Tarnów. Koci azyl prosi o wsparcie. Bezdomnych zwierząt przybywa. "Jesteśmy ich ostatnią deską ratunku"

- Ludzie często pozbywają się własnych kotów, twierdząc, że są bezdomne - mówi Krzysztof Giemza, prowadzący koci azyl w Tarnowie. Trafiają tu zwierzaki porzucone i chore, których nikt nie chce. Tarnowska fundacja jednak też potrzebuje wsparcia, bo faktury na leczenie zwierzaków same się nie opłacą.
Zobacz wideo

Tarnowski koci szpital i azyl to znane mieszkańcom miejsce. Prowadzone jest przez Fundację Zmieńmy Świat, pomaga zwierzakom już od 20 lat, działa przy ulicy Lwowskiej. Na pomysł jego powołania wpadło małżeństwo Anna i Krzysztof Giemzowie, którzy koci azyl urządzili we własnym domu i ogrodzie.

- Ratujemy i pomagamy kotom bezdomnym, porzuconym, ofiarom wypadków i ludzkiego okrucieństwa, a także takim, których opiekunowie zmarli. Chore koty trafiają do kociego szpitala, gdzie pod opieką weterynarzy wracają do zdrowia. Mamy różne przypadki, często bardzo ciężkie. Takie zwierzęta potrzebują dożywotniej opieki weterynaryjnej, przyjmowania lekarstw - opowiada Krzysztof Giemza. 

Ostatnio do azylu trafia wiele kotów z chorymi oczami. Niektóre są zupełnie niewidome. Straciły wzrok na skutek nieleczonej choroby. Jak słyszymy, ich szanse na znalezienie domu są niestety znikome. Podobnie jak w przypadku kociaków niepełnosprawnych, mających problemy z poruszaniem się, których także nie brakuje. Zdarza się, że ktoś takie zwierzęta adoptuje, ale nie dzieje się to często. Takie koty pozostają zatem w tarnowskim azylu do końca życia. 

- W pewnym sensie jesteśmy ich ostatnią deską ratunku - mówi Giemza. Ale zaznacza: "To nie jest tak, że każdy może do nas przynieść kota. Nasze możliwości są jednak ograniczone". Pan Krzysztof ma 63 lata i - jak podkreśla - wraz z żoną muszą mierzyć siły na zamiary. A potrzeb wciąż jest sporo. - W dodatku często ludzie porzucają własne koty, twierdząc, że są bezdomne, a tak naprawdę sami chcą się ich pozbyć. Zdarza się, że właściciele wyjeżdżają za granicę albo mają skomplikowaną sytuację rodzinną, powodów jest bardzo wiele - opowiada.

Koty w tarnowskim azyluKoty w tarnowskim azylu Fundacja Zmieńmy Świat

Najwięcej kotów trafia do azylu w weekendy

Do tarnowskiego azylu trafiają głównie koty z interwencji - z terenu miasta, powiatu, a czasem nawet z Krakowa. Najwięcej zgłoszeń jest w weekendy. Wtedy nie działa miejski system pomocy dla zwierząt bezdomnych. W małych miastach zamknięte są urzędy gminy i lecznice. Jeżeli ktoś znajduje chorego albo potrąconego przez samochód kota, zostaje z tym sam. W takich sytuacjach telefon do kociego szpitala i  azylu jest jedyną szansą na uzyskanie natychmiastowej pomocy.

- Po wybuchu pandemii sytuacja lokalnych fundacji, takich jak nasza, znacznie się pogorszyła. Uwaga ludzi skupiła się na walce z COVID-19. Niedawno wybuchła wojna w Ukrainie, która również przyciąga uwagę większości. Pomaganie zwierzętom zeszło na dalszy plan. Poza tym koszty życia są dużo wyższe niż rok temu, a większość osób, które nas wspierają, to ludzie niezbyt zamożni - wskazuje nasz rozmówca. - Zdarzają się miesiące bardzo trudne. Czasami zwlekamy z zapłatą faktur kilkadziesiąt dni. Na szczęście mamy życzliwe lecznice weterynaryjne, które czekają cierpliwie, aż uda nam się zebrać potrzebną kwotę - dodaje.

Giemza przyznaje też, że wielokrotnie zdarzały się "sytuacje kryzysowe", kiedy konto fundacji świeciło pustkami. - Bardzo często byliśmy bliscy decyzji, żeby ograniczyć działalność albo zamknąć nasz szpital i azyl. Ale nagle działy się jakieś niesamowite rzeczy. Pojawiała się osoba całkowicie nam nieznana, która wpłacała sporą ilość pieniędzy albo przywoziła cały samochód karmy. Takie anonimowe anioły wciąż są wśród nas - cieszy się nasz rozmówca.

Aby poprawić sytuację azylu, w mediach społecznościowych uruchomiono "Majowy koci bazarek". Wylicytować można kocie gadżety, w tym - najcenniejsze - kocie kubki. Zaprojektowali je licealiści tarnowskiego Zespołu Szkół Plastycznych. - Każdy z tych kubków to jedyny taki egzemplarz na całej planecie - śmieje się Giemza. - Jeden z nich osiągnął już cenę 150 złotych. Walka trwa, co nas ogromnie cieszy, bo im więcej zgromadzimy środków, tym większa szansa, że nasz szpital i azyl przetrwają - dodaje.

Cały dochód ze sprzedaży gadżetów trafi na konto Fundacji Zmieńmy Świat.

Kubki, które można wylicytować na kocim bazarkuKubki, które można wylicytować na kocim bazarku Fundacja Zmieńmy Świat

Apel o sterylizowanie kotów

Wsparcie przyda się tym bardziej, że przed fundacją trudny czas. Każdego roku w maju jest ten sam problem - pojawia się mnóstwo małych, bezdomnych kociąt. Często są przywożone w kartonach. Jest ich bardzo dużo i nie ma szans, by znaleźć im wszystkim domy. Dlatego aktywiści podkreślają, jak ważna jest sterylizacja kotów i apelują do mieszkańców, by nie zwlekali z tymi zabiegami u swoich zwierzaków. - Im mniej takich bezdomnych kotów się urodzi, tym lepiej. Ograniczamy ich cierpienie i ból - dodają pracownicy Fundacji Zmieńmy Świat.

Wiele gmin organizuje programy sterylizacji kotów, w ramach których zabiegi można wykonać bezpłatnie w określonych lecznicach. Jeśli mamy niewykastrowane jeszcze zwierzęta w domu, warto zasięgnąć wiedzy w tym zakresie w swoich urzędzie.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny