Karniści z Krakowa o pomysłach Ziobry: To próba wprowadzania prawa na modłę "szeryfa z Teksasu"

Anna Gmiterek-Zabłocka
Prawnicy z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego przeanalizowali propozycje zmian w prawie karnym, którymi niebawem ma zająć się Senat. Nie pozostawiają na nich suchej nitki. - To jest zaostrzanie kar za wszystko, co się da. Bez opamiętania - twierdzi prof. Włodzimierz Wróbel, kierownik katedry i sędzia Sądu Najwyższego.
Zobacz wideo

Ekspertyzę przygotowali: dr hab. Agnieszka Barczak-Oplustil, dr hab. Mikołaj Małecki, dr hab. Szymon Tarapata i dr Mikołaj Iwański. Wszyscy są wykładowcami w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, której kierownikiem jest prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego. Pracownicy katedry działają w Krakowskim Instytucie Prawa Karnego. Instytut - oprócz tego, że publikuje ekspertyzy i opinie - jest aktywny w walce o praworządność i często bardzo krytycznie ocenia działania władzy.

Krakowscy prawnicy przygotowali analizę dotyczącą zmian w Kodeksie karnym, które zostały zaproponowane przez Zbigniewa Ziobrę i jego współpracowników. Zmian, które przeszły już przez Sejm, a w tym tygodniu ma się nimi zająć Senat. Karniści nie zostawiają na nich suchej nitki. "Uchwalone przepisy prowadzą do istotnego regresu polskiego prawa karnego, przewidując rozwiązania znane komunistycznemu Kodeksowi karnemu z 1969 r., a w niektórych przypadkach jeszcze poważniej cofają polskie prawo karne o całe półwiecze, w kierunku systemów państw totalitarnych" - przekonują w ekspertyzie. 

Zmiany przewidują zaostrzenie kar praktycznie za wszystkie przestępstwa, w tym za błąd medyczny, aborcję czy drobne występki. "Wynika to z diametralnej przebudowy dyrektyw sądowego wymiaru kary oraz wymiaru kary łącznej, które będą nawiązywać do najgorszych wzorców państwa komunistycznego, szafującego strachem, terrorem i uprzedmiotowieniem obywatela" - piszą prawnicy. 

Odnoszą się również do kluczowej zmiany, która znalazła się w nowelizacji, czyli do tego, że kara nie będzie już mieć charakteru wychowawczego. Jak wskazują, "wymierzone jest to najpoważniej w sprawców młodych, popełniających przestępstwo po raz pierwszy lub sprawców drobniejszych przestępstw". I dodają, że doprowadzi to do znacznego przekryminalizowania życia społecznego w Polsce.

"Takie przepisy odnajdziemy w Rosji czy w Korei"

Prof. Włodzimierz Wróbel - w rozmowie z TOK FM - zwraca uwagę na coś jeszcze. - To jest kolejna próba wprowadzania prawa na modłę "szeryfa z Teksasu", to znaczy zaostrzania kar bez opamiętania, za wszystko. Niewielkie ma to znaczenie i dla stopnia przestępczości, i dla naszego poczucia bezpieczeństwa. To jest barbarzyńska nowela, ponieważ zawiera takie elementy, które wydawało się, że już dawno odeszły w przeszłość i odrzucił je cały cywilizowany świat. Odnajdziemy je w Rosji, w Korei, w krajach Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Myślę tu w szczególności o bezwzględnym dożywociu, czyli trzymaniu kogoś przez całe życie w więzieniu bez cienia szansy na to, że nawet gdyby się poprawił, to miałby możliwość powrotu do społeczeństwa - mówi prof. Wróbel. 

- Skreślenie celu kary, jakim jest resocjalizacja, jest bardzo symboliczne. Dla mnie to stan głębokiej hipokryzji osób, które zaproponowały te zmiany i je promują. Bo z jednej strony mają gęby pełne chrześcijańskich wartości i gdzie mogą, przedstawiają się jako obrońcy chrześcijaństwa, podczas gdy jednocześnie proponują prawo, które jest głęboko niechrześcijańskie - mówi prof. Wróbel. - Ja się dziwię, że do tej pory Kościół katolicki w Polsce nie zareagował na projekt tej nowelizacji, bo to jest wbrew wszelkim oficjalnym dokumentom kolejnych papieży i Kościoła. Hipokryzja tego jest porażająca - dodaje profesor. 

Jaki będzie efekt wprowadzenia zmian w prawie karnym? - Do więzień trafi mnóstwo ludzi, którzy tam nie powinni trafić. Pamiętajmy, że na przykład przestępstwo nieumyślne może się zdarzyć wielu różnym osobom, niekoniecznie kryminalistom. I dopiero jak taki wypadek w rodzinie się wydarzy, to się zastanawiamy, dlaczego prawo jest tak drastycznie surowe? Wcześniej o tym nie myślimy. Po drugie, ponieważ kodeks zaostrza kary m.in. dla młodych ludzi - likwidując resocjalizację jako cel kary - z więzień wyjdą nam zdemoralizowani sprawcy. I wtedy dopiero trzeba będzie się martwić o nasze bezpieczeństwo - mówi gość TOK FM. 

Profesor wierzy, że nawet, jeśli przepisy wejdą w życie, większość sędziów znajdzie sposób, by - np. powołując się na Konstytucję - racjonalnie stosować prawo. I by nie łamać przy tym m.in. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która mówi choćby o godności i zakazuje nieludzkiego traktowania. A trudno mówić o godności skazując kogoś na bezwzględne dożywocie. 

W analizie ekspertów z UJ jest też mowa o odpowiedzialności karnej 14-latków. Prawnicy z Krakowa wskazują m.in. jeden z absurdów. "14-latek jest na tyle wolny i dojrzały, by odpowiadać karnie za swój czyn i spędzić w więzieniu do 30 lat, nie jest zaś wolny i dojrzały, gdy chodzi o podjęcie decyzji o własnym postępowaniu w innych sferach życia społecznego, np. co do obcowania płciowego" - piszą eksperci. I dodają, że "pociągnięcie do odpowiedzialności karnej 14-latka [za zabójstwo - przyp. red.] i umieszczenie go w zakładzie karnym na okres wynoszący nawet 30 lat jest m.in. przejawem niehumanitarnego traktowania". 

"14-letnie dziecko zostaje zatem pociągnięte do odpowiedzialności karnej dlatego, że władze publiczne nie są w stanie tak skonstruować środków wychowawczych lub poprawczych, aby dawały one szanse na resocjalizację nieletniego" - dodają eksperci. Cała analiza jest dostępna TUTAJ. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny