Łódź nieprzyjazna rowerzystom? Mimo 200 kilometrów dróg słychać narzekanie

- To nie liczba kilometrów dróg rowerowych w danym mieście odzwierciedla sytuację, a ich jakość - mówi Huber Barański z łódzkiej Fundacji Fenomen. I przekonuje, że Łódź ma w tym zakresie dużo do nadrobienia.
Zobacz wideo

Niby nie jest źle, bo łodzianie mają do dyspozycji 211 kilometrów dróg rowerowych. Z drugiej strony często narzekają, że nie spełniają one oczekiwań rowerzystów, czyli właśnie tych, dla których powstają. - Jest pewna czołówka miast, które sprzyjają rowerzystom, są rozwojowe i progresywne. Łódź nie jest nawet w pierwszej dziesiątce. Inne miasta poszły do przodu, a Łódź się zatrzymała - ocenia Hubert Barański z Fundacji Fenomen. - Inne miasta starają się, aby zapewnić mieszkańcom możliwość jazdy na rowerze. Podkreślam, że nie chodzi o to, żebyśmy teraz wszyscy jeździli rowerami, tylko o stworzenie odpowiednich warunków. Wtedy prawdopodobnie część kierowców przeniosłaby się na rower - przewiduje.

Tak było na początku

10 lat temu władze Łodzi postanowiły zwrócić większą uwagę na rowerzystów i ich potrzeby. Gdy Hanna Zdanowska objęła władzę, podpisała tzw. Kartę Brukselską, która mówi o tym, że miasto będzie sprzyjać rozwojowi transportu rowerowego. Zaraz potem powołano oficera rowerowego. To urzędnik, który miał być odpowiedzialny za politykę rowerową w mieście. Szybko jednak stanowisko to przestało istnieć. Nie są więc prowadzone konsultacje z rowerzystami czy organizacjami, w których zrzeszeni byliby fani jednośladów.

- W wielu miastach w Polsce są osoby albo całe sztaby ludzi, które zajmują się polityką rowerową. Wszystkie decyzje co do budowy infrastruktury rowerowej są podejmowane razem z nimi, czyli z tymi, którzy rzeczywiście z tych dróg korzystają - zwraca uwagę Barański. I przekonuje, że tak właśnie powinno być także w Łodzi.

Droga, która nagle się kończy

Szkielet dróg rowerowych w mieście jest. Dojedzie się m.in. z osiedla Retkinia do centrum. Ponadto z Radogoszcza są dwie drogi wzdłuż alei Włókniarzy oraz ciągu ulic Zgierskiej i Zachodniej. Z Widzewa dojedzie się w stronę centrum ulicą Przybyszewskiego i aleją Piłsudskiego. - Można by więc powiedzieć, że nie jest najgorzej, ale jak ktoś mieszka na Radogoszczu, a pracuje na Teofilowie, to już pojawia się problem. To samo z połączeniem na linii Rekinia - Teofilów. Nie mamy też połączeń z parkami i tu na przykład nie dojedziemy do Parku na Młynku na osiedlu Łódź Górna. Prowadzi tam droga rowerowa, która nie ma ciągłości i jej jakość jest tragiczna. Są to częściowo płyty chodnikowe, na których wymalowano znaki rowerowe - opisuje Barański.

Kolejną drogę wybudowaną - zdaniem aktywisty - nieco bezmyślnie znajdziemy na osiedlu Chojny. Tutaj również nie ma ciągłości. - Przy białym kościele musimy przejechać na drugą stronę i dalej już nie ma drogi prowadzącej do centrum miasta - wyjaśnia nasz rozmówca.

Brak drogi dla rowerów wzdłuż Broniewskiego powoduje, że rowerzyści w ogóle boją się tam jeździć. Ulica jest bowiem bardzo ruchliwa. - Mamy tam trzy pasy ruchu dla samochodów i nic dla rowerzystów, którzy muszą, powiedzmy sobie szczerze, walczyć o to, aby uniknąć śmierci. Może dziwić to, co mówię, ale z perspektywy jadącego samochodem to dziura, stłuczka czy kolizja jest zwykle zniszczeniem mienia, które wiąże się z załatwianiem formalności związanych z ubezpieczeniem. W przypadku rowerzysty to jest ryzyko śmierci, kalectwa czy pobytu w szpitalu - przekonuje nasz rozmówca.

Drogi rowerowej brakuje również na ulicy Śląskiej na Dąbrowie. Z kolei ulica Przybyszewskiego ma na dużej części trasy - zamiast separowanej drogi - wymalowane pasy. To też nie podoba się rowerzystom. Na Radogoszczu brak jest dróg rowerowych łączących to osiedle z przemysłowym Teofilowem. - Wiem, że jadąc ulicą świętej Teresy natkniemy się na tory kolejowe. Tylko czemu to jest już nie do przeskoczenia dla urzędników? W niektórych miastach nad takimi dużymi przeszkodami buduje się wysokie kładki dla rowerów i pieszych - proponuje Barański.

Odcięte od infrastruktury rowerowej są też Stoki. Zbudowano tam przystanek kolejowy i przejście podziemne, ale o tym, żeby to skomunikować odpowiednio dla rowerzystów, zapomniano. Dodatkowo zrobiono tam kilka schodów, więc wiadomo, że tamtędy nie przejadą.

Co zrobić, aby było lepiej?

Przede wszystkim w Łodzi nie przeprowadza się badania ruchu rowerowego. Dlatego urzędnicy nie wiedzą, gdzie jest największa kumulacja ruchu i jak powinno się zarządzać polityką rowerową miasta. Społecznicy zalecają, aby zacząć od tego.

Ich zdaniem, gdyby infrastruktura drogowa w Łodzi była lepsza i nie trzeba byłoby zatrzymywać się co kawałek albo zjeżdżać z kończącej się drogi na ulicę, to na rowery mogłoby się przesiąść nawet 5 proc. kierowców. Poza mniejszą ilością wytwarzanych spalin zmniejszyłoby to również korki na łódzkich drogach.

W Łodzi stworzono strategię budowy dróg rowerowych na lata 2015-2020 i zrealizowano z niej 50 procent. Społecznicy apelują o jej dokończenie i zrealizowanie budowy tych brakujących 50 procent. 

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny