Centrum Zdrowia Matki Polki staje na nogi po ataku hakerów. "Zagrożenie duże, walka kosztowna i trudna"

Powoli praca w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki wraca do normalności po ataku hakerskim. - Nie wszystko jeszcze działa, ale staramy się naprawić szkody jak najszybciej, bo cierpią na tym przede wszystkim pacjenci - mówi Grzegorz Lewczuk, dyrektor do spraw Administracji i Rozwoju.
Zobacz wideo

Kolejne kliniki w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP) w Łodzi włączają systemy informatyczne odłączone po ataku hakerów, który nastąpił 28 października. Szpital przyjmował w tym czasie pacjentów, ale brak dostępu do sieci powodował duże utrudnienia w ich obsłudze. Po tym zdarzeniu zdecydowano się na wyłączenie wszystkich systemów informatycznych. - Nie możemy stwierdzić w stu procentach, że wszystko działa jak przed cyberatakiem. Staramy się to wyprostować tak, żeby pacjenci jak najmniej odczuwali różnego rodzaju utrudnienia - mówi Grzegorz Lewczuk, dyrektor do spraw administracji i rozwoju.

Atak hakerów był bardzo rozległy i stwarzał duże zagrożenie dla infrastruktury szpitalnej. Istniało zagrożenie wycieku danych pacjentów i pracowników. Dlatego podjęto radykalne działania. - Nie chcemy odkrywać kart, bo nie wiemy, czy tego nie przeczytają hakerzy. Na pewno zagrożenie było duże, a walka o przywrócenie normalności kosztowna i trudna - dodaje dyrektor.

Wyłączono całą sieć

Wyłączenie sieci oznaczało wiele komplikacji w pracy placówki, która składa się z dwóch szpitali - ginekologiczno-położniczego i pediatrycznego. Wszystkie formalności, które wcześniej wykonywano przy użyciu komputera, musiały odbywać się w sposób tradycyjny, na papierze.

Chodzi o przyjmowanie pacjentów do szpitala, wystawianie skierowań na badania czy recept. - Szczególnie utrudniona była diagnostyka ze względu na daleko posuniętą cyfryzację tego działu. Mimo to przyjmowaliśmy pacjentów, ograniczając jedynie hospitalizacje diagnostyczne - mówi Adam Czerwiński, rzecznik prasowy placówki.

W zwalczeniu skutków ataku dział IT ICZMP wsparło Ministerstwo Zdrowia, Centrum e-Zdrowia, a także Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa. - Postawiliśmy zupełnie nową, wyodrębnioną strukturę IT. Zostaliśmy zmuszeni do wybudowania alternatywnej sieci informatycznej, co związane było z dużymi perturbacjami - wyjaśnia dyrektor. - Koszty są sprawą drugorzędną. Staramy się przede wszystkim doprowadzić nasz instytut do tego, żeby zaczął normalnie funkcjonować i w pełni obsługiwać naszych pacjentów.

Co teraz?

Obecnie Instytut sukcesywnie wraca do normalnej działalności. W pierwszej kolejności do sieci podłączono system księgowy. - Jego brak mógłby doprowadzić do wstrzymania dostaw, bez których szpital nie mógłby pracować. Podłączyliśmy również do systemu informatycznego Klinikę Ginekologiczno-Położniczą. Natomiast na pediatrii dostęp do komputerów ma już Klinika Pediatrii, Immunologii i Nefrologii, gdzie trafia najwięcej pacjentów - wyjaśnia rzecznik.

Kolejno normalność ma wrócić na ortopedii, chirurgii i laryngologii. - Gdy mówimy o sytuacji ratowania zdrowia i życia, to wtedy wszystko jest wykonywane przy tradycyjnym obiegu dokumentów i nie ma zagrożenia - mówi dyrektor Lewczuk. - Jedynie mogą nie być wykonywane planowe badania w zakładzie diagnostyki obrazowej. Problemem nie jest wtedy samo wykonanie badania, ale jego wynik i opis - dodaje.

Powrót do pełnego funkcjonowania szpitala potrwa jeszcze kilka dni. Do pomocy ściągnięto dodatkowe siły informatyków z całego kraju.

Dyrekcja szpitala złożyła wniosek do Narodowego Funduszu Zdrowia o pozyskanie pieniędzy na walkę z cyberprzestępczością. W tym roku na podniesienie bezpieczeństwa szpitali w regionie łódzkim ma być przeznaczone 16 milionów złotych. W Łódzkiem pieniądze na ochronę przed cyberatakami dostanie 40 szpitali. Maksymalnie można otrzymać 900 tysięcy złotych. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny