Alarmują ws. zniesienia bezpłatnej komunikacji dla uchodźców. "Jeśli ktoś nie zarabia, każda złotówka ma znaczenie"

Anna Gmiterek-Zabłocka
- Wiele ukraińskich rodzin od czerwca porusza się już tylko pieszo, bo jeśli nie mają dochodów, nie stać ich na bilety - zaalarmowała nas Ewelina Pytel, wolontariuszka z Koalicji Otwarty Kraków.
Zobacz wideo

Część polskich miast, w tym Kraków, zrezygnowała z darmowej komunikacji miejskiej dla uchodźców. Takie rozwiązanie obowiązywało przez trzy miesiące, a dzięki niemu kobiety z Ukrainy - bo to głównie one są w Polsce - mogły pojechać do urzędu wyrobić dokumenty, zawieźć dziecko do szkoły czy przedszkola. Teraz takiej możliwości nie ma. Zarząd Transportu Publicznego wyliczył, że wpływy z samej sprzedaży biletów MPK - przez trzy miesiące obowiązywania darmowej komunikacji - były mniejsze o blisko 13,5 miliona złotych.

Polski Czerwony Krzyż już widzi skutki zniesienia darmowych przejazdów. - Od razu, od pierwszego dnia zatrzymania darmowej komunikacji, do naszego punktu po żywność czy inne artykuły pierwszej potrzeby zgłosiło się o połowę mniej osób niż wtedy, gdy komunikacja była bezpłatna - mówi Małgorzata Pyka, dyrektor małopolskiego oddziału okręgowego PCK w Krakowie

- Widzimy w sposób bardzo wyraźny, że ograniczenie tej komunikacji ma wpływ na możliwość pozyskiwania przez ukraińskie rodziny darów żywnościowych. Kto mieszka blisko, ten przyjdzie pieszo. Ale osoby, które mieszkają dalej, mają problem. A dary są im potrzebne do codziennego życia, bo chodzi o jedzenie, pampersy dla dzieci, kosmetyki - mówi Pyka. 

"Brakuje rozwiązań systemowych"

Bilety jednorazowe w Krakowie to wydatek 4 zł za bilet 20-minutowy i 6 zł za bilet 60-minutowy. - Jeśli ktoś nie zarabia, nie ma pieniędzy na życie, to dla niego każda złotówka ma znaczenie. - Wiele z matek, które opiekują się dziećmi i wiele babć mówi, że już teraz poruszają się tylko pieszo. W efekcie, wychodzą z dziećmi wyłącznie na place zabaw, które są najbliżej ich miejsca zamieszkania. Coraz więcej takich głosów do nas dochodzi - opisuje Ewelina Pytel. 

Jak podkreśla, nie ma pretensji do miasta, bo wie, że samorządy - w obliczu zmian podatkowych, koronawirusa i wojny w Ukrainie - znalazły się w trudnej sytuacji finansowej. - Ale tutaj brakuje jakichś rozwiązań systemowych - przekonuje przedstawicielka Koalicji Otwarty Kraków. Wolontariusze mówią, że chodzi o to, by pomagać "z głową", ale też, by nie wykluczać rodzin z Ukrainy np. z możliwości skorzystania z określonych usług. 

Co z dojazdami na akcję Lato w Mieście?

Dyrektor małopolskiego PCK zwraca uwagę na coś jeszcze. Część ukraińskich dzieci, które mogłyby wziąć udział w akcji Lato w Mieście - nie weźmie w niej udziału. Właśnie dlatego, że nie będą mogły dojechać na zajęcia - ze względów finansowych. Owszem, są zniżki dla uczniów - tyle, że bardzo dużo dzieci wciąż nie jest zapisanych do krakowskich szkół, bo np. kontynuowały edukację zdalnie w ukraińskich placówkach. W efekcie nie mają legitymacji szkolnej i ulga im nie przysługuje. 

PCK organizuje półkolonie dla dzieci z Ukrainy. - Ale w projekcie nie przewidzieliśmy kosztów dojazdów, bo - pisząc projekt - nie wiedzieliśmy, że zmienią się zasady. Mamy rozpisany budżet na pobyt na półkoloniach, dojazd do różnego rodzaju atrakcji, ale nie były przewidziane środki na dojazdy do miejsc, w których półkolonie będą się odbywać - mówi dyrektor Pyka. I dodaje, że część dzieci zgłoszonych na półkolonie to całe rodzeństwa. - A wtedy wydatek na dojazdy dla takiej rodziny będzie naprawdę spory i może być przeszkodą - zauważa nasza rozmówczyni. 

- Oczywiście, są osoby, które znalazły pracę i dla nich zakup biletu nie będzie problemem. Ale wiemy, że część kobiet to samotne mamy albo mamy z bardzo małymi dziećmi, które nie mają możliwości podjęcia pracy. I dla nich koszt zwykłego biletu w obie strony to 12 zł, a jeśli jest kilkoro dzieci - to jeszcze więcej i to jest nie do udźwignięcia - mówi Ewelina Pytel. 

Wysłaliśmy do Zarządu Transportu Publicznego pytania w sprawie zmiany. Chcemy wiedzieć, jakie argumenty przemówiły za tym, by zrezygnować ze wsparcia dla ukraińskich rodzin. Czy były to tylko powody finansowe czy też również jakieś inne. Czekamy na odpowiedź. ZTM zamieścił jedynie na swojej stronie komunikat, z którego wynika, że mieszkańcy Krakowa mogą korzystać z tzw. biletów socjalnych (tańszych). Problem w tym, że procedura ubiegania się o nie nie jest łatwa i może stanowić problem dla uchodźców.

Bilet socjalny na jeden miesiąc - na linie dzienne, dla strefy I - kosztuje 30 zł. Jak czytamy na stronie ZTP, "osoby uprawnione to te, których dochód jest równy lub niższy od kryterium dochodowego obowiązującego przy udzielaniu świadczeń z pomocy społecznej (600 zł w przypadku osoby w rodzinie, 776 w przypadku osoby samotnie gospodarującej)".

By bilet socjalny kupić, trzeba się udać do ośrodka pomocy społecznej i uzyskać tam "pisemną informację, że zainteresowana osoba osiąga dochód w wysokości równej lub niższej od kryterium dochodowego określonego w obowiązującym na dzień nabycia biletu rozporządzeniu Rady Ministrów...". Sam opis całej procedury - do łatwych nie należy. 

ZTP dodaje, że MOPS wydaje pisemną informację o wysokości osiąganego dochodu tym osobom, których miejscem zamieszkania jest gmina miejska Kraków. I dopiero z tym dokumentem osoba zainteresowana udaje się do punktu sprzedaży biletów KMK, aby nabyć bilet socjalny.

Z darmowych biletów - oprócz Krakowa - zrezygnowały także m.in. Wrocław i Warszawa. W części miast, w tym w Lublinie, darmowe bilety dla uchodźców wciąż obowiązują.

Brak bezpłatnych przejazdów to niejedyny problem. Już kilka dni temu prof. Maciej Duszczyk, ekspert od tematyki migracyjnej, pisał o tym, że lipiec będzie bardzo trudnym miesiącem dla Ukrainek i ich dzieci m.in. dlatego, że skończy się okres, w którym osobom ich goszczącym przysługuje zwrot kosztów pobytu (40 zł na osobę dziennie). A to oznacza, że część Polaków może im wypowiedzieć "umowę" najmu. 

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny