Toruń. Mieszkańcy chcą zieleni i natury, a miasto woli inwestycje. "Nikt z nami nie rozmawia"

Mieszkańcy Torunia walczą o utworzenie Parku Naturalnego Wrzosowisko. Władze miasta chcą przeznaczyć część terenów zielonych pod inwestycje. Według urzędników najnowszy plan zagospodarowania przestrzennego jest kompromisem łączącym potrzeby torunian i potencjalnych inwestorów. Społecznicy są jednak innego zdania.
Zobacz wideo

Wrzosy to dzielnica domów jednorodzinnych, położona w północnej części Torunia. Panuje tu cisza i spokój. Nie ma blokowisk, jest za to dużo terenów zielonych. Łąki i las pokochali okoliczni mieszkańcy, którzy przychodzą tu na spacery i odpoczywają w zaciszu drzew.

Gdy toruński magistrat ogłosił, że część terenów ma zostać sprzedana pod inwestycję, mieszkańcy Wrzosów zaczęli działać. - Ruch oporu wziął się z tego, że żona spacerowała tutaj po polanie i spotkała panią Gizińską. Powiedziała, że zbiera podpisy i trzeba jej pomóc - opowiada naszej reporterce radny okręgu Wrzosy Łukasz Ruszkowski. - Z dwóch osób, które się tą sprawą zainteresowały, zrobiło się 50. Powstało stowarzyszenie, do którego przyłączyły się kolejne osoby. Mamy oddolny ruch społeczny, który prezydentowi i radzie miasta chce pokazać, że mieszkańcy mają inny pomysł na ten teren - wyjaśnia.

Nowy plan zagospodarowania przestrzennego

W połowie maja Miejska Pracownia Urbanistyczna w Toruniu wyłożyła kolejny już projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, obejmujący teren w rejonie ulic: św. Jana Bosko, Szosa Chełmińska i Ugory. Został on podzielony na cztery części. Pierwsza obejmuje zaniedbany teren, gdzie znajdują się składowiska i magazyny, który ma być uporządkowany przez miasto. Druga część to teren leśny - razem z Twierdzą Toruń Fort VI - który ma zostać objęty całkowitą ochroną.

Trzecia część - o którą toczy się spór - ma powierzchnię 2 hektarów i graniczy z domami jednorodzinnymi. Zgodnie z planem miałaby zostać przeznaczona na inwestycje w usługi społeczne i medyczne (opieka długoterminowa dla seniorów). Czwarta część to teren Salezjańskiej Szkoły Podstawowej.

- Miasto robi ukłon w stronę mieszkańców i wsłuchuje się w ich głosy - zapewnia rzeczniczka prezydenta Torunia Anna Kulbicka-Tondel. - Spotykaliśmy się wielokrotnie, także z przedstawicielami okręgu. Wymienialiśmy również korespondencję i właśnie, uwzględniając te głosy, plan zakłada całkowitą ochronę terenu leśnego. Z 18 hektarów 10 jest terenem leśnym chronionym - zapewnia urzędniczka.

Dla radnego okręgu dzielnicy Wrzosy i Jar oraz członka Stowarzyszenia "Zielone Wrzosy" Jacka Kiełpińskiego to jednak żaden kompromis. - My, jak i tysiące osób, które podpisały naszą petycję, chcemy na całym terenie mieć park naturalny! To jest pogranicze lasów i łąk, gdzie możemy odpoczywać, a w miastach takich miejsc praktycznie nie ma. Tutaj przyjeżdżają ludzie z całego Torunia - zauważa nasz rozmówca.

Agata Chojnacka ze Stowarzyszenia "Zielone Wrzosy" dodaje z kolei, że planowana inwestycja uniemożliwi wejście do lasu. - Teren zostanie zamknięty i odcięty wysokim ogrodzeniem. Co więcej, prawdopodobnie powstanie tu gęsta zabudowa - mówi naszej reporterce.

Mieszkańcy walczą o teren zielonyMieszkańcy walczą o teren zielony Agnieszka Wynarska

"Z mieszkańcami nikt nie rozmawia"

Urzędnicy zwracają uwagę, że Toruń zmaga się z problemem braku miejsc w domach opieki długoterminowej dla seniorów. - Jesteśmy społeczeństwem, które się starzeje - zauważa Anna Kulbicka-Tondel. - Potrzebujemy miejsc, w których będziemy mogli świadczyć taką opiekę dla osób starszych - dodaje.

Mieszkańcy Wrzosów podkreślają, że nie są przeciwko seniorom, tylko nie zgadzają się na niszczenie wyjątkowych terenów zielonych, z których korzystają chociażby pensjonariusze pobliskiego Środowiskowego Domu Samopomocy. Krystyna Gizińska, która rozpoczęła walkę o ochronę przyrody, sama ma 80 lat. - Mówimy o demokracji, a wszystkie plany urbanistyczne są sporządzane poza nami. W ogóle nikt z nami nie rozmawia. Właściwie te plany są robione pod dyktando konkretnych inwestorów i tu chodzi o zakłady opatrunkowe - mówi ze smutkiem seniorka. 

W ratuszu słyszymy też, że miasto musi się rozwijać, szukać nowych terenów pod inwestycje i nie może wszystkiego oddawać mieszkańcom. - Te słowa są oburzające. To jest teren miejski i mieszkańców! - podkreśla społeczniczka Regina Strzemeska. - Urzędnicy i pan prezydent są pracownikami mieszkańców, utrzymywanymi z naszych podatków i to nie oni łaskawie nam coś dają! - dodaje.

"Kochamy to miejsce i chcemy tu być razem"

Mieszkańcy Wrzosów sami dbają o łąki i las. Regularnie zbierają śmieci, budują ławeczki, na których można odpocząć. Ktoś posadził warzywa, którymi teraz wszyscy się opiekują. - Sąsiadka dała mi łopatę i mówi: "kop!" - śmieje się Krzysztof Strzemeski. Ktoś inny przywiózł 200 sadzonek brzózek, świerków i buków. Na tzw. Księżycowej Polanie mieszkańcy organizują spotkania dla lokalnej społeczności, m.in. zajęcia jogi czy mikołajki dla dzieci.

Na wydeptanych ścieżkach, w cieniu drzew, codziennie można spotkać spacerowiczów z psami. Również dzieci mają tu prawdziwy raj, bo to naturalny plac zabaw, po którym można chodzić boso i budować bazy. - Nie chcemy niczego więcej. Nie potrzebujemy tutaj pięknych ścieżek, jak w innych parkach. Wystarczy, że ten teren pozostanie naturalny i nikt nam nie będzie przeszkadzał troszczyć się o niego - mówi Agata Chojnacka. - Kochamy to miejsce i nic tego nie zmieni. Chcemy tu razem spędzać swój wolny czas - dodaje.

W piątek spotkanie w Szkole Salezjańskiej

Do tej pory mieszkańcy Wrzosów złożyli do urzędu miasta petycję o przywrócenie całemu terenowi funkcji rekreacyjnej, jednak prezydent Michał Zaleski uznał ją za bezzasadną. Społecznicy złożyli zatem wniosek do budżetu obywatelskiego z propozycjami zagospodarowania terenu. - To też zostało odrzucone z uzasadnieniem, że powstaje nowy plan zagospodarowania przestrzennego - dodaje Regina Strzemeska.

Aktualnie mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do opublikowanego we wtorek miejscowego planu. Termin mija wraz z końcem czerwca, potem zajmą się nim toruńscy radni. - Tu są dwie wizje tego miejsca. Mieszkańców, którzy chcą zostawić teren jako miejsce do odpoczynku oraz spacerów i wizja miasta czy inwestora, który marzy o tym, by wybudować sobie tutaj jakieś domy. Pytanie, czy radni powinni głosować dla mieszkańców, czy wysłuchać prezydenta, żeby ten teren sprzedać? - zastanawia się Łukasz Ruszkowski.

W piątek (20 maja), w Szkole Podstawowej Towarzystwa Salezjańskiego na Wrzosach odbędzie się w tej sprawie spotkanie przedstawicieli ratusza z mieszkańcami Torunia.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny