Nowy Targ wyłącza nocne oświetlenie. Wójt rozkłada ręce: Innego wyjścia nie było

- Ostatni raz latarnie musieliśmy wyłączać w latach '90 - mówi nam Jan Smarduch, wójt gminy Nowy Targ w Małopolsce, która ze względu na ogromne podwyżki cen energii wyłącza na noc światło.
Zobacz wideo

Jan Smarduch jest wójtem Nowego Targu od 30 lat. Jak mówi - sytuację, w której są dzisiaj samorządy, porównać można do tego, co działo się na przełomie lat '90. Wtedy jednak, jego zdaniem, było to uzasadnione, bo cały system gospodarczy gwałtownie się zmieniał. Kraj przechodził z systemu gospodarki socjalistycznej, centralnie sterowanej - w gospodarkę rynkową. Teraz, według samorządowca, tych podwyżek nie da się wyjaśnić.

- To niewyobrażalne, że koncerny państwowe czerpią takie zyski, obciążając instytucje publiczne kilkusetprocentowymi podwyżkami - przekonuje Smarduch.

Już w tym roku gmina za prąd płacić musiała o 700 procent więcej niż w latach ubiegłych. Cena z 31 groszy netto wzrosła do 2 złotych 21 groszy za kilowatogodzinę. Gmina Nowy Targ ma podpisaną umowę do końca roku. Prognozowane na 2023 ceny są jeszcze wyższe. - Innego wyjścia nie było. Musieliśmy podjąć decyzję o wyłączaniu latarni. Dzięki temu na oświetlenie gmina Nowy Targ wyda o jakieś 50 tysięcy złotych mniej - tłumaczy się wójt. W ślady za Nowym Targiem poszły też inne miejscowości w Małopolsce, m.in. Szaflary i Rabka Zdrój.

Pomysł wyłączenia latarni nie wszystkim się jednak podoba. - Strach chodzić nocą. Wracam z pracy wieczornym autobusem i mąż musi przychodzić na przystanek, bo boję się chodzić sama. Nie jest bezpiecznie - słyszymy od jednej z mieszkanek.

Wójt przekonuje jednak, że mieszkańcy nie powinni się obawiać. Te bardziej niebezpieczne rejony miejscowości patroluje policja.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny