Urzędnicy chcieli nauczyć mieszkańców oszczędzania. Ci odpowiedzieli, że powinni zacząć od siebie

Urzędnicy w Łodzi stwierdzili, że w trudnych czasach inflacji podpowiedzą mieszkańcom, jak i na czym oszczędzać. Zorganizowali akcję pod hasłem "Łódzki dekalog oszczędzania". Pomysł urządzania kampanii z pieniędzy podatników nie wszystkim jednak się spodobał.
Zobacz wideo

- Mam dość rosnących cen. Co idę do sklepu, to jest drożej i drożej. Trzeba coś jeść, pić, ubierać się czy wreszcie płacić rachunki. Nie wiem, skąd na to brać - mówi mieszkanka łódzkiego osiedla Bałuty.

- Normalnie pracuję, a na coraz mniej mnie stać. Trudno uwierzyć w to, co się teraz dzieje. Do tego perspektywy nie są dobre, bo wysoka inflacja, jak słyszałam, ma trwać jeszcze przez przynajmniej rok - dodaje mieszkaniec osiedla Radogoszcz. Inni łodzianie, z którymi rozmawiamy, także z niepokojem patrzą na rosnące ceny.

W Łodzi urzędnicy zorganizowali akcję pod hasłem "Łódzki dekalog oszczędzania". To 10 rad, które mają pomóc zmniejszyć rachunki za prąd, wodę, gaz czy ogrzewanie. - W obliczu tego co się dzieje, chcemy pokazać mieszkańcom, jak postępować i racjonalnie gospodarować tym, co mamy. Wskazujemy konkretne możliwości oszczędzania, więc to mogą być cenne rady. Kampania będzie wszechstronna, bo chcemy dotrzeć do jak największej liczby mieszkańców - mówi dyrektor Departamentu Ekologii i Klimatu w Urzędzie Miasta Łodzi Maciej Riemer.

Łódzcy urzędnicy będą informować o oszczędzaniu na stronie internetowej swojej własnej gazety www.lodz.pl. Będą również plakaty na osiedlach, ulotki, działania w mediach społecznościowych i listy skierowane bezpośrednio do mieszkańców. Jeden z nich napisała prezydent miasta Hanna Zdanowska.

Co radzą?

Włodarze radzą, aby oszczędzać małymi krokami. Ich zdaniem w perspektywie czasu przyniesie to oczekiwany efekt. Jak mówią, ich rady są proste, ale często zapominane lub bagatelizowane. - Zamiast kąpieli można wziąć prysznic czy też gotować obiad pod przykrywką. Są to czynności, które przełożą się na oszczędności w domowym budżecie. Obniżając o 1 stopień temperaturę w mieszkaniu, oszczędność wyniesie do 8 procent miesięcznie. Wymieniając żarówki na energooszczędne, zaoszczędzimy aż 450 złotych rocznie - wylicza przewodniczący rady miasta Marcin Gołaszewski.

Urzędnicy proponują również założenie termostatu na kaloryferach. - Najefektywniejsza, najekonomiczniejsza i najbardziej ekologiczna energia to ta, której nie zużyjemy - mówi Maciej Riemer.

Nie wszystkim się to podoba

Zaraz po ogłoszeniu kampanii, w mediach społecznościowych zawrzało. W komentarzach internauci wypominają urzędnikom, że oszczędzanie powinno się zacząć od siebie. Zarzucają miastu m.in. duże zużycie prądu do oświetlenia ulicy Piotrkowskiej, iluminacji świetlnych, które pojawiają się w okresie zimowym czy też oświetlenia Parku Miliona Świateł. "To jest park miliona kilowatów. Light Move Festival też" - napisał jeden z internautów.

"To tylko my mamy oszczędzać. Pani to nie dotyczy? Park rozświetlony, niebawem Piotrkowska. Czy to potrzebne w tych trudnych czasach? Nie wystarczy symboliczna jedna choinka" - dopytywała inna osoba.

Część osób zwraca uwagę, że sama kampania była zbędnym wydatkiem, zresztą z pieniędzy podatników. Portal lodz.naszemiasto.pl podał, że koszt akcji to 200 tysięcy złotych. Ma potrwać przynajmniej do końca roku.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny