"Dług covidowy zostanie z nami na długo". Szpitale w Bydgoszczy próbują rozładować kolejki po koronawirusie

Bydgoskie szpitale wracają do normalnego przyjmowania pacjentów na oddziały, które jeszcze miesiąc temu funkcjonowały jako covidowe. - Wreszcie pracujemy w warunkach, jak przed koronawirusem, ale kolejki, które powstały w ciągu tych kilku miesięcy, są naprawdę długie - przyznają dyrektorzy lecznic.
Zobacz wideo

Szpital Uniwersytecki nr 1 w Bydgoszczy jeszcze w marcu miał ponad 90 łóżek dla chorych na COVID-19, w tym także łóżka respiratorowe. Dziś pacjentów z dodatnim wynikiem w kierunku koronawirusa jest tu zaledwie pięcioro i wszyscy przebywają w szpitalu z powodu innych schorzeń. Jak mówi nam dyrekcja lecznicy, od początku kwietnia normalną działalność wznowiła Klinika Neurochirurgii i Neurotraumatologii, która kilka miesięcy temu została zamknięta i przekształcona w oddział izolacyjny dla chorych na COVID-19. Pacjentów z powrotem przyjmuje też Klinika Rehabilitacji.

- Podczas piątej fali koronawirusa szpital ograniczył również przyjęcia w Klinice Otolaryngologii i Laryngologii Onkologicznej - przypomina dyrektor Jacek Kryś. - Tworząc na przykład oddział izolacyjny na bazie neurochirurgii nie zamknęliśmy tylko neurochirurgii. Pacjent covidowy wymaga większej opieki, pracy w kombinezonach i tak dalej, zatem większa liczba personelu musiała uczestniczyć w procesie leczniczym. Musieliśmy rekrutować ludzi z innych oddziałów i dlatego bardzo mocno ograniczyliśmy przyjęcia w klinice laryngologii - tłumaczy dyrektor.

"Powstały bardzo długie kolejki"

Teraz wszystkie szpitalne oddziały przyjmują już pacjentów planowych, jednak rozładowanie kolejek potrwa wiele miesięcy. - Są one naprawdę długie. W związku z powyższym będziemy długo dochodzić do jakiejś normalności w takim szybkim przyjmowaniu pacjentów. Ten dług covidowy zostanie z nami na długo - przewiduje nasz rozmówca.

Podobna sytuacja jest w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2, który podczas szczytu piątej fali koronawirusa miał w sumie 27 łóżek dla chorych na COVID-19. - Przekształciliśmy cały Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych na oddział izolacyjny. Mieliśmy też cztery stanowiska do intensywnej terapii - przypomina rzeczniczka prasowa placówki Kamila Wiecińska.

- Pacjentów, którzy wymagali hospitalizacji na oddziale wewnętrznym, a nie byli zakażeni koronawirusem, umieszczaliśmy w innych klinikach. Na szczęście oddział działa już normalnie i możemy przyjmować pacjentów, także planowych - dodaje rzeczniczka.

"Nie testujemy pacjentów" 

Szpital Uniwersytecki nr 1 w Bydgoszczy - podobnie jak inne lecznice w kraju - nie testuje już pacjentów i swojego personelu w kierunku koronawirusa. - Testujemy tylko tych, którzy mają objawy zakażenia. Nie testujemy już ani przesiewowo, ani pacjentów, którzy przychodzą na procedury planowe. Jeśli pacjent ma jakąś infekcję, to po prostu nie jest przyjmowany do szpitala, chyba że jego stan zagraża życiu - wyjaśnia Jacek Kryś. - Jest to na pewno łatwiejsza procedura, bo do tej pory każdy musiał odsiedzieć cztery godziny w naszej poradni, czekając na wynik, więc wracamy do normalności - cieszy się dyrektor.

W szpitalach i przychodniach nadal obowiązuje nakaz noszenia maseczek.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny