Bydgoszcz stawia na rowery. Chcą dopłacać mieszkańcom do zakupu elektryków. "Będziemy popierać ten krok"

3 czerwca obchodzony jest Światowy Dzień Roweru. Bydgoscy urzędnicy zachęcają mieszkańców do zmiany samochodu właśnie na rower. Zwracają uwagę m.in. na rosnące ceny paliw czy problemy z parkowaniem w centrum. Miasto rozważa też dofinansowanie do zakupu elektrycznych jednośladów.
Zobacz wideo

Po Gdyni, która jako pierwsza w kraju zdecydowała się na dopłaty do zakupu rowerów elektrycznych dla mieszkańców, także Bydgoszcz rozważa takie rozwiązanie. - Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy wstępną analizę tego pomysłu. Będziemy go konsultowali ze środowiskami rowerowymi - informuje Mirosław Kozłowicz, zastępca prezydenta miasta i szef Zespołu ds. Polityki Rowerowej.

- W Bydgoszczy udało się nam zupełnie zmienić podejście do roweru jako środka transportu. Znacznie zwiększyliśmy wydatki na inwestycje związane z budową bezpiecznej infrastruktury rowerowej. W tym roku to kwota rzędu około 30 mln złotych. Zadbaliśmy o rowerowe parkingi, a kolejność inwestycji jest przedmiotem konsultacji ze środowiskami rowerowymi - dodaje.

Kozłowicz podkreśla, że nowa infrastruktura powstaje w oparciu o standardy oczekiwane właśnie przez rowerzystów. To m.in. asfaltowe nawierzchnie dróg rowerowych, kontrapasy, śluzy, podpórki przy sygnalizacjach, itp. - By popularyzować rower jako wygodny i ekologiczny środek transportu, zdecydowaliśmy się w poprzednich latach wprowadzić Bydgoski Rower Aglomeracyjny umożliwiający podróże na krótkich dystansach bez żadnych opłat - informuje wiceprezydent.

Dopłaty do elektrycznych jednośladów miałyby być kontynuacją prorowerowej polityki. Wiceprezydent zaznacza jednak, że jego realizacja będzie uzależniona od finansowej kondycji miasta. A ta, jak już informowaliśmy na tokfm.pl, nie jest najlepsza. Na razie nie wiadomo, jaką kwotę ratusz mógłby na rowery elektryczne przeznaczyć. W Gdyni to 100 tysięcy złotych, a mieszkańcy mogą starać się o zwrot połowy kosztu zakupu.

Rowerzyści popierają pomysł

- Jeżeli miasto zdecydowałoby się na taki krok, będziemy go popierać - mówi Sebastian Nowak ze stowarzyszenia Bydgoska Masa Krytyczna.

Rower elektryczny zachowuje wszystkie funkcje "normalnego" roweru. Tak jak inne, zajmuje mniej miejsca w przestrzeni publicznej niż samochody, a do tego jest ekologiczny. - Bydgoszcz może nie jest jeszcze miastem idealnym pod względem infrastruktury rowerowej, ale to się zmienia. Powstają kolejne drogi rowerowe, kontrapasy, strefy spokojnego ruchu, możliwość jazdy rowerem pod prąd na ulicach jednokierunkowych. Takie działania powodują, że coraz więcej osób wsiada na rowery. Widzimy to nawet po urzędnikach, bo kiedy zgłaszamy drogowcom jakieś pomysły, ci sami mówią: "tak to jest potrzebne", bo oni też na jednośladach jeżdżą, na przykład do pracy - dodaje Nowak. - A teraz, kiedy ceny paliw szybują, jeszcze więcej osób wybiera rower, mimo że same rowery też podrożały - przyznaje.

Od kilku do kilkunastu tysięcy.

W sklepach sieciowych ze sprzętem sportowym za prosty rower elektryczny zapłacimy od 1500 do 4-5 tysięcy. Ale można wydać też znacznie więcej.

- Ceny rowerów elektrycznych zaczynają się od 5 i pół tysiąca złotych. Koszt zależy od silnika i jego umiejscowienia. Najtańsze są te, które akumulator mają w przednim kole. Inna technologia, już droższa, to silnik zamontowany w piaście tylnego koła, no i trzecie - najdroższe rozwiązanie - to silnik umiejscowiony centralnie w rowerze, w mechanizmie korbowym. Taki rower jest najlepiej wyważony, ma najlepsze przeniesienie momentu obrotowego z silnika, ale za taki sprzęt trzeba zapłacić co najmniej 11 tysięcy złotych - mówi Dawid Lichma ze sklepu rowerowego.

Alternatywą dla auta

Rower elektryczny to nadal rower. Silnik ma tylko wspomagać użytkownika. - To nie jest motorower, który ma manetkę gazu. Na rowerze elektrycznym, żeby jechać, trzeba cały czas pedałować - wyjaśnia sprzedawca. - To od nas zależy, jaki poziom wspomagania załączymy. Można je też całkowicie wyłączyć. Idea tego roweru jest taka, żeby pojechać dalej, zobaczyć więcej, a zmęczyć można się na nim tak samo, jak na każdym innym rowerze. Chyba, że ktoś nie chce się zmęczyć, wtedy będzie jeździł na największym wspomaganiu - dodaje.

Jednoślad elektryczny trzeba ładować. - Sprzęt nie działa jak samochód hybrydowy, który ładuje akumulatory w trakcie jazdy czy podczas hamowania. Do roweru dołączona jest ładowarka, którą trzeba podłączyć do prądu. Jeśli ktoś ma w domu instalację fotowoltaiczną, naładuje akumulator taniej i bardziej ekologicznie - wyjaśnia nasz rozmówca.

Minusem roweru z silnikiem elektrycznym jest jego waga. Jak mówi Lichma, sprzęt jest cięższy o około 10 kg. To może być problem, gdy rower trzeba gdzieś wnieść, wstawić go do winy albo podnieść cały rower, by na przykład zawiesić go na ścianie. Ciężko będzie też wnosić go po schodach - tłumaczy sprzedawca. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny