Zdalne kolokwium tylko z programem szpiegującym? Lokalne media o metodach jednego z wykładowców UMK w Toruniu

Zmuszanie do instalowania szpiegowskiego oprogramowania na prywatnych komputerach czy celowe zaniżanie ocen - to tylko część zarzutów wobec jednego z wykładowców Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Sprawę opisał portal tylkotorun.pl.

Informacje o tych praktykach miał przekazać redakcji tylkotorun.pl jeden ze studentów Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK (jego tożsamość nie jest znana). Głos w tej sprawie zabrał także Krzysztof Dobosz, doktorant uniwersytetu. Na jego facebookowym profilu pojawił się apel do prorektor ds. studenckich Beaty Przyborowskiej, w którym szczegółowo opisuje, jak miały wyglądać zaliczenia z przedmiotów prowadzonych przez prof. Jacka Kobusa.

"Wymusiłem na nich, żeby mieli te gęby podoświetlane jak należy"

Jak czytamy w portalu tylkotorun.pl,  doktorant zarzuca władzom uczelni łamanie podstawowych praw studentów i ignorowanie zgłoszeń dotyczących wątpliwych praktyk wykładowcy. Chodzi m.in. o kolokwium z przedmiotu "systemy operacyjne" dla II roku Informatyki Stosowanej. Zaliczenie miało się odbyć 1 lutego w trybie stacjonarnym, mimo że zarządzenie Rektora UMK z 25 stycznia jednoznacznie nakazywało przeprowadzenie sesji zimowej w trybie zdalnym.

Jednak, jak zostało przedstawione, nie wszyscy studenci musieli brać udział w stacjonarnym kolokwium. Prof. Kobus miał dać im możliwość zaliczenia sprawdzianu w trybie zdalnym, ale warunkiem było zainstalowanie na prywatnym komputerze systemu operacyjnego Linux i oprogramowania szpiegującego stworzonego przez wykładowcę. Na jednym z nagrań upublicznionych przez Dobosza wraz z apelem, ma być słychać rozmowę prof. Kobusa z prodziekanem ds. kształcenia dr Jackiem Jurkowskim, w której ten pierwszy tłumaczy działanie programu: "Mogę sobie podejrzeć (…) jak to wyglądało, z kim oni siedzą, mogę sobie potem obejrzeć, wyświetlić sobie przybliżony punkt" - słychać na jednym z upublicznionych nagrań.

To tam padają także słowa profesora, które Dobosz wprost nazywa "haniebnymi" i "pogardliwymi". - "Czy Prodziekan Jurkowski podzielił się z Panią informacją, że prof. Kobus w trakcie tłumaczenia, jak działa owo nielegalne oprogramowanie, użył dokładnie następujących słów: "Wymusiłem na nich, żeby mieli te gęby podoświetlane jak należy"? Czy zdaje sobie Pani sprawę z tego, że te słowa skierowane do Prodziekana Jurkowskiego zostały również utrwalone na nagraniu z kolokwium, a studenci piszący kolokwium byli nausznymi świadkami tego jakże haniebnego i pogardliwego określenia w stosunku do nich?" - przekonuje doktorant. 

Według słów Dobosza i informacji przekazanych przez totylkotorun.pl, władze uczelni miały już wcześniej być informowane o nieprawidłowościach w organizacji zaliczeń u prof. Kobusa. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów, dlatego też zdecydowano się na upublicznienie zgromadzonych materiałów.

Portal poprosił o komentarz władza uczelni, jednak na razie szkoła milczy. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny