"Do Tarnowa przyjechali przedstawicie każdej dziedziny kultury". Miasto chce ich zaangażować w życie lokalnej społeczności

Muzycy, plastycy, a nawet cyrkowcy znaleźli schronienie w Tarnowie, kiedy uciekali przed wojną w Ukrainie. Miasto próbuje nawiązać z nimi współpracę i zachęcić do tego, by swoje dzieła pokazywali mieszkańcom. Pierwszą wystawę już udało się zorganizować.
Zobacz wideo

Wśród uchodźców przybyłych do Tarnowa niemałą grupę stanowią artyści - pisarze, malarze, a nawet akrobaci czy cyrkowcy. Urząd miasta próbuje nawiązać z nimi współpracę, by mogli swoimi dziełami i talentami dzielić się z lokalną tarnowską społecznością. Pierwsze spotkanie urzędników z twórcami z Ukrainy odbyło się w marcu. - Pojawili się na nim znakomici pianiści i wokaliści, wśród nich odznaczeni najwyższymi medalami zasłużonych dla kultury Ukrainy. Była również ilustratorka bajek i książek dla dzieci. Właściwie do Tarnowa przyjechali przedstawicie każdej dziedziny kultury - mówi Marcin Sobczyk z tarnowskiego Wydziału Kultury.

- Na spotkaniu pojawiła się też dwójka akrobatów cyrkowych, którzy zapytali mnie, czy mamy w Tarnowie cyrk. Co prawda na razie nie mamy, ale kto wie, może przyszłości? - zastanawia się urzędnik. Takie pokazy artystów wcale nietrudno byłoby zorganizować. W sezonie letnim mogłyby się odbywać w przestrzeni miejskiej, jak szereg innych projektów artystycznych. Od wielu lat w taki sposób odbywa się chociażby festiwal teatrów ulicznych - razem z krakowskim Teatrem KTO. W takim klimacie cyrkowi akrobaci z Ukrainy odnaleźliby się znakomicie.

Pierwsza wystawa ukraińskiej malarki

Pierwsze efekty polsko-ukraińskiej współpracy kulturalnej już są. W tarnowskim Biurze Wystaw Artystycznych trwa bowiem pokaz ukraińskiej plastyczki Elli Zolotarenko. Wszystko odbywa się pod hasłem "Niech zapanuje pokój na Ukrainie". Jak mówi autorka dzieł, to nie tylko tytuł samej ekspozycji, ale również pewien jej manifest. Malarka urodziła się we Lwowie. Jest również nauczycielką i psychologiem. W swojej działalności artterapeutycznej wykorzystuje technikę malarstwa Petrykivka. To tradycyjny ukraiński styl malarstwa dekoracyjnego, wywodzący się ze wsi Petrykivka w obwodzie dniepropietrowskim na Ukrainie, gdzie tradycyjnie malowano nim ściany domów i przedmioty codziennego użytku.

- Malarstwo z Petrykivki zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa niematerialnego UNESCO zaznacza wyjaśnia Ewa Łączyńska-Witz, dyrektorka tarnowskiego BWA. - Malarstwo w Petrykivce wyrosło, podobnie jak w położonym nieopodal Tarnowa Zalipiu, z potrzeby zdobienia domów i podobnie, jak w Polsce zajmowały się nim początkowo tylko kobiety - dodaje.

Wystawa ukraińskiej artystki w TarnowieWystawa ukraińskiej artystki w Tarnowie Fot. BWA Tarnów (Przemysław Sroka)

Termin wystawy nie jest przypadkowy, bo tydzień po świętach wielkanocnych w Polsce, swoją Wielkanoc świętują Ukraińcy. - A motywy etniczne i ludowe kojarzą się z wielkanocną tradycją - podkreśla Łączyńska-Witz.

Niestety większość artystów, którzy są w tej chwili w Polsce, nie posiada swoich prac. W czasie ucieczki nie byli ich w stanie ze sobą zabrać. Tak się szczęśliwie złożyło, że Ella miała wcześniej wystawę w Polsce. Po tej ekspozycji jej dzieła jeszcze nie zostały zwrócone i dzięki temu trafiły do tarnowskiego BWA.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę pokazać swoje prace w Tarnowie - mówi sama Ella Zolotarenko. - Przyjechałam w okolice Tarnowa dzięki koleżance, która razem z córką uciekała z Buczy. - Kiedy kilka lat temu zobaczyłam malowane domy w Zalipiu, ucieszyłam się, że mamy tak wiele wspólnego - dodaje. Mąż artystki jest Polakiem. Dotąd mieszkali we Lwowie. W tej chwili muszą na nowo zaplanować swoją przyszłość. - Nie wiem, co będzie dalej, ale chciałabym pozostać w Polsce dłużej, poszukać tu pracy, najlepiej w swoim zawodzie. Jestem bardzo wdzięczna Polsce i Polakom za tak wielkie i otwarte serca - przyznaje.

Podobnych inicjatyw ma być więcej. Niektórzy artyści z Ukrainy będą mieli możliwość pracy nie tylko na umowę zlecenie czy umowę o dzieło, ale również pracy stałej w niektórych tarnowskich instytucjach kultury. - Oczywiście takie rozwiązania wiążą się z obostrzeniami natury prawnej. Teraz - wraz z księgowością - sprawdzamy możliwości stałego zatrudnienia tych osób. Miasto przygotowuje również specjalne projekty, aby pozyskiwać granty na takie kulturalne działania - mówi Marcin Sobczyk z urzędu miasta.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny