"Mówi się, że kiedy granaty strzelają, muzyka musi milczeć. Ja się z tym nie zgadzam". Orkiestry solidarne z Ukrainą

28 orkiestr z Polski i zagranicy - w geście solidarności z Ukrainą - zagrało i nagrało "Melodię" Myrosława Skoryka. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był dyrektor Filharmonii Pomorskiej, gdzie dyrektorem artystycznym jest pochodzący z Kijowa Mykoła Diadiura. - Kiedy graliśmy ten utwór w Bydgoszczy, było dużo emocji - mówi.
Zobacz wideo

Na pomysł, by orkiestry z całego świata zagrały utwór ukraińskiego kompozytora wpadł dyrektor Filharmonii Pomorskiej Maciej Puto. Propozycję skierował do Zrzeszenia Filharmonii Polskich. - Pomysł się przyjął i zainteresował europejskie organizacje zrzeszające orkiestry symfoniczne (…). Teraz Światowa Federacja Muzyków rozpowszechnia partyturę "Melodii" swoim członkom na całym świecie, nawiązując do inicjatywy z Polski - mówi Puto. - Wszystkie orkiestry, które dołączyły do projektu, zobowiązały się do zarejestrowania swojego wykonania "Melodii". I tak powstał poruszający wideoklip - dodaje.

W Filharmonii Pomorskiej utwór Myrosława Skoryka zagrano dwa razy. Za pierwszym dyrygował Paweł Kapuła, a za drugim Mykoła Diadiura - pochodzący z Kijowa dyrektor artystyczny orkiestry symfonicznej Filharmonii Pomorskiej. - Wysłałem to nagranie do moich przyjaciół w Kijowie. Wszyscy są poruszeni. I wszyscy rozumieją, że Polacy ogromnie pomagają Ukrainie - mówi TOK FM ukraiński dyrygent. - Dziękuję wszystkim muzykom z Polski i nie tylko, którzy przyłączyli się do tego projektu - dodaje.

 

- Kiedy graliśmy ten utwór w Bydgoszczy, było dużo emocji. To były moje emocje ale czułem też, jak ta muzyka działa na orkiestrę i na publiczność. Były łzy, standing ovation. Nigdy nie myślałem, że mój kraj i moi rodacy będą przeżywać taki dramat jak wojna - przyznaje Diadura.

"Muzyka musi krzyczeć"

Dyrekcja i muzycy Filharmonii od pierwszego dnia inwazji Rosji na Ukrainę, wspierają obywateli tego kraju. Dyrygenta i nowego dyrektora otoczyli opieką. Diadura przyjechał do Bydgoszczy kilka dni przed wybuchem wojny. - Od połowy lutego nie byłem w domu. Martwiłem się o najbliższych - wspomina. - Teraz jestem spokojniejszy, bo żona przyjechała do mnie do Bydgoszczy - dodaje.

Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

- To dla mnie ważne. Tak samo jak muzyka. Mówi się, że kiedy granaty strzelają, muzyka musi milczeć. Ale ja się z tym nie zgadzam. Muzyka musi krzyczeć - mówi ukraiński dyrygent. Mykola Diadiura dodaje, że "muzyka nie operuje takimi pojęciami jak 'nacja' czy 'konflikt'". - Muzyka pokazuje, co to jest miłość, dramat, tragedia i zwycięstwo - podkreśla nasz rozmówca. 

Dyrygent podkreśla, że wielu jego przyjaciół muzyków wyjechało z Ukrainy, ale wielu jest nadal w Kijowie albo na zachodzie Ukrainy. - Wszyscy chcieliby grać. Dla nich to jest najważniejsze: grać i śpiewać, żeby muzyka nie milczała. Muzyka jest jak broń. Broń, która może wpłynąć na duszę - dodaje poruszony dyrygent. - Każdy robi coś, by doprowadzić do zwycięstwa Ukrainy - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny