"To wytwór zboczonego umysłu". Władze Łodzi piszą do MEiN ws. ankiety dla uczniów. W niej pytania o seks, aborcję i wiarę

- To jest ankieta, która jest wytworem zboczonego umysłu - tak przewodniczący łódzkiej rady miejskiej ocenia kwestionariusz, który mają wypełniać uczniowie szkół w całej Polsce. Władze Łodzi pytają Ministerstwo Edukacji i Nauki o cel ankiety. Pismo w tej sprawie skierowała do resortu wiceprezydent Łodzi.
Zobacz wideo

Chodzi o ankietę "Młodzież 4.0", która ma zostać przeprowadzona w szkołach podstawowych oraz ponadpodstawowych. Została opracowana na zlecenie Ministerstwa Edukacji przez Akademię Nauk Stosowanych i Towarzystwo Wiedzy Powszechnej w Szczecinie. Są w niej pytania m.in. o stosunek do aborcji, eutanazji, homoseksualizmu i wiary. Są tam również szczegółowe pytania o seks i poglądy polityczne. Co istotne, wypełnienie ankiety nie jest obowiązkowe.

- Do mnie, jako przewodniczącego Komisji Edukacji, zwrócili się nauczyciele i rodzice z pytaniem, na jakiej podstawie do ich dzieci docierają tego typu ankiety. W mojej ocenie wyglądają one tak, jakby były robione na zamówienie partii politycznej, żeby badać preferencje wyborcze młodych ludzi, żeby wiedzieć, jak przygotować program w najbliższych wyborach - uważa przewodniczący Komisji Edukacji Rady Miejskiej w Łodzi Krzysztof Makowski.

Bulwersujące jest, zdaniem łódzkich radnych, m.in. to, że na pytania mieliby odpowiadać nawet 13-latkowie. - Jako wiceprezydent Łodzi odpowiedzialna za edukację stanowczo protestuję przeciwko prowadzeniu w szkołach takich badań. Zawarte w ankiecie pytania są nieadekwatne do wieku badanych, a co za tym idzie - rozwoju emocjonalnego uczniów, godzą w ich prawo do prywatności, a także naruszają intymność - argumentuje wiceprezydent Łodzi Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

Apel do dyrektorów

Radni miejscy z Łodzi zaapelowali do dyrektorów szkół, aby nie przeprowadzali tej ankiety wśród uczniów. - Pytania są przygotowane w sposób nieprofesjonalny i mogą naruszyć godność osobistą dziecka - uważa przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi.

Radni pytają również MEiN, dlaczego wydało 4,5 mln zł na takie badanie. - To jest ankieta, która jest wytworem zboczonego umysłu ekspertów powołanych przez pana ministra Czarnka. Mają na celu zbadanie preferencji seksualnych i politycznych dzieci. Pytania obrażają rodziców i dzieci, a dzieci nie powinny w ogóle na nie odpowiadać - mówi przewodniczący łódzkiej Rady Miejskiej.

Ci, którzy zdecydują się wypełnić ankietę, mają szansę na nagrody. I tu znów ciekawostka - nagrodami są hulajnogi i vouchery do SPA. - Czy to dziecko 13-letnie pojedzie sobie samo do SPA? To są pytania absurdalne, oczywiście - dodaje Gołaszewski.

Pismo w tej sprawie zostało wysłane do ministra Przemysława Czarnka. Podpisała się pod nim wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka. Radni poinformowali, że będą na ten temat dyskutować podczas sesji Rady Miejskiej.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny