznego spadku jakości usług przewozowych na terenie Bydgoszczy" - czytamy w komunikacie Zarządu Dróg Miejskich I Komunikacji Publicznej. "Obecnie MZK nie realizuje od kilku do kilkunastu kursów dziennie, w związku z powyższym ZDMiKP podjął działania w celu dostosowania rozkładów jazdy do rzeczywistych, zgłaszanych przez Zarząd MZK, możliwości kadrowych".

Co to oznacza dla pasażerów? Mają już nie marznąć na przystankach, czekając na autobus, który i tak się nie pojawi. - Rano spieszę się do pracy, a autobus nie przyjeżdża. Wracam - to samo - żali się pan Krzysztof, który mieszka na Piaskach. - 54 nie jedzie, potem wypada 79. Dramat - dodaje.

Teraz rozkład jazdy ma zostać urealniony i ma pokazywać tylko te kursy, które rzeczywiście da się zorganizować. Ma zacząć działać za 10 dni.

Wakatów w MZK jest ponad 40

W czerwcu pracownicy Miejskich Zakładów Komunikacyjnych w ramach buntu nie wyjechali na ulice. 24 czerwca kierowcy i motorniczowie przyszli do pracy, ale autobusy i tramwaje nie opuściły zajezdni. Protestujący domagali się tysiąca złotych podwyżki i zwiększenia w spółce liczby etatów. Pisaliśmy o tym TUTAJ >>

Po dwóch tygodniach pracownicy MZK wrócili do pracy. Zgodnie z zawartym wtedy porozumieniem dostali podwyżkę - po 350 zł brutto. Bunt załogi spowodował też, że do dymisji podał się prezes spółki Andrzej Wadyński. Od 1 października na czele zakładów stać będzie Piotr Szałkowski.

Jednak MZK wciąż ma poważne kłopoty kadrowe - przed strajkiem wakatów było ok. 30, teraz brakuje już ponad 40 kierowców. Komunikację miejską w Bydgoszczy obsługuje dwóch przewoźników: MZK I Irex-Trans. Ten drugi kursuje na 11 liniach. Umowa z Irex Trans obowiązuje tylko do końca roku, a od 1 stycznia nowym operatorem przejętych linii będzie Mobilis.

"Pretensje nie do nas"

Poza problemami kadrowymi, mieszkańcy mają sporo zastrzeżeń do tego, jak działa komunikacja autobusowa. - Jeżdżę komunikacją po całej Bydgoszczy, ale linia 59 jest chyba tą najgorzej funkcjonującą, jeśli w ogóle można tak to określić. Ciągle jakiś kurs wypada, kolejne nie docierają na czas, nie można nigdy niczego przewidzieć, jeżdżąc tą trasą. Wczoraj czekałam na przystanku ponad godzinę… - żali się Karina, która mieszka na Kapuściskach.

Zarząd dróg w swoim komunikacie dla pasażerów poinformował, że w autobusach i tramwajach pojawią się informacje z numerami telefonów kontaktowych do przewoźników obsługujących dane linie. Zgłosić problem z punktualnością, czystością czy sprawnością pojazdów bydgoszczanie będą mogli więc bezpośrednio w MZK i Irex-Trans.

Bydgoszcz nie jest jedynym miastem z tego typu problemami. Kierowców brakuje też w w Łodzi, Poznaniu czy Krakowie. W tych miastach również ograniczono liczbę kursów.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów