Łódzkie. Pytanie o drogę zakończone wielką awanturą. 33-latek został ugodzony nożem

Lekarz opoczyńskiego szpitala powiadomił policję, że na oddział ratunkowy trafił mężczyzną z raną kłutą w okolicach klatki piersiowej. Okazało się, że został zaatakowany przez dwie obce osoby.

Do zdarzenia doszło w miejscowości Strzyżów w powiecie opoczyńskim. Na policję zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że został zaatakowany przez dwie nieznane mu osoby. Mówił, że podjechały do niego samochodem. Na miejsce wysłano policjantów. Nikogo jednak nie zastali. Zgłaszający nie odbierał również telefonu. Gdy policjanci zaczęli go szukać, dostali kolejny telefon. Tym razem dzwonił lekarz z opoczyńskiego szpitala.

- Z jego relacji wynikało, że na Szpitalny Oddział Ratunkowy trafił 33-letni mężczyzna z raną kłutą okolic klatki piersiowej. W tym przypadku również okazało się, że mężczyzna został ranny w miejscowości Strzyżów - opowiada asp. szt. Barbara Stępień, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Opocznie. Mężczyzna, który trafił na SOR, był nietrzeźwy. Badanie wykazało, że miał ponad 1,2 promila alkoholu w organizmie.

Policjanci na tropie

Policjanci połączyli oba zgłoszenia i wszystko złożyło się całość. To był dobry trop. Sytuację dodatkowo nakreśliła kobieta, która przyszła do szpitala, do swojego rannego partnera. Była nietrzeźwa, ale opowiedziała sytuację.

- 26-latka opisała całe zdarzenie z własnej perspektywy. Mówiła, że ona i jej chłopak - wracając z imprezy plenerowej, która odbywała się nad zalewem w Drzewicy - spotkali dwóch nieznanych mężczyzn. Ci zapytali ich o drogę do jednego z gospodarstw agroturystycznych w pobliskim Strzyżowie. Ponieważ 26-latka oraz jej 33-letni chłopak szli w tym samym kierunku, zaproponowali, że mogą pójść razem. W trakcie wędrówki pomiędzy wszystkimi osobami doszło do kłótni. Para zadzwoniła po swojego 41-letniego znajomego z prośbą, aby po nich przyjechał - relacjonuje policjantka z Opoczna.

Jadąc ze znajomym, zauważyli idących ulicą wcześniej spotkanych dwóch mężczyzn. Byli pod wpływem alkoholu, więc chcieli dokończyć temat. Podjechali do nich samochodem. 33-latek podszedł do jednego z mężczyzn i zaczął się z nim szarpać. Dołączył do nich 41-latek oraz 26-latka. Wywiązała się bójka.Para nie wiedziała, że mężczyźni mają przy sobie niebezpieczne narzędzie.

37-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego miał wyjąć nóż i ugodzić nim w klatkę piersiową 33-latka. - Okazało się, że to właśnie wtedy 37-latek zadzwonił na policję z informacją, że on i jego znajomy zostali napadnięci przez nieznane osoby - informuje Barbara Stępień. - Połączyliśmy te fakty. Jednak wszyscy uczestnicy bójki uciekli z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem patrolu policji - dodaje.

Jedni odjechali autem, drudzy poszli pieszo. Prawdopodobnie nie byłoby sprawy, gdyby mężczyzna ugodzony nożem nie miał tak poważnej rany, że musiał zgłosić się do szpitala.

Zostali zatrzymani

Policjanci ostatecznie zatrzymali całą piątkę uczestniczących w bójce. Ustalili miejsce, w którym przebywają dwaj mieszkańcy województwa mazowieckiego. Podczas przeszukania pomieszczeń zabezpieczyli nóż, którym jeden z nich ugodził 33-latka. Zabezpieczyli ślady i dowody oraz ustalili świadków zdarzenia. 37-latek usłyszał zarzut udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są dodatkowe zarzuty karne dla uczestników zajścia. Na ten moment muszą liczyć się z odpowiedzialnością do 3 lat pozbawienia wolności.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny