"Nikt sobie nie wyobraża, co mieliśmy w domu". Życie w cieniu wielkiej konferencji

- Dla mojego autystycznego dziecko była to droga przez mękę. Wpadał w ataki szału - mówi mieszkanka Łodzi, mieszkająca blisko EC1 Łódź, gdzie odbywa się szczyt OBWE. Obawiając się, że miasto stanie w gigantycznych korkach, w niektórych szkołach i na uczelniach wprowadzono zdalne nauczanie.
Zobacz wideo

Mieszkańcy Łodzi z niecierpliwością czekają na zakończenie szczytu OBWE. Przyjazd do Łodzi ponad 50 delegacji z różnych krajów wprowadził niemałe zamieszanie w normalnym funkcjonowaniu miasta. Wszystko zaczęło się w środę (30 listopada) po południu. Łódź stanęła w gigantycznym korku. Powrót z pracy do domu zajął niektórym nawet godzinę dłużej niż zwykle. To był dzień, kiedy zjeżdżali się delegaci na zjazd. - Już wtedy w niektórych miejscach obowiązywała zmiana organizacji ruchu. Duże zmiany, dotyczące parkowania, wprowadzono również w centrum miasta. Mieszkańcy musieli usunąć swoje samochody z terenów objętych zakazem - mówi Tomasz Andrzejewski, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu.

To budziło kontrowersje. Ci, którzy nie dostosowali się do zakazu i nie usunęli samochodów, mieli niemiłą niespodziankę w czwartek (1 grudnia) rano. Zdarzało się, że samochody zostały odholowane na policyjny parking. - Jak się mieszka blisko miejsca, w którym to wszystko się odbywa, to jest to naprawdę uciążliwe - mówi nam mieszkaniec ulicy Narutowicza.

Ryk syren od rana

Delegaci byli eskortowani przez policyjne wozy. Te jeździły na sygnale już od godz. 5.30 zarówno w czwartek, jak i w piątek (2 grudnia). - Nie można było spać normalnie - żali się mieszkaniec łódzkiego osiedla Manhattan. - Najpierw myślałem, że jest jakiś wypadek. Gdy wyjrzałem przez okno, zorientowałem się, co się dzieje - opowiada.

Sygnał policyjny słychać było bez przerwy, od 5.30 do 10. Do godzin popołudniowych zdarzało się to co kilka lub kilkanaście minut. Później znowu przychodził szczyt.

- Mam autystyczne dziecko, które bardzo źle reaguje na tego typu sygnały. Płacze i wpada w szał, bo boi się, że dzieje się coś złego. Nikt sobie nie wyobraża, co przeżywaliśmy w domu, gdy nieprzerwany sygnał słychać było przez niemalże kilka godzin - opowiada mieszkanka jednej z łódzkich kamienic znajdującej blisko EC1 Łódź.

Wielu mieszkańców miasta twierdzi, że nigdy nie widziało na ulicach Łodzi tylu policjantów. - Nawet nie wiedziałam, że ich tylu jest - mówi pani Anna. - Z tego co słyszałam, to ściągnięto ich tu z całej Polski - dodaje.

Co z korkami?

Wielu mieszkańców miasta obawiało się, że w czwartek i piątek dotrze do pracy z dużym opóźnieniem. - Szykowałam się na wielkie korki i przestoje. Wyjechałam do pracy półtorej godziny wcześniej. Dojechałam na czas i czekałam. Wydaje mi się, że samochodów na drogach było mniej - opowiada pani Kamila pracująca w jednej z łódzkich szkół.

Korki tego dnia dotyczyły kierowców, którzy musieli dostać się do centrum miasta i nie mogli tego objechać. - Pierwszego dnia jechałam z Nowosolnej na Sienkiewicza bardzo długo - mówi pani Monika. - Na drugi dzień znalazłam sobie dogodny objazd i nie miałam już problemu - dodaje.

Komunikacja miejska również funkcjonowała na zmienionych rozkładach jazdy. - Gdy jechałam do szkoły z okolic Manufaktury, zdarzało się, że zatrzymywaliśmy się dłużej na skrzyżowaniach i czekaliśmy, aż przejedzie konwój eskortujący urzędników. Dojazd zajął mi około 15 minut dłużej niż normalnie - mówi Blanka Jędrzejczak, uczennica VI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. Ci, którzy nie jechali przez centrum, raczej nie mieli problemów z dojazdem do miejsc docelowych.

Szkoły na zdalnym

Szkoły i uczelnie wyższe znajdujące się w ścisłym centrum miasta zdecydowały się przejść na tryb zdalny. - Rektor dał taką możliwość, ale decydowali o tym dziekani poszczególnych wydziałów - informuje rzecznik Uniwersytetu Łódzkiego Paweł Śpiechowicz. - Na zdalne przeszła około połowa wydziałów, w tym Wydział Filozoficzno-Historyczny znajdujący się przy ulicy Kamińskiego oraz Wydział Filologiczny i Wydział Fizyki i Matematyki Stosowanej, które znajdują się przy ulicy Pomorskiej - precyzuje.

Aby uniknąć korków, w niektórych szkołach wprowadzono zmienioną organizację dnia. W jednym z łódzkich liceów zajęcia rozpoczynały się od trzeciej godziny lekcyjnej i kończyły przed godziną 15. Był to kolejny sposób na rozładowanie spodziewanych korków w mieście w godzinach szczytu.

To już prawie koniec

W piątek po południu (2 grudnia) zakończy się posiedzenie Rady Ministerialnej OBWE. Jeszcze do końca dnia łodzianie muszą być przygotowani na utrudnienia w ruchu drogowym, czasowe zamknięcia ulic oraz zmiany w kursowaniu komunikacji miejskiej.

Po godz. 16 przewidziane są ponownie przejazdy uprzywilejowanych kolumn poruszających się w ścisłym centrum Łodzi. Zatrzymania ruchu będą zdarzać się m.in. na ul. Zachodniej i al. Kościuszki, na trasie W-Z, na ul. Kopcińskiego, a także alei Scheiblerów i Grohmanów. - Informujemy o tym na bieżąco na naszym Facebooku - mówi rzecznik Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.

- W przypadku napotkania na drodze uprzywilejowanej kolumny aut kierowcy powinni zachować przede wszystkim spokój, nie hamować gwałtownie i nie blokować drogi. Powinni zwracać uwagę na zmianę oznakowania i wykonywać polecenia mundurowych kierujących ruchem na skrzyżowaniach - dodaje mł. insp. Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Przypominamy, że jeszcze w piątek zamknięta dla ruchu jest ul. Sass-Zdort, plac Dąbrowskiego oraz czasowo ul. Orla i Tuwima. Nadal obowiązują zakazy parkowania na ul. Ogrodowej - na wysokości Manufaktury, a także Orlej, Łąkowej (przy al. Mickiewicza), placu Dąbrowskiego, Tuwima - od Targowej do Kilińskiego oraz Kilińskiego - przy parku Sienkiewicza.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny