Prawie 600 procent więcej za prąd. Urzędnicy w szoku. "Spodziewaliśmy się wzrostu, ale nie aż takiego"

W przyszłym roku Bydgoszcz ma zapłacić prawie 600 procent więcej za energię elektryczną dla przedszkoli, szkół czy urzędów. W czwartek poinformowali o tym urzędnicy podczas posiedzenia Zespołu Zarządzania Kryzysowego, które zwołał prezydent Bydgoszczy.
Zobacz wideo

Sztab kryzysowy dotyczący podwyżek cen gazu, energii elektrycznej, a także możliwych konsekwencji braku węgla zwołał prezydent Bydgoszczy. - Sztaby zajmują się kryzysami, ale - według mnie - powinny również zajmować się uprzedzaniem nieco sytuacji kryzysowej, stąd dzisiejsze spotkanie - tłumaczył Rafał Bruski. - Zaprosiłem wszystkich tych, od których mieszkańcy i firmy zakupują energię bądź nośniki energii - dodawał.

Spółki gazownicze nie przyszły do ratusza

Zaproszenie na posiedzenie zespołu otrzymali przedstawiciele firm energetycznych świadczących swoje usługi na terenie miasta, czyli ENEA Operator, PGE Energia Ciepła, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Polska Spółka Gazownictwa oraz Komunalne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.

Firmy ciepłownicze obecne na spotkaniu zadeklarowały, że mają zapas węgla do końca roku. - Z wiarygodnych źródeł mają też zapewnione dostawy do końca sezonu grzewczego - zapewniał Bruski. - Umówiliśmy się, że jeżeli spadną zapasy poniżej miesiąca, to wówczas będą nas informować - dodał. Do ratusza nie przyszli za to przedstawiciele spółek gazowniczych.

W sztabie kryzysowym wzięli też udział samorządowcy z ościennych gmin, które są m.in. w Bydgoskiej Grupie Zakupowej. - Wiele sobie nie obiecuję z posiedzenia sztabu, ale być może uda nam się wspólnie złagodzić ten problem wzrostu cen - mówił nam wójt gminy Osielsko Wojciech Sypniewski. - Dotychczas uczestniczyliśmy w grupach zakupowych i te ceny były bardzo korzystne. Teraz nie liczę na cud, ale może coś uda się wymyślić, by finalnie mieszkaniec za te horrendalne podwyżki nie zapłacił - dodał samorządowiec.

"Jeszcze nigdy nie było tak drogo"

A podwyżki są ogromne. W czwartek urzędnicy poinformowali o otwarciu ofert w przetargu na zakup energii elektrycznej na 2023 rok. Jedyna oferta - złożona przez firmę ENEA - dla Bydgoskiej Grupy Zakupowej zszokowała urzędników. - Spodziewaliśmy się wzrostu, ale nie aż takiego - przyznał Tomasz Bońdos z Zespołu ds. Zarządzania Energią.

- Cena na budynki za megawatogodzinę wzrosła o 600 procent, analogicznie na tramwaje i oświetlenie ulic. To jest 3400 złotych za megawatogodzinę za budynki brutto, oświetlenie to 2800 złotych brutto. Jeszcze nigdy w historii miasta nie było tak drogo - załamał ręce.

Nowa taryfa oznacza w Bydgoszczy łączny wzrost wydatków na energię elektryczną do ponad 300 mln złotych. - Rozmawialiśmy z samorządowcami, którzy byli na naszym Zespole Zarządzania Kryzysowego, że unieważnimy ten przetarg i zobaczymy, co dalej - powiedział Rafał Bruski. O wyniku przetargu prezydent zamierza również poinformować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Dzisiaj rynek jest zmonopolizowany przez firmy państwowe. Podejrzewam, że jest jakiś rodzaj niepisanej umowy albo spisanej, że firmy typu Tauron czy Energa nie składają konkurencyjnych ofert - stwierdził.

Miasto czeka zaciskanie pasa i szukanie oszczędności, gdzie się tylko da. - Jestem w kontakcie z innymi samorządowcami i wiem, że mają różne pomysły: czy to wyłączanie światła, czy zamykanie basenów. Nas te trudne decyzje dopiero czekają - mówił Bruski.

W podobnej sytuacji są też inne samorządy w woj. kujawsko-pomorskim, m.in. Włocławek, który otrzymał ofertę na zakup energii elektrycznej wyższą o 700 procent.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny