Zdenerwowani łodzianie dzwonią, bo nie mają czym grzać. "Okazuje się, że państwo zawiodło"

- Mamy przygotowany plac i przyjęte od łodzian wnioski, które są już po weryfikacji. Nie mamy tylko węgla, który - jak tylko dotrze - zaczniemy rozwozić - zapewniają łódzcy urzędnicy. W poniedziałek pierwszy raz pojawiły się konkretne terminy. Kiedy węgiel trafi do mieszkańców?

Sezon grzewczy już na dobre się rozkręcił, a do Łodzi cały czas nie dostarczono węgla, który samorząd miałby przekazać mieszkańcom. - Sytuacja jest skomplikowana. Węgla nie ma w czasie trwania już sezonu grzewczego. Mamy temperatury ujemne, więc ci mieszkańcy, którzy wnioski złożyli, liczyli na to, że skoro rząd ogłosił, że samorządy się włączają do akcji, to przebiegnie ona sprawnie. Tymczasem okazuje się, że państwo zawiodło i mieszkańcy zostali na lodzie - mówiła wiceprezydent Łodzi Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

W poniedziałek (28 listopada) Łódź otrzymała zapewnienie, że węgiel zostanie dostarczony w czwartek (1 grudnia).

Czy węgiel dojedzie?

W poniedziałek odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli m.in. wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej (PGG) Adam Gorszanów, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO) Jan Zbroński, prezes GS Pabianice Zbigniew Stasiak (będą dostarczać węgiel do Łodzi), Paweł Jankiewicz wiceprezes MPO oraz Piotr Bors - dyrektor Departamentu Pracy, Edukacji i Kultury Urzędu Miasta Łodzi.

- Otrzymaliśmy ustne zapewnienia ze strony prezesa PGG, że węgiel pojawi się u nas w czwartek. Na razie to jest tylko obietnica, więc podchodzimy do niej z dystansem. Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę - mówi prezes MPO Jan Zbroński.

MPO będzie dystrybuować węgiel wśród mieszkańców. Jak zapewnia, są gotowi zacząć rozwożenie surowca w każdym momencie. Dotąd wpłynęło nieco ponad 1600 wniosków. Do rozdysponowania powinno być na ten moment 2300 ton. - Jak będziemy mieli węgiel fizycznie na placu, to zaczynamy dzwonić do mieszkańców i informować ich o tym, że mogą wpłacać pieniądze. Po zaksięgowaniu kwoty węgiel będzie mógł być albo odebrany osobiście, albo dostarczony przez nas - wyjaśnia Zbroński.

Tona węgla w Łodzi ma kosztować 1890 złotych. To 110 złotych mniej niż górna granica zapisana w ustawie. Do tego dochodzi transport. Jeśli mieszkaniec chce, aby MPO dowiozło węgiel na miejsce, musi zapłacić 100 złotych za tonę.

Mieszkańcy czekają

Sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Do MPO wydzwaniają zdenerwowani łodzianie, którzy nie mają czym grzać. - Nie wszyscy rozumieją, że my jesteśmy na końcu tej machiny. To rząd odpowiada za to, abyśmy mieli co rozwozić - stwierdza Jan Zbroński, prezes MPO.

Każdego dnia do punktu wypływają również kolejne wnioski o węgiel. Będzie on dystrybuowany wśród mieszkańców według zasady pierwszeństwa.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny