Bydgoszcz. Szturm na biura podróży. "Sprzedaje się wszystko, choć ceny poszły w górę"

- Numerem jeden w tej chwili jest Turcja. Może się niebawem okazać, że już nie będziemy mieli czego sprzedawać - mówi nam właściciel jednego z biur podróży w Bydgoszczy. Jak dodaje, zainteresowanie kupnem wakacji w tym sezonie jest ogromne. Mieszkańców nie zrażają wysokie ceny.
Zobacz wideo

- Planowaliśmy z żoną wakacje w Bułgarii. Trzy osoby. Przeglądaliśmy oferty biur podróży i nagle szok. Coś, co wybraliśmy tydzień temu, nagle dziś jest o prawie tysiąc złotych droższe - mówi TOK FM pan Sławomir. - Finalnie poszliśmy do biura. W ograniczonym przez nas budżecie nie było wielkiego wyboru, ale udało nam się znaleźć piękny hotel. Siedem dni, osiem tysięcy złotych - dodaje.

Podobnych komentarzy od mieszkańców Bydgoszczy słyszymy więcej. - W sobotę stałem w kolejce do biura podróży. Ceny poszły w górę i widziałem, że ludzie biorą wszystko, co jest w granicach ich budżetu. W pod koniec lipca lecimy z żoną i synem do Grecji. Tydzień za 11 tysięcy - mówi nam pan Krzysztof.

Czegoś takiego jeszcze nie było

Właściciele biur podróży potwierdzają duże zainteresowanie kupnem wakacji. - Ostatnie tygodnie to bardzo wzmożony ruch w porównaniu do poprzednich lat. Widać, że dzieje się coś nietypowego, bo zwykle kwiecień i maj to nie były najlepsze miesiące. W tym roku jest inaczej - opowiada nam Wojciech Tyborski, właściciel biura podróży. - Przez COVID-19, niepewność polityczną czy wojnę nie sprzedawały się oferty "firsty" [z długoterminową rezerwacją - red.] w grudniu czy w styczniu. Teraz sprzedaje się wszystko, choć ceny poszły w górę - dodaje. 

Pytany, czy warto czekać do ostatniej chwili i skorzystać z oferty last minute, nasz rozmówca przyznaje wprost: "Tanio już było". - Obawiam się, że w tym roku takich ofert może nie być. Widzimy w systemie, że na wszystkie wycieczki znikają miejsca - tłumaczy przedstawiciel biura. - Ceny najczęściej wybieranych przez Polaków wakacji - w opcji all inclusive - zaczynają się od trzech i pół tysiąca złotych. A górnej granicy cenowej nie ma - nadmienia.

Jeśli chodzi o najpopularniejsze kierunki, Tyborski podaje, że niezmiennie są to Grecja, Turcja i Bułgaria. Trochę rzadziej wybierana jest Hiszpania czy Włochy - ze względu na wyższy poziom cenowy. - Ale numerem jeden jest w tej chwili Turcja i może się niebawem okazać, że już nie będziemy mieli czego sprzedawać - uprzedza nasz rozmówca. Zaznacza, że Turcy wymagają certyfikatów covidowych, a z kolei wiele państw zniosło już epidemiczne obostrzenia, chociażby Włosi. Dlatego nasz rozmówca przewiduje w najbliższych tygodniach większe zainteresowanie właśnie tym kierunkiem.

Rekordowy rok dla turystyki?

Branża turystyczna podniosła się po pandemii. - W porównaniu do tego, co było rok czy dwa lata temu, ruch jest zdecydowanie większy. Myślę, że to może być rekordowy rok, jeśli chodzi o turystykę i krajową, i zagraniczną. Obawiam się, że za chwilę będą chętni na wyjazdy, a my już nie będziemy mieli co sprzedawać, bo oferty będą przebrane. Zostaną te z wygórowanymi cenami i ludzie będą rezygnować z letnich wakacji. Polecą do ciepłych krajów zimą - przewiduje przedstawiciel biura podróży.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny