Łódź. Kto odpowiada za zawalone kamienice? Trwa przerzucanie odpowiedzialności

Jest odpowiedź łódzkich radnych na pismo wojewody w sprawie zawalonych ostatnio dwóch kamienic. Politycy przekonują, że Tobiasz Bocheński wyjaśnień powinien żądać nie od miejskich urzędników, ale swoich podwładnych.
Zobacz wideo

W centrum zainteresowania znalazły się w ostatnich dniach remonty łódzkich kamienic. Wszystko po tym, jak w ciągu dwóch dni w mieście zawaliły się dwie nieruchomości - przy ul. Głowackiego i św. Jerzego. Zarówno na jednym, jak i drugim gruzowisku strażacy oraz psy pod opieką przewodników szukały ewentualnych poszkodowanych. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale pytanie, kto za to ponosi odpowiedzialność, pozostaje bez odpowiedzi.

Jak informowaliśmy wcześniej, wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński zażądał w tej sprawie wyjaśnień od łódzkich urzędników, w tym od Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i Miejskiego Konserwatora Zabytków. 

Co na to radni miejscy?

Pismo wojewody spotkało się z reakcją części miejskich radnych. Na zwołanej konferencji prasowej przekonywali, że Bocheński wyjaśnień powinien żądać, ale od swoich urzędników, a nie od miasta. - Wojewoda i politycy Prawa i Sprawiedliwości sprowadzają ten temat do politycznego show, absurdu czy też kabaretu. Wykazują się przy tym brakiem jakiejkolwiek partykularnej wiedzy dotyczącej funkcjonowania samorządu - twierdził Marcin Gołaszewski z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczący rady miasta.

Jak dodał, od trzech lat funkcja Miejskiego Konserwatora Zabytków praktycznie nie istnieje, bo kompetencje przekazano Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków. Zdecydował o tym poprzednik Bocheńskiego, czyli były wojewoda łódzki Zbigniew Rau, obecny minister spraw zagranicznych. - To właśnie w tym miejscu powinna odbyć się kontrola - mówił Gołaszewski, odnosząc się do biura Wojewódzkiego Konserwatora. - Innymi słowy: wojewoda powinien skontrolować swoich partyjnych kolegów, którzy mu bezpośrednio podlegają - dodał.

"Mia100 Kamienic"

Radny Michał Olejniczak z Lewicy przekonywał z kolei, że w Łodzi są realizowane programy, które mają na celu odnowę kamienic. - Wiele z nich znajduje się w opłakanym stanie. Miasto ma wpływ na te budynki, które znajdują się pod jego zarządem. Programy, które są u nas wdrażane, są bardzo dobre, a skutki ich realizacji widać gołym okiem - mówił. 

Jako przykład podał m.in. program "Mia100 Kamienic", dzięki któremu udało się wyremontować około 200 budynków. Znaczną część środków na remonty pozyskano z Unii Europejskiej oraz z funduszy rządowych. Przeznaczono także sześć mln zł na modernizację 27 kamienic w zasobach prywatnych.

Kto winien katastrof?

Obie kamienice, które zawaliły się w ostatnim czasie w Łodzi, należały do prywatnych zarządców. W Kodeksie cywilnym zawarty jest przepis art. 434 KC, w którym ustawodawca wskazuje, że za szkodę wyrządzoną przez zawalenie się budowli lub oderwanie się jej części odpowiada, co do zasady, posiadacz budowli. Zwolnić go mogą z odpowiedzialności dwie łącznie występujące okoliczności, a mianowicie: utrzymanie budowli w należytym stanie oraz brak wad w budowie.

W przypadku obu zawalonych kamienic były one pustostanami, których stan powodował, że nie nadawały się do zamieszkania. Obecnie trwa rozbiórka tej przy ul. Głowackiego.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny