Syndrom wiecznie głodnego dziecka może mieć podłoże genetyczne. W Krakowie ruszają badania

Mają non stop włączony ośrodek głodu, a odpowiadają za to określone mutacje genów. Naukowcy z czterech uczelni chcą przebadać jak najwięcej takich dzieci. W Krakowie projekt realizuje Uniwersytecki Szpital Dziecięcy.
Zobacz wideo

W większości przypadków otyłość związana jest z niewłaściwą dietą i siedzącym trybem życia. Jednak u części osób jest ona uwarunkowana genetycznie. To najczęściej pacjenci z nieposkromionym apetytem i znaczną otyłością. - Rozpoczęliśmy rekrutację do projektu, który ma na celu zidentyfikowanie - wśród dzieci z otyłością olbrzymią - mutacji genów prowadzących do rozwoju tej choroby - tłumaczy dr hab. n. med. Małgorzata Wójcik z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, koordynatorka projektu w Krakowie. To choroba pojawiająca się u 1-3 proc. dzieci ze znacznego stopnia otyłością, powodująca, że pomimo prawidłowego trybu życia ich masa ciała przyrasta w tempie trudnym do zatrzymania. Często towarzyszą temu inne problemy zdrowotne.

Nieustające uczucie głodu

Do projektu przyjmowani są pacjenci w wieku od roku do 18 lat z najcięższymi postaciami otyłości, a więc z odpowiednio wysokim wskaźnikiem BMI, w zależności od wieku. Przykładowo - u najmłodszych dzieci chodzi o BMI>25, u nastolatków powyżej 14. roku życia progiem jest BMI>40. BMI to wskaźnik masy ciała. Jego podstawą jest wzór, w którym bierze się masę i wzrost ciała, ale często też płeć czy wiek.

Kolejnym kryterium jest nadmierny apetyt i nieustanne poszukiwanie jedzenia. To objawy tzw. hiperfagii. - Dzieci dotknięte problemem otyłości monogenowej nie odczuwają sytości. Mają nieustające uczucie głodu, które powoduje, że zachowania dziecka od najmłodszego wieku koncentrują się na poszukiwaniu jedzenia - wyjaśnia nasza rozmówczyni. Jak dodaje, dziecko nawet po zjedzeniu posiłku, który można by uznać za wystarczający, nadal jest głodne. To może skutkować agresją i problemami emocjonalnymi, zaburzającymi jego rozwój. Zarazem rodzicom towarzyszy poczucie winy, że nie radzą sobie z zachowaniem dzieci. Tymczasem za sytuację odpowiadają mutacje genów. Co ciekawe, rodzice takich dzieci często nie są otyli. Są jedynie nosicielami zmutowanych genów.

Otyłość olbrzymia może dotyczyć około dwóch procent polskich dzieci. U trzech procent z nich podłożem tej otyłości może być właśnie mutacja w pojedynczym genie. Oznacza to, że u około czterech i pół tysiąca dzieci w Polsce może występować właśnie otyłość monogenowa. W wartym dwa mln złotych projekcie badawczym sfinansowanym przez Narodowe Centrum Nauki biorą udział ośrodki w Zabrzu (Śląski Uniwersytet Medyczny), Krakowie (Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego), Rzeszowie (Wydział Medyczny Uniwersytety Medycznego) i Szczecinie (Pomorski Uniwersytet Medyczny). I to do nich można się zgłaszać.

Lekarzom zależy na zidentyfikowaniu pół tysiąca pacjentów w wieku od roku do 18 lat. Badanie będzie polegało na pobraniu dziecku próbki krwi do badań genetycznych i biochemicznych. Po ich wykonaniu rodzice otrzymają informację o stwierdzeniu lub niestwierdzeniu mutacji typowych dla otyłości monogenowej. A później - możliwość optymalnego leczenia.

Epidemia otyłości

Najcięższych postaci otyłości nie należy mylić z dużo bardziej powszechną otyłością, która - jak alarmują lekarze - wśród dzieci i młodzieży osiągnęła w ostatnich latach rozmiary epidemii. - Nie tak dawno opublikowane zostało badanie, z którego wynika, że w naszym kraju tempo przyrostu masy ciała u dzieci nastoletnich jest najwyższe w Europie - mówi Małgorzata Wójcik.

Otyłość wynika głównie z tego, że dzieci za dużo jedzą i za mało się ruszają. Ale - jak zastrzega nasza rozmówczyni - za takim trybem życia też stoją konkretne przyczyny. - Często to nawyki przyjęte w rodzinie, ale nie należy tutaj także bagatelizować roli przewlekłego stresu u dziecka. Stresu związanego z sytuacją rodzinną, szkołą czy w ostatnim czasie - pandemią - nadmienia ekspertka. Osobną grupą są pacjenci, u których otyłość rozwinęła się jako skutek innych chorób lub ich leczenia.

Kluczowa w radzeniu sobie z otyłością jest profilaktyka, która w przypadku dzieci powinna obejmować okres jeszcze przed narodzinami, jako zapobieganie otyłości u kobiet w ciąży. Następnie ważne jest wprowadzanie pokarmów w odpowiedniej kolejności, stosownie do wieku dziecka, a także regularność posiłków. Do tego dochodzi aktywność fizyczna. Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla nastolatków mówią o 60 minutach aktywności fizycznej codziennie, w tym co najmniej trzy razy w tygodniu 30 minut aktywności intensywnej.

Jak przyznaje Małgorzata Wójcik: "To zalecenia, którym trudno jest sprostać, szczególnie dzieciom, które już mają nadwagę lub dysfunkcję ruchu. Ale powołując się na te same zalecenia WHO, można też powiedzieć, że każdy ruch jest lepszy niż żaden".

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny