"Nim weszłam do klasy, dyrektor dopytywał, co dokładnie powiem uczniom". Bydgoskie szkoły nie chcą zajęć z podstaw prawa

Tylko 4 szkoły w Bydgoszczy zgodziły się na bezpłatne zajęcia z podstaw prawa. - Zaproponowaliśmy ten program wielu szkołom, ale tylko część się na nie zdecydowała. Myślę, że to, czy możemy do danej placówki wejść, zależy od pewnych procedur - tłumaczy mecenas Karolina Wilamowska.

- Zakupy online, koncerty, gry i nowe znajomości - coraz więcej aktywności przenosi się do świata wirtualnego, gdzie - szczególnie na młodych - czeka wiele zagrożeń prawnych. Chcemy pokazać młodzieży, jak ich uniknąć - mówi TOK FM adwokat Karolina Wilamowska, wyjaśniając ideę ogólnopolskiej akcji edukacyjnej "Adwokaci rozjaśniają prawo". Na pomysł jej przeprowadzenia wpadła Naczelna Rada Adwokacka i Komisja Edukacji Prawnej.

- Pomysł był taki, by adwokaci w całym kraju weszli do szkół i wyjaśnili młodzieży na przykład przepisy dotyczące zakupów przez internet - dodaje Wilamowska. Uczniowie najstarszych klas podstawówek i ci ze szkół średnich w czasie zajęć dowiedzą się też, czym jest hejt w internecie, jak się przed nim bronić i jakie są konsekwencje prawne dla kogoś, kto w sieci obraża innych.

Tyle że w całym kraju na takie zajęcia zdecydowało się mniej niż 100 szkół, a w Bydgoszczy zaledwie 4. - To II Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Ekonomiczno-Administracyjnych, Zespół Szkól nr 24 i jedna podstawówka, SP nr 14. W programie weźmie udział także I LO z Inowrocławia - wylicza mecenas.

Zajęcia na historii, WOS-ie albo godzinie wychowawczej

- Zaproponowaliśmy ten program wielu szkołom, ale tylko część się na nie zdecydowała. Myślę, że to, czy możemy do danej placówki wejść, zależy od pewnych procedur - tłumaczy mecenas Wilamowska. Dodaje, że szkoły funkcjonują w pewnym schemacie, który wymusza na nich uzyskiwanie zgód na wszystko. Jak mówi przedstawicielka bydgoskiej palestry, szkoły czy też dyrektorzy mogą się obawiać, że jeżeli adwokaci przyjdą na lekcje, być może będą mówili coś, co nie do końca jest zgodne z polityką szkoły albo pokażą nastolatkom coś, czego młodzież widzieć i słyszeć nie powinna.

- Prowadziłam kiedyś zajęcia w szkole, na których rozmawialiśmy o kwestiach konstytucyjnych i kwestiach statutów szkolnych. Nim weszłam do sali, w której czekała młodzież, pan dyrektor zaprosił mnie do swojego gabinetu i poprosił, żebym dokładnie opowiedziała mu, co będę mówić uczniom - wspomina mecenas. - Chciał mieć pewność, że po moim wyjściu młodzież nie będzie wiedzieć za dużo! Niestety, jeżeli szkoła wychodzi z założenia, że młody człowiek, który za dużo wie, jest zagrożeniem, to jest bardzo źle - dodaje Wilamowska.

Eksperci z zewnątrz zakazani

- Kilka dni temu na zebraniu w szkole u córki usłyszałam, że pogadankę o narkotykach może zrobić pedagog. Nie może przyjść specjalista z poradni, która zajmuje się leczeniem uzależnień, bo to się może nie spodobać - mówi nam mama licealistki. - Ciągle słyszymy o dzieciach, nastolatkach, które sięgają po środki odurzające, ale w szkole nie można o tym rozmawiać - załamuje ręce bydgoszczanka.

- Nie może na lekcje przyjść specjalista, bo nigdy nie wiadomo, co powie - wyjaśnia Karolina Wilamowska. Dodaje jednak, że na szczęście są szkoły, które chcą młodzież edukować. - Przed wakacjami w Zespole Szkół nr 24 powstało Centrum Mediacji i Edukacji Prawnej. Tamtejsi uczniowie już takie zajęcia z podstaw prawa mają - dodaje adwokatka. - Spotykamy się z młodzieżą raz w miesiącu, a już widać, że dzieci nie tylko słuchają, ale też omawiają problemy i same proponują rozwiązania. Widzą problemy, rozmawiają rozumieją - cieszy się.

Akcja "Adwokaci rozjaśniają prawo" trwa pilotażowo do 30 września, jednak szkoły mogą do programu dołączyć w każdej chwili. - My edukacją prawną zajmujemy się przez cały czas, to nasza misja - deklaruje Wilamowska i zapewnia, że nigdy nie zdarzyło się, by jakaś szkoła prosiła o przeprowadzenie zajęć z mediacji czy innych zagadnień prawa i spotkała się z ich odmową. - Kiedy kilka lat temu zaproponowaliśmy szkołom program edukacji z zakresu mediacji rówieśniczych, w Kujawsko-Pomorskiem zgłosiło się tak dużo szkół, że przez trzy tygodnie grupa adwokatów i aplikantów nie robiła nic innego, tylko jeździła i prowadziła zajęcia. Nie było szkoły, do której byśmy nie pojechali - wspomina.

Dlaczego edukacja prawna jest potrzebna?

- Średnio co sekundę ktoś, często nieświadomie, dokonuje jakiejś czynności prawnej przez internet. Trzynasto- czy czternastolatek kupuje coś w sieci. Młody człowiek powinien wiedzieć, jakie przepisy prawne tam obowiązują - wyjaśnia adwokatka. Nastolatek musi też, zdaniem prawniczki, wiedzieć, co mu w sieci wolno, a czego nie. - Co to jest hejt, jak się przed nim bronić, co za to grozi. Z drugiej strony, często dorośli czują się w sieci bezkarni, obrażając innych. Chcemy, by młodzież była po prostu świadoma - przekonuje. I dodaje, że jej zdaniem nigdy nie jest za wcześnie na edukację prawną. 

- Tak naprawdę już z przedszkolakami można rozmawiać o tym, do czego mają prawo, jakie są określone obowiązki. Im jesteśmy starsi, tym jest trudniej. Jeżeli nie uczymy się takich podstawowych zagadnień, to potem trudno nam się odnaleźć jako świadomym obywatelom. Osobiście uważam, że w każdej szkole podstawowej powinny odbywać się zajęcia związane z chociażby hejtem w internecie - mówi Wilamowska.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Najnowsze podcasty

Więcej podcastów