Bydgoszcz. Kolejki Ukraińców przed urzędem pracy. "Blisko 700 umów w trzy tygodnie. To duża liczba"

Ponad 1200 obywateli Ukrainy zatrudnili kujawsko-pomorscy przedsiębiorcy w ciągu ostanich trzech tygodni. Najwięcej - bo ponad połowę - w Bydgoszczy i okolicach. - Niektórzy chcieliby pracować w specjalizacji, jaką mieli w Ukrainie, ale część przychodzi po to, by dostać jakąkolwiek pracę - słyszymy w Powiatowym Urzędzie Pracy.
Zobacz wideo

Od 15 marca, kiedy zaczęły obowiązywać uproszczone procedury zatrudniania Ukraińców, do Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy (PUP) przedsiębiorcy zgłosili 680 osób, którym dali pracę. - Minęły zaledwie trzy tygodnie, więc jest to duża liczba. Większość, bo niemal 70 procent, dotyczy kobiet - zauważa dyrektor PUP Tomasz Zawiszewski. - Mamy zgłoszenia stanowisk takich jak fryzjerka, pomoc kuchenna, sprzątaczka, pracownik produkcji czy magazynu. Dominują proste prace, w których mężczyzn można zastąpić kobietami i widać, że przedsiębiorcy na to się decydują - dodaje.

Przepisy specustawy ułatwiają zatrudnianie uchodźców. Osoby, które przekroczyły granicę po 24 lutego, nie muszą mieć zezwolenia na pracę. Przedsiębiorca ma jedynie obowiązek (w ciągu 14 dni) powiadomić urząd, że taką osobę zatrudnił. - Polega to na wypełnieniu formularza na portalu praca.gov.pl. Tam są dane firmy, pracownika, stanowisko i rodzaj umowy. To wszystko. Nie ma żadnych opłat i załączników - wyjaśnia Zawiszewski.

Ukrainki pomagają rodakom w znalezieniu pracy

W ciągu ostatnich dwóch-trzech tygodni w Powiatowym Urzędzie Pracy w Bydgoszczy jest dużo większy ruch. W kolejce codziennie ustawia się kilkadziesiąt osób z Ukrainy. Do tego PUP ma swój punkt w Miejskim Centrum Obsługi Uchodźców przy ulicy Wojska Polskiego 65, w którym nadawane są numery PESEL.

Urzędnicy odbierają również dużo telefonów z pytaniami o oferty pracy, dlatego dyrektor zdecydował o zatrudnieniu dwóch Ukrainek ze znajomością języka polskiego. Anastazja Antoniak pracuje razem z koleżanką w specjalnie przygotowanym pokoju. - Staram się przekazać wszystkie informacje na temat ofert pracy, pomocy medycznej czy kursów nauki języka polskiego. Cieszę się, że mogę pomóc moim ludziom z Ukrainy - mówi naszej reporterce młoda kobieta.

Razem z Anastazją pracuje pani Ludmiła. - Były u nas fryzjerki, manikiurzystki i prawniczki. Nie wszyscy mogą pracować w tym samym fachu, co w Ukrainie, bo nie znają polskiej mowy. Oferujemy im pracę taką, jaka akurat jest - tłumaczy kobieta. - Część przychodzi po to, by dostać jakąkolwiek pracę, żeby mieć zarobek i za co żyć - wtrąca pani Anastazja.

"Każdego pracodawcę pytamy, czy chce zatrudnić obywateli Ukrainy"

Obecnie w Powiatowym Urzędzie Pracy w Bydgoszczy jest 280 ofert. - Każdego pracodawcę pytamy, czy jest gotowy zatrudnić obywateli Ukrainy i jeżeli tak, to oferta jest umieszczana w systemie i tłumaczona na język ukraiński - wyjaśnia dyrektor PUP. Nie wszyscy pracodawcy chcą jednak zatrudniać naszych wschodnich sąsiadów, bo - jak mówią urzędnicy - najczęściej barierą jest brak znajomości języka polskiego.

W całym kraju pracę na podstawie uproszczonych procedur podjęło do tej pory ponad 35 tys. obywateli Ukrainy. 75 procent z nich to kobiety. Uchodźcy zatrudniani są głównie w dużych miastach, takich jak Warszawa, Poznań, Wrocław, Łódź czy Bydgoszcz.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny