W Bydgoszczy prawnicy nauczą młodzież, jak się dogadać, a przy okazji nie pokłócić. Rusza mediacyjny pilotaż

Nauczą młodzież, rozmawiając rozwiązywać kłótnie i problemy. Młodzież pozna też podstawy prawa - to przecież oni będą w przyszłości budowywać nasz kraj - mówią prawnicy. W Bydgoszczy powstanie Centrum Mediacji i Edukacji Prawnej.

Hejt, dyskryminacja, zagrożenia czyhające w internecie, ale też zwykłe kłótnie wśród rówieśników. To tylko część tematów, którymi zajmie się Centrum Mediacji i Edukacji Prawnej, które powstaje w jednej ze szkół w Bydgoszczy. Zajęcia prowadzić będą prawnicy z Okręgowej Rady Adwokackiej. Wsparciem służyć mają też specjaliści z Instytutu Prawa i Ekonomii oraz Wydziału Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. - To odpowiedź na ogromne zapotrzebowanie na tego typu zajęcia wśród młodych bydgoszczan - mówi mecenas Karolina Wilamowska. 

Po co to komu?

Inicjatorzy projektu za główny cel postawili sobie przeciwdziałanie niewłaściwym postawom wśród dzieci i młodzieży. - Dyskryminowanie rówieśników ze względu na pochodzenie, wygląd, niepełnosprawność, ubiór czy problemy edukacyjne. Chcemy też przekonać uczniów, że mediacja jest skuteczną metodą rozwiązywania wszelkich konfliktów na terenie szkoły, jak i poza nią - dodaje Wilamowska. I tłumaczy, że młodzież "nauczy się rozmawiać, aktywnie słuchać i wyrażać swoje myśli w taki sposób, by te nie krzywdziły innych".

- Dzieci od najmłodszych lat powinny wiedzieć, że aby rozwiązać jakiś problem, trzeba rozmawiać. Na zajęciach będą uczyć się, że mediacje służą do tego, by bez użycia siły rozwiązywać konflikty - mówi z kolei Jarosław Wyrębski, adwokat i pomysłodawca centrum.

Jak działa prawo?

Drugim, ważnym elementem centrum będzie edukacja prawna. - Załóżmy, że jedna dziewczynka zrobi drugiej zdjęcie i bez jej zgody opublikuje je w sieci. Dodatkowo będzie to zdjęcie, które wywoła falę mało przyjemnych komentarzy - to przykład, jaki podaje Wyrębski. Dziecko, które padnie ofiarą takiej sytuacji, będzie mogło skorzystać z pomocy prawnika, a sprawczyni pozna podstawy prawne, które mogą być wykorzystane przeciwko osobie, która bez zgody publikuje wizerunek innej i naraża ją na nieprzyjemności. Jednak mediatorzy przede wszystkim podpowiedzą obu dziewczynkom, jak dojść do porozumienia. 

- Skorzystają też inne dzieci, bo na podstawie tego przykładu poprowadzimy wykład albo warsztaty - dodaje mecenas. - Chciałbym, aby dzieci, które będziemy uczyć, zrozumiały, że jakiekolwiek próby dyskryminacji czy wyśmiewania są nie tylko złe, ale po prostu słabe, jak to mówi młodzież. Mam nadzieję, że po kilku zajęciach młodzi sami będą umieli wyławiać problem w swoim środowisku i natychmiast reagować - tłumaczy nasz rozmówca.

Znajomość podstaw prawa przełoży się w przyszłości na dorosłe życie nastolatków. Jak mówi adwokat, "przecież oni za chwilę pójdą do pracy, założą rodziny, będą prowadzić swoje biznesy - to im się przyda". Poza tym, jak dodaje Wyrębski, to ci młodzi dziś obywatele będą kiedyś budować nasz kraj. - Jeśli młodym ludziom ktoś w odpowiedni, merytoryczny, poparty wiedzą i doświadczeniem oraz szczery sposób przedstawi wizję demokratycznego państwa, wytłumaczy, na czym polega konstytucja i określone prawa człowieka, za kilka lat to oni będą mogli powiedzieć "stop" łamaniu prawa - dodaje.

Na początek jedna szkoła

Centrum Mediacji i Edukacji Prawnej im. Kamili Wyrębskiej rozpocznie działalność 12 kwietnia w Zespole Szkół nr 24, ale jeśli zgłoszą się inne zainteresowane takim wsparciem placówki, prawnicy rozszerzą działalność. 

Prawnicy będą też w szkole dyżurować, by młodzież, także z innych szkół, mogła przyjść do nich ze swoimi problemami. - Nie zostawimy żadnego dziecka czy nastolatka bez pomocy - zapewnia mecenas Wyrębski.

Jak mówi 18-letnia Agnieszka, lekcje konstruktywnego dialogu powinny być obowiązkowe. - Nie wiem, jak ułoży się moje dorosłe życie. Dziś nie mam problemów, ale być może w przyszłości przyda mi się umiejętność argumentowania swoich racji podczas rozmowy z szefem czy mężem - dodaje. - Każdy z nas powinien znać podstawy prawa - mówi Wiktoria, uczennica trzeciej klasy technikum. - Nastolatki muszą wiedzieć, co im grozi za wypisywanie głupot w internecie albo rozrabianie na ulicy - dodaje.

Mediacje - sposób na szybkie i mniej bolesne rozstanie

Choć mediacje, czyli polubowne rozwiązywanie sporów, są bardzo popularne na świecie, w Polsce nie są jeszcze szeroko stosowane. - A szkoda, bo można oszczędzić czas, pieniądze, ale przede wszystkim można oszczędzić sobie bolesnych emocji - przekonuje adwokat Karolina Wilamowska. Podczas mediacji dwie zwaśnione strony siadają przy wspólnym stole z prawnikiem - mediatorem i próbują dojść do porozumienia. Takie negocjacje mogą zakończyć się podpisaniem oficjalnego rozejmu, ale nie muszą. - Bywa, że np. rozwodzący się małżonkowie nie podpiszą porozumienia, ale wychodząc ze spotkania z mediatorem, wiedzą już, jak podzielą się opieką nad dziećmi czy wspólnym majątkiem - tłumaczy mecenas. - Dzięki temu, że przy adwokacie spokojnie porozmawiali, nie kłócą się na sali sądowej - dodaje.

Sprawy rodzinne należą do tych najtrudniejszych. Jak mówi Karolina Wilamowska, jest w nich dużo emocji. - Rodzice walczą ze sobą o dzieci, dom czy samochód, często zapominając, co jest najważniejsze. Łatwiej jednak znaleźć wspólny plan, ustalić konkrety opieki nad dziećmi czy podział majątku, siedząc przy stole niż na sali sądowej - zaznacza.

Mediacje są też sposobem rozwiązywania konfliktów wśród przedsiębiorców. - Tu najczęściej chodzi o pieniądze, więc wystarczy doprowadzić do ustalenia tego, w jaki sposób i na jakich zasadach nastąpi rozliczenie - tłumaczy prawniczka.

Okazuje się, że efektem mediacji, bez względu na to, czy dotyczą one sporów rówieśniczych wśród dzieci, skłóconych małżonków czy biznesmenów, bardzo często jest rozwiązanie zupełnie inne niż to, które planowaliśmy wcześniej. - Czasem wystarczy po prostu spokojnie i rzeczowo porozmawiać, każdy z nas powinien się tego nauczyć - przekonuje Wilamowska.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny